... zadymiarz nękany będzie - taki właśnie komunikat przed kilkoma dniami obwieścił całej Polsce rzecznik rządu, Paweł Graś. Ciężko się z nim nie zgodzić w tym aspekcie, jednak ja sam zmodyfikowałbym nieco jego słowa. Przestańmy w końcu nazywać bandytów kibolami, pseudokibicami czy innymi zadymiarzami. Czas zacząć używać określeń adekwatnych do tych półgłówków.
Rząd Platformy Obywatelskiej na czele z Donaldem Tuskiem po ostatnich wydarzeniach, do których doszło w Bydgoszczy uznał, że rozwiązaniem całej sytuacji będzie zamknięcie stadionów Legii i Lecha. To właśnie bandyci ukryci pod barwami tych klubów wszczęli burdy podczas finału Pucharu Polski. Decyzja absurdalna, ponieważ niby z jakiej racji za zachowanie kilkuset baranów cierpieć mają normalni kibice, którzy w przeważającej większości przychodzą na stadiony by zobaczyć mecz swojego zespołu (nawet jeśli ten gra na tak żenującym poziomie jak warszawska Legia na wiosnę).
Tusk i jego doradcy zareagowali niewłaściwie jednak bardzo szybko i zdecydowanie. Daje to nadzieję na, to że kolejne działania zmierzające do pozbycia się bandytów ze stadionów i klubów będą równie mocne, jednak tym razem odnoszące się już do konkretnych osób. Konieczność wprowadzenia rozwiązań systemowych i niezwykle surowych sankcji jest obecnie potrzebna jak mało kiedy. Rząd nie powinien przejmować się opiniami o zamachu na wolności osobiste czy ograniczenia praw obywatela. Robisz "bydło" na stadionie? Nie potrafisz się zachować? Nie miej więc pretensji że o świcie przyjdzie po ciebie policja. Nie miej pretensji jak trafisz za kratki lub będziesz musiał płacić olbrzymie kary. Akcja reakcja, drogi bandyto. I od razu uprzedzam... nie będziesz też mógł powiedzieć, że zostałeś "zdradzony o świcie".
Nie wracamy do czasów Polski Ludowej. Nikt nikogo nie będzie zamykał w obozach. Nie będziemy też świadkami procesów pokazowych i nikt nie będzie mógł powiedzieć o sobie, że jest więźniem politycznym. Pewne zachowanie są niedopuszczalne i jak słyszę niektórych "poważnych komentatorów", którzy piszą...
"Jezu, przecież cała nasza niby-elita wywindowała się na strajkach, protestach, wysadzaniu pomników, a dziś przeszkadza jej jeden młodzieńczy pomruk buntu. Pomruk, bo ci młodzi ludzie, jestem pewien, ze stadionów wyjdą na ulice (...) . Ja to obserwuję z naprawdę dużym podziwem dla młodych, że jeszcze potrafią się opanować. I nie napluć na waszą - władcy, do jesieni chyba już tylko - ofertę pracy w Niemczech jako najlepszą perspektywę."
... to naprawdę zaczynam się zastawiać czy to świat stanął na głowie czy może ja nie do końca pojmuje ten system wartości. Zadyma wszczęta na stadionie przez bandytów postawiona na równi z młodzieńczym buntem i zrywem przeciwko władzy. Naprawdę zacny to wniosek z tej całej sytuacji. Jestem tylko ciekawy czy autorzy tego typu wynurzeń byliby podobnego zdania, gdyby fala tego "młodzieńczego buntu" przepłynęła przez ich osiedla niszcząc pod drodze samochody, place zabaw i inne urokliwe miejsca? Czy wtedy też byłoby to nazywane zrywem i pomrukiem buntu? Szczerz wątpię.
Nie bójmy się rozprawienia z bandytami. Czas na to najwyższy. Warto więc na koniec zaintonować: "zawsze i wszędzie (...) !




Komentarze
Pokaż komentarze