A jednak nie tylko na konferansjerce, historii, popkulturze, psychologii, teatrze, literaturze czy ubezpieczeniach społecznych zna się redaktor Ziemkiewicz, ale także na ekonomii. Zresztą wiedzę ekonomiczną każdy obiektywnie prawicowy redaktor ma niejako w genach i ochoczo jej tajniki odkrywa przed równie w genach kształconymi czytelnikami. Dziś Pan Rafał odkrył mianowicie, że:
Trudno nie zapytać – jak to się stało, że w państwie o tak wielkiej wolnorynkowej kulturze, mającym wyspecjalizowane i przy wielu okazjach sprawdzone instytucje nadzoru finansowego, do tego stopnia nadęto spekulacyjny balon? Otóż, co krytycy kapitalizmu skwapliwie przemilczają, nadęto go dzięki temu, że w wolny rynek, z jego skłonnością do maniakalno-depresyjnego cyklu wzrostów i spadków, wmieszał się amerykański rząd.
Którzy krytycy kapitalizmu przemilczają, trudno powiedzieć, ale z pewnością nie robią tego, bo np. nie wierzą w austriacką szkołę ekonomii. Znaleźć krytyka kapitalizmu, który uważa, że Hayek z Misesem się myli, więc ich nie warto cytować, jest doprawdy rzeczą niemożliwą. Wszak krytyk kapitalizmu to taki kapitalista, co z „Interwencjonizmem” Misesa ma się jak nie przymierzając Lisicki z Kaczyńskim, czyli na słodko. Ciekawszym jednak od wskazywania przez Pana Rafała tajników kryzysu (ani słowa w artykule o sekurytyzacji, ratingach i instrumentach pochodnych) są pierwsze słowa cytowanego tekstu, czyli dlaczego mimo nadzoru finansowego, w wolnorynkowej kulturze powstał spekulacyjny balon.
Otóż jak świat światem do tej pory wydawało się, że nadzór i do tego nadzór bankowy jest pojęciem z wolnym rynkiem dość sprzecznym. Ba, owe wyspecjalizowane i przy wielu okazjach sprawdzone instytucje nadzoru finansowego, to instytucje, które określają kiedy bank nie może udzielać kredytu, ile ma przeznaczać na rezerwy i jakie stosować reguły ostrożnościowe itp. Przyznać trzeba, że jak na wolny rynek, instytucja dość osobliwa. Jeszcze ciekawsze jest to, że nad hipotecznymi bankami amerykańskimi nadzór sprawuje m.in. FED, a więc prywatna instytucja jak najbardziej zależna od państwa. Tak, tak ten sam FED, co to wyprodukował za dużo waluty i spowodował kryzys. Gdy więc Pan Rafał pisze o państwie o tak wielkiej wolnorynkowej kulturze, mającym wyspecjalizowane i przy wielu okazjach sprawdzone instytucje nadzoru, to pisze o niczym innym jak o wolnym rynku, w którym przy wielu okazjach sprawdza się właśnie państwo. Nie wiem więc czy Pan Rafał zdaje sobie sprawę, ale zachwalając nadzór finansowy, zachwala de facto państwowe mieszanie w wolnym rynku i to tylko po to, by zaraz owe państwo oskarżać o … wmieszanie się w wolny rynek. Albo więc ustalanie przez państwo sposobu prowadzenia biznesu jest w wolnym rynku wyspecjalizowane i przy wielu okazjach sprawdzone albo wręcz, przeciwnie wszelki nadzór psuje wolny rynek i samo jego istnienie kryzys generuje. Tyle tylko, że przy tej drugiej możliwości musielibyśmy uznać, że Pan Rafał nie za bardzo wie o czym pisze, co byłoby oczywiście obrzydliwym atakiem salonu i personalnym chwytem poniżej pasa.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)