Grzegorz Garbacik Grzegorz Garbacik
126
BLOG

Bramkarska ruletka w angielskim stylu

Grzegorz Garbacik Grzegorz Garbacik Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Jak to możliwe, że jedna z najlepszych reprezentacji piłkarskich na świecie przez tyle lat nie doczekała się klasowego bramkarza? Właśnie takie pytanie pada najczęściej w trakcie rozmów o drużynie Anglii, która już dzisiaj jest wymieniana w gronie faworytów do złota na przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. Zdaniem wielu fachowców to właśnie problemy z obsada bramki mogą ponownie pozbawić Wyspiarzy szansy na triumf w wielkiej imprezie.

19 LAT WCZEŚNIEJ

Problem z obsadą pozycji bramkarza poruszyli ostatnio dziennikarze "The Sun" cofają się do przeszłości. Ich zdaniem w 1990 roku Anglicy cieszyli się takim bogactwem klasowych golkiperów, że każdy kolejny selekcjoner miał nie lada ból głowy, na którego z nich postawić. Nawet futbolowi laicy bez większego problemu skojarzą takie nazwiska jak Chris Woods, Peter Shilton, Dave Beasant czy David Seaman. W drugiej połowie lat 90. do gry o miejsce pomiędzy słupkami bramki reprezentacji włączyli się także Nigel Martyn i Tim Flowers. Zdecydowanie największe sukcesy podczas tych dwóch dekad odniósł Seaman. Bramkarz Arsenalu był numerem 1 podczas czterech kolejnych wielkich imprez i przez blisko siedem lat jego pozycji była niezagrożona.

SZEŚCIU KANDYDATÓW

Po przejściu jak burza eliminacji do afrykańskiego mundialu moc rażenia Anglików wydaje się największa od lat. Praktycznie na każdej pozycji Fabio Capello ma do dyspozycji piłkarzy z najwyższej półki światowej ... no właśnie, prawie na każdej. Po tym jak Seaman zawiesił buty na kołku przez reprezentację Synów Albionu przewinęło się już kilku bramkarzy. Paul Robinson i Scott Carson do spółki pozbawili Anglików awansu do Euro 2008. Kris Kirkland, który już za czasów gry Jerzego Dudka w Liverpoolu FC został okrzyknięty wielkim talentem tak naprawdę nigdy nie stał się wielkim bramkarzem. Kolejna z nadziei, Ben Foster po serii błędów w tym sezonie może zapomnieć o grze w Manchesterze United co automatycznie dyskwalifikuje go przy procesie wybory wybrańców Capello na Mistrzostwa Świata.

Na placu boju zostają więc trzech zawodników, których szansę na otrzymanie biletu do RPA wydają się największe. Najwyżej oceniany od kilku miesięcy jest Robert Green, bramkarz West Ham United. Solidny, nie popełniający błędów, cieszący się poparciem kibiców. Następne miejsce w kolejce zajmuje weteran angielskich boisku, już 40-letni David James, który na co dzień broni barw najsłabszego zespołu w lidze - Portsmouth FC. Trzecim do wyjazdu na mundial powinien być Joe Hart, który obecnie przebywa na wypożyczeniu w Birmingham City.

ZAGRANICZNY ZACIĄG WIELKIEJ CZWÓRKI

Większość wymienionych w tym miejscu kandydatów do gry w reprezentacji to gracze, którzy nie bronią barw wielkich klubów, nie mają okazji by sprawdzić się w rozgrywkach Ligi Mistrzów czy choćby Ligi Europejskiej. To bramkarze zespołów walczących o ligowy byt, a w najlepszym razie o miejsce w górnej połowie Premier League. Czołowe kluby w Anglii od lat nie korzystają z rodzimych fachowców bramkarskiego rzemiosła. Arsenal Londyn ma obecnie w swojej kadrze Manuela Almunię (Hiszpania), Vito Mannone (Włochy), oraz Łukasza Fabiańskiego i Wojciecha Szczęsnego (obaj Polska). Podobnie sprawa wygląda w Manchesterze United, gdzie na dzień dzisiejszy wyżej notowani od Fostera są Edwin van der Sar (Holandia) i Tomasz Kuszczak (Polska). W Liverpoolu FC od lat bramki strzeże Pepe Reina (Hiszpania), a jego zmiennikiem jest Diego Cavalieri (Brazylia). Chelsea Londyn zaś może pochwalić się Petrem Cechem (Czechy) i Hilario (Portugalia). Nawet nowa wielka siła angielskiego futbolu, czyli Manchester City ma w swojej bramce Irlandczyka.

BRAMKARZ TO PODSTAWA SUKCESU

Dziennikarze na Wyspach nie mają więc wątpliwości, że bez dobrego bramkarza ich reprezentacja o wielkim sukcesie na mundialu może jedynie pomarzyć. Na poparcie swoich tez przytaczają liczne przykłady. Nie sięgając daleko można podać sukcesy Francji, której bramki podczas turniejów w 1998 i 2000 roku strzegł Fabien Barthez. W 2002 roku Brazylia zdobyła Mistrzostwo Świata mając w składzie genialnego Marcosa. W 2004 roku Antonis Nikopolidis włożył ogromny wkład w sukces Greków na finałach Mistrzostw Europy w Portugalii. Dwa lata później Gianluigi Buffon poprowadził Włochy po czwarty w historii Puchar Świata. Ostatnim, najświeższym przykładem jest Iker Casillas, który jako kapitan reprezentacji Hiszpanii mógł cieszyć się z wygranej w Euro 2008.

Czy Anglicy będą w stanie przełamać tę zasadę? Czy bez talizmanu w postaci dobrego bramkarza Synowie Albionu zdołają zdobyć pierwsze o 1966 roku mistrzostwo? Kto w końcu będzie numerem 1 podczas afrykańskiego turnieju? Na te wszystkie pytania Fabio Capello będzie musiał bardzo szybko odpowiedzieć. Odliczanie wsteczne dla Anglików właśnie się rozpoczęło.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości