Polscy politycy mają na szczycie unijnym coś dla Polski załatwić. To jest fakt pierwszy.
Politycy zagraniczni jadą na szczyt załatwić coś dla swoich krajów. I to jest fakt drugi.
Pozycja polityczno-ustrojowa prezydenta Kaczyńskiego polega na utrudnianiu procesu legislacyjnego. Albo przez weto albo przez wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Kaczyński własnej ustawy uchwalić nie może, bo nie ma większości w parlamencie. To jest fakt trzeci.
Politycy zagraniczni o pozycji prezydenta Kaczyńskiego i o konflikcie na linii Kaczyński - Tusk doskonale wiedzą. I to jest fakt czwarty.
Wobec tego istnieją dwie możliwości:
Prezydent Kaczyński będzie głaskany i publicznie zapewniany jakim jest mężem stanu. Sprawy konkretne będą załatwiane z tym kto je może wprowadzić - czyli z Tuskiem (możliwość pierwsza).
Prezydent Kaczyński będzie rozgrywany, szczuty na Tuska, a Tusk na Kaczyńskiego, a wzajemna niechęć obu polityków będzie wykorzystana przez polityków zagranicznych do ich urobienia. Na przykład przez prezydenta Francji (możliwość druga).
W przypadku możliwości pierwszej będzie trochę śmiechu, zgrzytania zębów i podrzędnego cyrku.
W przypadku możliwości drugiej Polska może odnieść realne szkody.
I teraz pytanie: kto za te szkody poniesie odpowiedzialność?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)