Arsene Wenger to chyba ostatni (i być może jedyny) szkoleniowiec, który z takim uwielbieniem stawia na młodych piłkarzy. Francuz przez lata z mozołem szlifuje wszystkie te wspaniałe talenty, by następnie wprowadzić ich na salony wielkiej piłki. Jego poligonem doświadczalnym tradycyjnie już są rozgrywki o Puchar Ligi Angielskiej.
O tym, że Wenger nie zamierza porzucać swojej polityki dotyczącej ogrywania młodzieży w Carling Cup mogliśmy się przekonać we wtorkowy wieczór. W pierwszym składzie na mecz z West Bromwich Albion znaleźli się tacy piłkarze jak Wojciech Szczęsny (19 lat), Kieran Gibbs (20), Francis Coquelin (19), Aaron Ramsey (19), Jack Wilshere (17), Armand Traore (20), Sanchez Watt (18), Gilles Sunu (18), Mark Randall (20), Nacer Barazite (19) i w końcu Carlos Vela (20).
Młode strzelby Kanonierów, lub "dzieciaki Wengera" jak pieszczotliwie nazywa ich angielska prasa w sposób nie podlegający dyskusji odprawiły z kwitkiem lidera Championship, West Bromiwch Albion. Goście przybyli do Londynu w glorii wspaniałego wyjazdowego zwycięstwa nad Middlesbrough (5:0), jednak w starciu z młodzieżą Arsenalu sami wyglądali jak małe dzieci. To nastolatkowie z Londynu we wtorkowy wieczór odgrywali rolę nauczycieli i wywiązali się z niej znakomicie.
Komu jeszcze w tegorocznej edycji Carling Cup Ramsey, Vela, Wilshere czy Watt udzielą srogiej lekcji pięknego futbolu? Być może polegną już w kolejnej rundzie, jednak jeśli przy tym zaprezentują podobny styl gry, to możemy być pewni, że prawdziwy futbol będzie górą.




Komentarze
Pokaż komentarze