W dniu, w którym minister Drzewiecki zdecydował się na wprowadzenie kuratora, Stołeczna Wyborcza podała, że nowy terminal na Okęciu nie będzie w stanie obsłużyć wszystkich pasażerów podczas Euro2012. Trzeba będzie postawić namiot. Za dwa miesiące w Poznaniu odbyć ma się konferencja klimatyczna ONZ (8-10 tys. uczestników) i miasto prosi mieszkańców, by przyjęli gości, bo nie ma dostatecznej bazy hotelowej. W tym samym Poznaniu mają się odbyć mecze grupowe podczas Euro (pojemność stadionu - 46 tys.). Lada moment Polskę zainfekuje kryzys ekonomiczny, który dotknie zarobków tysięcy Polaków, a w konsekwencji i poszczególne branże usługowe (m.in. hotelarską, turystyczną itp). Jednocześnie Polska drużyna narodowa nie zawojowała boisk w Szwajcarii i Austrii, a Polacy, już przyzwyczajenie do obecności w czołówce, mieli na sukcesy swych grajków coraz większy apetyt. Skończyło się jednak jak zawsze, czyli porażką i wstydem. Atmosfera wokół Leo gdzieś wyparowała, polskie kluby, jak zawsze, w pucharach dostają bęcki, a kadrowicze do tego chleją gorzałę. Wróciło wszystko co najgorsze z lat 90tych. Jedynym dobrym polskim piłkarzem jest Boruc, którego cena zaporowa (wolny rynek?) skazuje na grę w przeciętnym Celiticu. Pomysł premiera z wprowadzeniem waluty Euro okazał się klapą, ekonomiści go zdruzgotali.
Moment w którym minister Drzewiecki wszczyna awanturę z PZPNem wydaje się być idealny. Trudno o bardziej znienawidzoną w Polsce organizację niż Polski Związek Piłki Nożnej. PiS do PZPN czuje to samo, a odgrzewanie, przez ferajnę Tuska, pisowskich populizmów (kastracja, esbeckie emerytury) daje solidną premię w sondażach. Polska jest do Euro2012 nie przygotowana prawie tak bardzo, jak do bycia ministrem nie jest przygotowany Drzewiecki. Tusk chce upiec kilka pieczeni na jednym ogniu: zrobić z PiS ciepłe kluchy i nieudaczników, pozbyć się balastu Euro i zebrać laury za kopanie PZPN.
Zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, ale gdy słyszę jak Sepp Blater, uwikłany w wyborcze machlojki, panoszy się jak Riepnin czy Igelström w XVIII wieku, to zbiera mi się na wymioty. Gdy widzę, jak PZPN-owskie lizusy śmieją się w twarz, że tyle już kuratorów przeżyli i że przyjdzie UEFA i FIFA, to myślę sobie, a niech przyjdzie. Patrzę na to i widzę tych wszystkich sprzedajnych hetmanów, jurgieltników, co straszą Katarzyną, oblanych tłuszczem zadowolenia. I dlatego całkowicie wisi mi czy zabiorą nam Euro czy nie zabiorą, niech się to wszystko skończy, niech zaleją PZPN betonem, wykarczują, na cholerę mi Euro skoro skutkiem ubocznym ma być tuczenie PZPN-u. To ja już wolę chodzić głodny.
Tyle emocji, ale gdzie jest zdrowy rozsądek, ktoś spyta. Po tragedii na Heysel angielskie drużyny klubowe przez 10 lat nie mogły uczestniczyć w rozgrywkach pucharowych. W tym czasie zmodernizowano ligę, wyrzucono ze stadionów bandyterkę i wprowadzono zasady wolnorynkowe. Angielska piłka klubowa przeżywa dziś rozkwit. Nie wierzę, że Drzewiecki jest w stanie zreformować polski futbol, ale przy PZPN nawet Mojżesz nie byłby w stanie nas przeprowadzić przez morze czerwone. Dlatego, choć Drzewiecki kręci własny polityczny biznes, to odpalając różnych Engelów, spełni warunek konieczny polskiej reformy. Konieczny, choć oczywiście niewystarczający.
PS Powołany na kuratora dr. hab. Robert Zawłocki prowadzi ćwiczenia z prawa karnego materialnego na UAM – co jest wiadomością dobrą, specjalizuje się w prawie karnym gospodarczym - co jest wiadomością jeszcze lepszą i jest zagorzałym kibicem Realu Madryt – co jest niestety wiadomością fatalną…


Komentarze
Pokaż komentarze (19)