Zabierając się do pisania niniejszego tekstu, od razu muszę się przyznać do tego, że czynię to z bardzo mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, obiecałem sobie, że sprawę przekazu telewizji zostawię pozostawiam swojemu biegowi. Z drugiej jednak strony, każdy dzień moich kontaktów z telewizją , zmusza mnie do oglądania programów, zarzucając mnie kolejnymi refleksjami, którymi - naturalnie chyba - pragnę się dzielić.
Czytelnicy pewnie wiedzą, że zazwyczaj oglądam stację Waltera, ale ostatnio zrobiłem wyjątek i wczesnym rankiem, zamiast sprawdzać klasówki, obejrzałem telewizję publiczną. I gdy tak siedziałem, dumałem i trzymałem kubek gorącej kawy, zobaczyłem Jacka Kwiecińskiego i panią Krystynę Grabowską i słyszałem, że Obama nie ma programu. A potem przejrzałem Rzępę, gdzie niby poważni dziennikarze wypisali kilka punktów programu Obamy. I tak sobie pomyślałem, że albo dziennikarze kłamią, albo Obama w kilka godzin napisał ten program i go przesłała do Rzepy.
Ale zanim zobaczyłem, pana Jacka, do którego mi blisko, choćby z racji talentu, to widziałem program poranny z Włodzimierzem Szaranowiczem, gdy ten prowadził telefoniczny wywiad z męską prostytutką. I ja nie napiszę, z czym i kim mi się to skojarzyło, myślę, że wiecie. Na koniec w na szczęście w nieco innej roli wystąpił Michał Karnowski, pamiętam jak rzucał pracę w telewizji, bo za Bronisława Wildsteina przyszedł Pan Urbański. Dobrze, że pan Karnowski zmienił swoje postanowienie, lubię ludzi z honorem i charakternych. Ale zaraz potem pomyślałem znów o Obamie i znów było niemiło.
I gdy już miałem pędzić do moich uczniów, podszedł do mnie piesek i zrobił hau, hau. I wówczas, wierzcie mi się wzruszyłem i pomyślałem, że jeszcze nie jest najgorzej, że moje obawy nie muszą się sprawdzić, więc postanowiłem się ogrzać. Ogrzać się w naszym, że tak powiem cieple, tak jak wy grzejecie się w cieple moim.
Ale zanim się ogrzałem, trafiłem na blog Sadurskiego. Nie, nie będę pisał nic o Sadurskim, każdy kto trafił na jego blog ten wie, kto iów Sadurski. Każdy z nas kończył jakieś szkoły, nawet Obama jakieś tam ma, ja też skończyłem, ale za to pisze z większym bogactwem sensu. I mam też rodzinę.
Zanim jednak zaczynałem to swoje ogrzewanie, przez przypadek przeczytałem komentarz naszego gospodarza, Igora Janke. I się zasmuciłem, bo teraz jak już nie można nic pisać złego na jakiś naród, że naród jest głupi, to zbladłem, bo jak będziemy tu teraz pisać o Żydach, Rosjanach albo Albańczykach?
Dlatego, żeby jednak złapać to ciepło, udałem się do wyrusa, który pisał, że ludzie płacą na to co uważają za potrzebne. I się lżej na sercu zrobiło, że są jeszcze tacy mądrzy ludzie, jak nasz wyrus. Ale coś mnie tknęło i przeczytałem jeszcze jedną notkę, gdzie wyrus wyciąga Obamie i w ogóle politykom, że wydali pieniądze na kampanię. A przecież w dużej części to datki pochodzące od ludzi, a ci przecież płacą na to co uważają za potrzebne. I gdy tak zostałem sam na sam ze swoją intelektualną zadumą – to tak po prostu zrobiło mi się przykro.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)