Przyznam się, że nie do końca rozumiem tę całą nagonkę na posła Górskiego, który w prostych, monarchistycznych słowach powiedział to, co tu wszyscy razem myślimy. Ba, znam nawet blogerów, co nie tylko tak myślą, a piszą. Zazwyczaj o cywilizacji białych chrześcijan, która to cywilizacja wydała na świat tak światłych mężów stanu, że aż nam wiek XX uczynili pasmem nieustannej przygody. I to nie tylko intelektualnej. Rację więc ma poseł Górski mówiąc o końcu tej cywilizacji, wszak nie wiadomo czy pod rządami Obamy, biały człowiek będzie znów konstruował piece krematoryjne czy nakaże wyrąb lasu na syberyjskiej tajdze. Ot, nie wiadomo czy będzie się biały człowiek, mógł po prostu realizować. Tymczasem za tę parę słów prawdy, posła chcą ukarać i to nawet nie wrogowie, a przyjaciele.
Pal licho gdyby od posła Górskiego dystansował się minister Kownacki. Ten, zdaje się, że w życiu słowa prawdy nie powiedział, ostatnio coś znów mówił o Obamie i tarczy, chyba za karę będzie musiał jutro na gali usiąść koło Kwaśniewskiego (koło prezydenta siedział będzie zapewne Kołodko). Tymczasem do skóry Pana posła dobrać się chcą jego partyjni koledzy. A przecież w Platformie też Afroamerykanów biją, a konkretnie minister Sikorki sypie z rękawa dowcipem. W samą porę zauważyła to blogerka kataryna, która zupełnie przypadkowo przechodziła (z tragarzami?) koło salonu wkleiła dawny tekst Mazurka i Zalewskiego o złym Sikorskim. Ja co prawda tragarzy nie mam (na co mi Mazurek, co Aferę Rywina bał się wyjaśniać), ale też przypadkowo przychodziłem i przypadkowo przypomniało mi się jak posłanka Sobecka nazwała Krystiana Legierskiego „osobą w połowie niebędącą narodowości polskiej”. A przecież już po tym incydencie, ta sama Sobecka była przez posłów PiS zapraszana do klubu Prawa i Sprawiedliwości. Czyżby posłowie PiSu byli stronniczy i używali rasizmu niczym pałki, jak nie przymierzając Jacek Kurski immunitetu?
Ale choć Obama czarny i cywilizację nam skończył, to niestety nadal nie jest ciężarny. Bo gdyby Obama był jeszcze w ciąży, to ojciec Terlikowski musiałby pisać o cywilizacji życia, ministrowie Tuska nie ustąpiliby Obamie miejsca, a minister Duda uznałby Obamę za niepełnosprawnego intelektualnie. Być może nawet prezydent wnioskowałby o Obamy ubezwłasnowolnienie, żadna change nie byłaby możliwa, a amerykański świat w końcu, z uglą, po długiej modlitwie poparłby Sarę Palin.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)