Ech, odetchnęła w Sejmie matematyczna większość, po tym jak większość moralna zdecydowała się jej nie odwoływać marszałka Komorowskiego. To gest, a nawet akt dobrej woli w obliczu grożącego nam kryzysu gospodarczego – powiedział prezes Kaczyński. A mógł przecież prezes nie tylko odwołać marszałka, ale na moralnych bagnetach pognać parlament w cholerę, ale swej moralnej większości nie spuścił, bo wie, iż grozi nam katastrofa. Pozycja marszałka Sejmu w całej misternej konstrukcji rynków finansowych jest bowiem tak wrażliwa, że wszelka debata o Komorowskim mogłaby poważnie zachwiać nie tylko WIGiem, argentyńskim MERVALem, ale nawet tajwańskim TAIEXem. Słowem świat finansowy wstrzymał oddech, ale prezes go uspokoił. A swoją drogą dziwię się tej kryzysowej histerii, nie raz, nie dwa zapewniał Pan prezes, że prezes Skrzypek to właściwy człowiek na właściwym miejscu, a i gospodarkę zostawił nam Prezes dobrobytem broczącą, więc czego u licha się mamy bać? Chyba tylko Tuska, który za namową posłanki Natalii Świat nie chce dyskutować o polityce monetarnej, bo być może uważa, że to rola Rady Polityki Pieniężnej.
Aktu dobrej woli nie ma natomiast Pan generał Jaruzelski, który przecież nie tylko kryzysu nie chciał wstrzymać, ale ponoć mu także zapobiegł. Niestety tylko ponoć. Wszak teoria jakoby Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich nie dotrzymywał słowa i mógł raz dane Jaruzelskiemu przyrzeczenie złamać, raczej nie mieści się w ramach zdrowego rozsądku. Harcerz nie pali – mówił Rudy z batalionu Zośka, a człowiek radziecki nie kłamie - chciałoby się dopowiedzieć. Nie jest możliwe aby Rosjanie, weszli dajmy na to w roku 1983, 1984, bo niezależna od ZSRR Solidarność z pewnością zostałaby przez towarzyszy zaakceptowana. Było nie było, ale ZSRR to przecież też demokracja i do tego ludowa. A Solidarność była z ludu, nie z inteligencji, choć nie wiem czy można tak dziś mówić o Pani Walentynowicz co załatwiła postulaty sierpniowe. Dlatego nie może być aktu dobrej woli w stosunku do Pana generała, choć ten sprawowaniem władzy tak organicznie się brzydził, że tylko 100 osób posłano do piachu. Przecież pomysł, że doświadczony generał, dbał tylko o to, by polska konkurencja nie poderżnęła mu gardła, jest prawie tak niedorzeczny, jak to, że Rosjanie mogli zbrojnie reagować w krajach sąsiednich.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)