Chichot premiera pokazuje faktyczne priorytety jego i rzecznika Grasia, który dotąd nie wykazywał takich oznak zaczerwienienia
Dziennikarze przekonywali premiera, że "zawsze tak to się odbywa". Jednak Tusk z nutką zazdrości w głosie powiedział - Pierwszy raz widzę, żeby Pan minister dużo bardziej przyciągał uwagę Pani redaktor niż ja, kiedy mówię. A potem przez dłuższą chwilę próbował się powstrzymać od śmiechu - niezbyt skutecznie."
www.tvn24.pl/0,1685276,0,1,czy-panstwo-ze-soba-czasami-nie-flirtujecie,wiadomosc.html
Czym to się zajmuje Premier i jego rzecznik? Flirtowaniem z dziennikarzami, zwanymi funkcjonariuszami, a szczególnie z wytypowanymi w drodze selekcji jej przedstawicielkami, czyli z tzw. dziennikarką?
Dziwne zachowanie Pana Premiera wskazuje, że jest zazdrosny o tzw. powodzenie u płci pięknej, a szczególnie dziennikarskiej. Nie podoba mu się i jest zdekoncentrowany na okoliczność tego, że dziennikarka zainteresowana jest przeuroczym rzecznikiem Panem Pawłem Grasiem, zamiast Słońcem Peru. Z kolei zaczerwienienie Grasia nie pozostawaia złudzeń, że też został trafiony w czuły punkt..
Co jest priorytetem dla tych Panów? Jeden z nich oświadczył, że to on decyduje co jest Polską Racją Stanu. Czym się zajmują? Umizgi i pozyskiwanie sympatii dziennikarki to owa Racja Stanu? Usiłują dociec prawdy ... ale o tym, czy ich się lubi czy też nie. Ta prawda ma jednak pewną ułomność - przesłania bowiem inne prawdy, w tym prawdę o katastrofie smoleńskiej i nie tylko o tym. Nizależeżnej dziennikarce też zapewne umizgi kolesi przesłaniją prawdę o tym dla kogo Polska jest najważniejsza, a dla kogo "słupki" i czy się go lubi. Niestety dla Kaczyńskiego, którego rozumiem w tej sytuacji i wspieram, po prostu nie stać na takie za przeproszeniem "podwyższone standardy", które ja osobiście nazwałbym jednak umizgami lub prostytuowaniem się a nie standardami. Niech se flirtują - ale po pracy i nie za nasze pieniądze.
Czy zna ktoś wyniki wyborów z podziałem na płeć?




Komentarze
Pokaż komentarze (3)