Abstrahując od tego ile dywizji posłać ma polskie wojsko, by zbrojnie udowodnić, że jest Jezus wcale nie był gruby, a wręcz przeciwnie, był chudy i biały jak na malowidłach kościelnych (w tamtych czasach, w okolicach Jerozolimy wszyscy byli biali - stąd cywilizacja białych chrześcijan) warto spytać czy libertarianin w ogóle powinien brać udział w tej eskapadzie? Nawet jeśli krucjata przeciw wampiryzmie Żydów (copyright by Artur M. Nicpoń) byłaby absolutnie dobrowolna?
Jak bowiem powiadają libertarianie, których dane mi było poznać, czego się dotknie państwo to, za przeproszeniem, spieprzy. Owszem, może początkowo podatki na armię były słuszne, ale to się zdegenerowało. Owszem, może własność legitymizowana przez Państwo, była potrzebna, ale to się zdegenerowało. Owszem, może ingerencja we władzę rodzicielską, była pożądana, ale ta idea już na pewno uległa rozkładowi. Tak czy inaczej dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
No właśnie, wobec powyższego trudno katolickich libertarian w Polsce nie zapytać o te piekło, a konkretnie o to, czemu w owe Piekło wierzą, tak jak wierzą w Niebo, Pana Boga i niepokalane poczęcie? Jakby bowiem nie patrzyć, religia katolicka została w Polsce wprowadzona przez Państwo, konkretnie przez Mieszka I, który jak wiemy, kazał się ochrzcić, a potem bardziej lub mniej ganiał po lasach dzikusów, którzy uważali, że to jednak nie tyle Miriam (bynajmniej nie chodzi o Przesmyckiego) niepokalanie poczęła lecz Swiatowid miał cztery głowy. Bo wiara w cztery głowy jest przecież idiotyczna.
Nie tylko więc Państwo, w osobie naszego Mieszka, dotknęło religii, co ją wręcz narzuciło. I to narzuciło nie byle komu, bo przodkom współczesnych libertarian (zakładając, że libertarianie są oczywiście rdzennymi Polakami, a nie Zulu Gula). Potem, przez setki lat, idea narzuconej religii, kiełkowała, przechodziła z pokolenia na pokolenie, by wreszcie dotknąć naszych współczesnych katolickich libertarian. Czy wobec tego idea katolicyzmu poprzez swój rodowodów się w Polsce zdegenerowała, tak jak wszystko, czego dotknie swymi łapskami Państwo? Czy może wręcz przeciwnie, wobec czego gdyby dziś III RP narzuciła wierzyć w święty, powszechny i apostolski Zakład Ubezpieczeń Społecznych, to za kilkaset lata, wiara w niego przez libertarian roku 2350, byłaby czymś oczywistym i niezdegenerowanym?


Komentarze
Pokaż komentarze (23)