Wściekałem się na Szymona Hołownię, gdy czytałem jego „Ludzi na walizkach", gdy próbował udowadniać, że śmierć mózgowa, to zły moment na danie spokoju, że bicie serca jest tym właściwszym, choć śmierć mózgowa nieodwracalne wprowadza zmiany. Dopiero po pewnej chwili zrozumiałem, jak wciąż nie cenimy jakości życia. Jak neonatolog z pewnym oburzeniem cytuje francuskich akademików: Jedźcie do barbarzyńskiej Polski, tylko tam występują jeszcze takie choroby, jak chce ratować życie wcześniaków, choć co oni będą mieli za życie? Jest taki film (oparty na faktach) Olej Lorenza, gdy rodzice sami rzucają się na eksperymentalną kurację i dziecko żyje, ale przestaje widzieć, słyszeć, czuć, cóż po takim życiu, nie wiem, nie chcę nikomu niczego narzucić. Czasami myślę tylko, że miłość to także dać pozwolić komuś odejść, że życie nie jest dobrem samym w sobie, cierpienie nie uszlachetnia - uważał Tischner, ból po spaleniu skóry przez dzieci rysowany jest jak wielka czarna dziura.
Pisał Epikur, że śmierć jest niczym dla nas, bo to, co się rozpadło, nie ma czucia, a co nie ma czucia, jest dla nas niczym. A póki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć nie ma nas. Zawsze powtarzam kochanej żonie nie bój się śmierci, bój się bólu, bój się kalectwa, śmierci nawet nie poczujesz, miał rację Seneka pisząc, że boimy się nie śmierci, a wyobrażenia o niej. Zmarli niczego nie czują, nie są wdzięczni za kwiaty, za odświętna pamięć, za wyrzuty sumienia po ostatniej rozmowie. Pamiętamy nie dla nich, ale dla siebie, dla siebie trzyma się te okruchy tego co było, sprawiając przyjemność cieniowi w istocie sprawiamy przyjemność sobie.
Jest tak piękna, religijna idea, że jeszcze będzie nam dane się spotkać, że nasi zmarli, na myśl których, wciąż, tak mocno, ściska nas w sercu, jeszcze się do nas uśmiechną, że dane nam będzie rozmawiać, poczuć czułość dotyku. Jest taka piękna idea, że wszystko dobrze się skończy, że nie ma końca, że świat ma odgórny sens, że dobro pokona zło, że wystarczy być tylko posłusznym zdyscyplinowanym, że warunki, choć trudne, jednak istnieją. Jest taka idea. Idea tak piękna, że za nią Bogu należy dziękować, nie prosić, łasic się na dobra ulotne, nie suflować Bogu, tego, tamtego weź Panie od siebie i jeszcze tamtego, tylko czekać na ponownej spotkanie i dziękować, dziękować, że jeszcze będzie okazja. Jest taka idea, idea zbyt piękna, by być mogła prawdziwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)