Nie leci. Nie leci, wyżej dupy nie podskoczy- rzekłbym gdybym był chamem, a nie absolwentem elitarnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adma a Mickiewicza w Poznaniu.Tedy rzeknę: nie leci. Co ma lecieć, jak premier nie leci, to i On nie poleci. Masz Michał – leć Ty, tylko się nie opij, dandysie. Ja, nie lęcę.
I słusznie. Słusznie nie leci. Matko Boska Lotniskowa, niechaj nie leci. W kraju koło pióra latają, samoloty lądują na wodzie, Irlandczyk śmietanę podbiera, niech w domu zostanie i pilnuje objeścia. Michał załtwi mu gazy, nie raz już załatwiał.
Niechaj nie leci, niechaj zostanie. Bo Zbigniewe do parlamentu się nie dostanie, na ćwiąkalszczyny go zmarnowanie – nie da? Niech więc nie leci.
Chyba, że jutro. Jutro poleci, jutro w skafander i do PLL Lotu, gdzie mój samolot, ja dzisiaj lęcę, Sikorski płaci! Dokąd lecimy? Ja jutro lecę, ale może zostanę. A premier leci? Bo jak nie leci, to ja nie lecę, chyba że muszę. Muszę polecieć?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)