Będzie chyba teraz musiała ta uczciwsza połowa prawicowych publicystów, zatrudnić się u ks. Jankowskiego, może i nawet na stałe. Wszak po tym jak Wprost zmieniło właściciela, pisanie o TW dla kogoś, kto nie był uwikłany, już posmaku takiej przygody nie daje. Ani nie może być brane za intelektualne nieposłuszeństwo. Oczyma wyobraźni ujrzeć więc można jak red. Grabowska pucuje bursztyn, red Mazurek, co to tak dzielnie wszczynał śledztwo w sprawie Rywina, sprzedaje fajans, a brat Tomasz wierci odwierty. Czy co tam innego Kościół Katolicki akurat robi szukając dróg do Pana Naszego. Jak bowiem powszechnie wiadomo geoodwierty absolutnie mieszczą się w tzw. misji ewangelizacyjnej, w przeciwieństwie do walki z AIDS, choćby w Afryce.
Ale zanim księdza prałata zasypią swymi niepokalanymi życiorysami i listami motywacyjnym, musi się ks. Henryk jakoś z oskarżeń wyplątać. Gazeta Wyborcza za bardzo pomóc nie może, bo gdy weźmie zwalczanego księdza w obronę, to się narazi na, zazwyczaj jej obcy, zarzut hipokryzji. A gdy nie weźmie, to hipokryzja będzie jeszcze większa. Być może głos da więc Episkopat, zazwyczaj głos taki daje, najczęściej w duchu prawdy, i to nawet prawdy w Chrystusie. Jeżeli jednak, tym razem prymas zamilczy, zawsze można liczyć na naszych blogerów. Gdzie Renata Rudecka napisze jak to ją szlag trafia, a ajatoyah wspomni, że widział księdza jak robił to w kucki. I nie uwierzycie, ksiądz ten był całkiem zwyczajny.
Póki co jednak trzeba się wstrzymać i szukać nowej roboty. Telewizja Puls założona z naszych podatków, wszystkich na antenie nie pomieści, a w TVP grasuje okrutny Farfał, co to go prezes Kaczyński w zarządzie obsadził. Na szczęście znów znać o sobie dali somalijscy libertarianie, stosując swoiste ius retentionis. Dobrze, że marynarze z tego statku, nie chcieli im podebrać jabłek (skąd w Afryce jabłka?), bo by musieli wolnościowcy z Somalii do nich strzelać. I to bez zapowiedzi. Na razie przy pierwszej lekcji, jakiej udzielono zniewolonym ludziom ze statków korporacyjnych, dowiedzieć się można, że armia nie jest potrzebna. Bo ludzie się sami przecież mogą zorganizować. Na przykład w piratów, bo to jednak łatwiejsze niż organizacja ZUS-U albo Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego przy Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.
Jest więc o czym pisać, i jest gdzie jechać, kraj słoneczny, wolny i daleko od Rosji. A na dodatek trzeba się spieszyć, bo jak ostatnio paru osobom się zapomniało informować o porwanym Polaku, to trudno było potem mieć do Tuska naturalne, obiektywne i rzecz jasna najszczersze pretensje.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)