Po roku rządów Platformy jest już niemal pewne, iż ta wciąż nie uporała się ze swoją najgorszą bolączką. Otóż, Platformy nadal nie lubią wyborcy PiS-u. Mało, nie lubią, nie chcą nawet na nią głosować. Nie wiem jak się czuje Pan premier, ale patrząc na te pełzające sondaże i niskie poparcie wśród wyborców Pana Kaczyńskiego, jako polityk czuć musi gorycz porażki. A kto wie, może nawet i klęski Owszem, sondażami się Pan premier nie powinien przejmować, wszak wedle sondaży, PiS miał być po wyborach w mniejszości, a tymczasem - proszę, jest przecież w większości. I to moralnej. Ale niestety tylko sondaże się liczą. Liczą się także obiektywni i bezstronni dziennikarze, a więc dziennikarze rodem z demokratycznie obsadzonej Rzepy. Na przykład dziennikarz Igor Janke, któremu chce się wyć, bo dwóch polityków na których razem z milionami Polaków liczył, robi z niego idiotę. Ojoj ,ostatnio to chyba tak wył sam redaktor Żakowski, gdy sie zawiódł na SLD. On też na polityków liczył, na tych z SLD to nawet zagłosował. Pewnie dlatego, że SLD wolno mniej, choć do dziś nie wiadomo czego. Może bursztynu ze św. Brygidy? Inni dziennikarze nie wyją tylko piszą. Maciej Rybiński z rozpędu to nawet o walutach zaczął pisać aczkolwiek odkrycie meandrów forwardów, swapów i ryzyka kursowego zdaje się, że jeszcze przed nim. To nawet i dobrze, ponoć wszystkiego nie można wiedzieć, co nie znaczy, że o wszystkim nie można napisać. Zwłaszcza gdy się gościnnie pisze na białych stronach Rzepy (tych co je sobie tak wydzierają polscy przedsiębiorcy).
A jeżeli jesteśmy już przy ekonomistach, to ci z kolei, rok rządów Tuska, zaliczyć mogli do wyjątkowo udanych. Ot ,w porównaniu z latami poprzedników , gdy ekonomiści jak jeden mąż byli sprzedajni, na pasku wrogiego kapitału łazili, konflikt interesów ich trawił, no i zaniżali najwyższy wzrost gospodarczy od czasów poselstwa Ossolińskiego do Rzymu. A swoją drogą, jak trwały i stabilny był to wzrost skoro nawet taki partacz jak Tusk (bo przecie nie kryzys) potrafił z dnia na dzień go zepsuć. Ale nie tylko ekonomiści, bo i robotnicy rok ów, a zwłaszcza jesień, zaliczyć mogą do udanych. Rząd co prawda absolutnie żadnej nie robi reformy, więc niby czemu te heroiczne protesty, ale to nie znaczy że walki z najgorszym (dla robotników!) rządem w historii nie trzeba wspomagać. Łza się oku kręci gdy człowiek pomyśli, jak poprawiło się pielęgniarkom i jak lekarzom, jak zamiast w kamaszach być podsłuchiwanym, można być autentycznie słuchanym i autentyczną solidarną (lecz nie, brrrr, socjalistyczną) troską się wzruszyć. Zaś apogeum bicia serca miał miejsce bodajże, gdy Pan premier mówił o pedofiliach, a łapówkami sterani prawnicy, tyle się ciepłych słów o swej profesjonalnej krytyce premiera , nasłuchać mogli.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)