Kostka brukowa na dworcu w Legnicy iskrzy grafitem i ta wklesla przestrzen nakryta palszczem kopuly, sa miejsca gdzie mozna siedziec i patrzec, oniemiec z zachwytu, nawet nie trzeba zeskrobac brudu, on tylko dopelnia stylowa harmonie.
A potem Dworzec we Wroclawiu - jak widmo w miescie Breslau, rdzawe, brudne pylony i znow ta ogromna czapa, czemu u nas nie ma tej malej namiastki Dickensa, choby tej stali powyginanej olbrzymim lapskiem, ostatnie kolumny klasyczne to chyba z epoki zelaza i pary?
Rozmach, to co kocham w Palacu Kultury niechby nawet i karlowaty, ale chec siegania wysoko, gdzies w okolice marzen, to wlasnie widac gdy wyjde na lepki peron, glowe zadre do gory i jesli nic nie zobacze, to tu smialosc nigdy nie mogal miec miejsca.
I jakis kosciol na Starym Rynku wroclawskim, a 5-8 metrow obok ogrodki, mozesz sie mocnej zamchynac oblac browarem rudawe ceglky, patrze i pytam czy to mowliwe ze sie ogrodek piwny wpycha pod furte, biznes jest biznes, transcedencji moze nie ma, ale oko sie cieszy na widok czegos bez szkla i betonu, moj drogi Lowiczu czymze bys byl gdyby nie te koscioly, przechodniu zatkaj uszy, otworz oczy, popatrz na piekno. I pomysl ze chociaz to mozna pochwalic, ktory to juz raz nie liczy sie wnetrze...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)