Simon Mol był dobrym koniem. Można było na niego wsiąść i wiśta wio nawet zawołać. Simon Mol był czarnoskóry, dostał tytuł Antyfaszysty roku i promowała do Gazeta Michnika. Jednym strzałem można było tyle zdziałać dobrego. Zawalczyć z polityczną poprawnością, zasugerować głupotę walki z antyfaszyzmem, no i dać w pysk Gazecie Wyborczej. Okazja dobra, więc nie dziwota, że tylu Mola w sieci ujeżdżało. Można też było trochę się poużalać nad ofiarami. Ale nie na tyle by zachęcać do antykoncepcji, wiadomo gdzieś życie człowieka musi ustąpić przed wolnością nasienia. No i nie na tyle by krzyczeć, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Mol nikogo do seksu nie zmuszał.
Dziś, w odwecie przeciwko pożegananiu Mola przez Wyborczą, na Kameruńczyka wsiadł Marcuss Crassus i kolega Wołodźko (Consolamentum). Ten pierwszy twierdzi, że Mol nie był chrześcijaninem, bo zabijał. Oryginalna to teza, choć zdaje się, że nie uwzględnia pojęcia grzechu. Kolega Wołodźko zarzuca natomiast Wyborczej, że Mola „hodowała” jak święta krowę.
Jest jednak pewien problem.
Oto co pisał Newsweek:
Papież okiem Mola
Kameruńczyk Simon Mol, o którym głośno z racji tego, że zaraził wirusem HIV kilkanaście Polek, poza pisaniem poezji próbował też szczęścia w filmie.
I to nie byle jakim. Zgłosił się na casting fabularyzowanego dokumentu "Oczyma pokolenia '78. Pontyfikat Jana Pawła II". Jako katolik, skupiony na naukach Papieża, zainteresował swoją osobą twórców filmu. Dzięki temu wystąpił przed kamerą w obrazie opowiadającym o pokoleniu JPII, czyli ludziach, których dzieciństwo i młodość przypadły na lata pontyfikatu Jana Pawła II, a jego nauki wywarły na ich życie duży wpływ. O postaci Ojca Świętego dyskutują na planie przedstawiciele różnych środowisk, narodowości i wyznań: młodzież oazowa, buddyści, członkowie zespołów muzycznych, w tym heavymetalowych. Pojawiają się też piosenkarka Natalia Kukulska oraz artystka Anna Okraśko, autorka wystawy "Znicze dla Ojca Świętego". Film Jowity Gondek miał pojawić się w tym roku na ekranie telewizyjnym, ale ponieważ Mol stał się głównym bohaterem głośnego skandalu, premiera stanęła pod znakiem zapytania. To tym bardziej krępujące, że - jak zdradził nam kierownik produkcji Jacek Rutkowski - produkcją zainteresowały się też telewizje europejskie, kilka z nich już nawet zakupiło film.
Okazuje się więc, że Mola „hodowała” nie tylko Wyborcza, ale poiła go też idea pokolenia Jana Pawła II. Okazuje się, że Mol albo był katolikiem albo się za takiego podawał, co przeczy tezie jakoby tylko Wyborcza miała pić piwo za Simona Mola. Jako katolik musiał być Mol znany, bo właśnie jako katolik został do filmu zaangażowany. I nie jest ważne czy film został wyemitowany. Bowiem równie dobrze, mógł Mol imponować nagrodą wrażliwego Antyfaszysty, jak i udziałem (potęga filmu) w filmie o pokoleniu papieża. Wizerunkiem miłośnika Jana Pawła II, a tacy przecież nie oszukują.
Można by rzec, że i Wyborcza, i Pani Jowita Gondek, doceniały Mola za to co robił oficjalnie, nie zaglądając mu do sypialni. Nie każdy ma ciągoty ks. Artura Stopki. Można uznać, że Wyborcza promując antykoncepcję nie kazała nikomu z Molem chodzić do łóżka bez prezerwatywy, a Jowita Gondek robiła film o katolikach, a nie o seksualnym życiu imigrantów. Można by, ale wówczas przepadłaby świetna okazja do walenia Wyborczej po pysku. A jak bez tego dać sobie radę?
Ciężko, po prostu ciężko.
PS Jutro o 18 tej zapraszam do Tok FM.


Komentarze
Pokaż komentarze (63)