Gasipies Gasipies
1021
BLOG

Przemówienie Marty Kaczyńskiej - Dubienieckiej na wysłuchaniu pu

Gasipies Gasipies Polityka Obserwuj notkę 5

 Przemówienie Marty Kaczyńskiej - Dubienieckiej na wysłuchaniu publicznym w Parlamencie Europejskim

Radio Maryja, 2010-12-11
Szanowne Panie i Panowie posłowie, zaproszeni goście.

Przyjechałam tu, jako obywatelka Polski, a więc obywatelka Unii Europejskiej - międzynarodowej struktury, w której głównym filarem jest tak często powoływana idea solidarności i równości wobec prawa. Organizacji międzynarodowej, której zasadniczym zadaniem jest, wzajemne wspieranie się zarówno w kwestiach natury gospodarczej, społecznej, jak i szeroko rozumianego bezpieczeństwa.

Instytucje Unii Europejskiej są gwarantem przestrzegania przez państwa członkowskie norm o charakterze prawnym, które mają na celu ochronę dobra jednostek - obywateli Unii Europejskiej. Zadaniem instytucji Unii Europejskiej jest podejmowanie interwencji w sytuacjach wystąpienia zagrożenia bądź naruszenia gwarantowanych przez Unię Europejską praw i wolności odzwierciedlonych w normach prawa pierwotnego i wtórnego - choćby tak, to miało miejsce w ostatnim czasie, kiedy to Komisja Europejska stanęła w obronie rzeczywistego interesu Polski, zapobiegając podpisaniu przez władzę naszego kraju skrajnie niekorzystnej umowy na dostarczanie gazu z Rosji.

Spotkaliśmy się dziś, by na forum Unii Europejskiej poruszyć kwestię potrzeby zaangażowania struktur unijnych w wyjaśnienie największej w najnowszych dziejach Polski i Europy katastrofy lotniczej, w której zginął Prezydent Polski, jego małżonka oraz 94 osoby ważne dla Polski, Europy oraz Paktu Północnoatlantyckiego.

W mojej ojczyźnie ostatnie inicjatywy mające na celu spowodowanie powołania przez Kongres USA Komisji badającej przyczyny katastrofy zostało okrzyknięte przez rządzących mianem zdrady stanu. Zapewne i dzisiejsze spotkanie zyska podobne miano. Uderzające jest w tej sytuacji podobieństwo w reakcji polskich władz do tej, która miała miejsce ponad pół wieku temu, kiedy to komunistyczny premier Józef Cyrankiewicz odmówił współpracy z Amerykańską Komisją Katyńską zasłaniając się braterską współpracą, przyjaźnią z narodem rosyjskim. Taka postawa ówczesnych PRL-owskich władz umożliwiła wieloletnie zafałszowanie prawdy o katyńskim ludobójstwie przez władze ZSRR. Do dziś okoliczności dokonanej na obywatelach Polski zbrodni ludobójstwa pozostają niedostatecznie wyjaśnione.

Katastrofa z 10 kwietnia 2010 roku wydarzyła się w dniu mających się odbywać w Katyniu obchodów 70 rocznicy popełnionej tam zbrodni. Z nieznanych opinii publicznej przyczyn na kilka miesięcy przed obchodami pierwotny plan wyjazdu polskiego Prezydenta i premiera został przez szefa polskiego rządu zmieniony. Premier Polski zdecydował się uczcić pamięć poległych w Katyniu w towarzystwie premiera Rosji bez udziału głowy państwa RP. W związku z powyższym do Katynia udały się dwie oddzielne delegacje. 7 kwietnia pojechał tam premier, 10 kwietnia udała się tam delegacja pod przewodnictwem Prezydenta RP.

Niemal natychmiast po rozbiciu się samolotu z polską delegacją w mediach zaczęły się pojawiać informacje, zdaniem komentatorów, przedstawiające jedyną słuszną wersję wydarzeń, wskazującą na wyłączną winę polskich pilotów. 
Bezpośrednią przyczyną katastrofy miało być natomiast urwanie skrzydła na skutek zderzenia z brzozą o średnicy 30 cm. Warto wspomnieć awaryjne lądowanie samolotu Tu - 154 miało miejsce 8 września bieżącego roku w Republice Komi w Rosji, gdzie drzewa miały zamortyzować upadek samolotu i chronić lecącym nim pasażerów przed śmiercią.

Z nieznanych opinii publicznej przyczyn polski rząd zdecydował się przekazać prowadzenie śledztwa w omawianej sprawie Rosjanom i oprzeć wszelkie związane z nim procedury w ustanowieniu konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, która nie powinna mieć zastosowania w odniesieniu do lotu wojskowego, jakim bezwątpienia była ostatnia trasa wykonana przez Tu - 154 M. Tym samym zrezygnowano z polsko-rosyjskiej umowy z dnia 7 kwietnia 1993 roku, zgodnie, z którymi wyjaśnianie incydentów lotniczych awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej Federacji Rosyjskiej lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzenia RP powinny być prowadzone wspólnie przez właściwe organy Polski i Rosji.

Niewyjaśniona pozostaje również kwestia przygotowania wizyty polskiej delegacji ze strony polskiej. Wbrew początkowym zapewnieniom przedstawicieli polskich władz na płycie lotniska, Sewiernij nie było funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, których zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem głowy państwa i innych najwyższych przedstawicieli państwa. Tuż po katastrofie na miejscu nie było polskich służb, które mogłyby zabezpieczyć ciała ofiar i wrak stanowiący przecież teren eksterytorialny względem Federacji Rosyjskiej.

Nieznane pozostają okoliczności, w jakich doszło do przekazania stronie rosyjskiej czarnych skrzynek samolotu, które do dziś pozostają dla polskich śledczych nieosiągalne a przekazane nam zapisy są również niekompletne. Powszechnie znaną jest informacja, o nieaktualnych mapach w Smoleńsku, które zostały przekazane pilotom Tu -154 przed wylotem. Rzeczywiste rozmieszczenie radiolatarni służącej do naprowadzenia samolotu na lotnisko różniło się znacznie od tego, które zostało wskazane w dokumentacji, którą dysponowali polscy piloci. Pomimo złożonych już dawno wniosków strona rosyjska nie przekazała polskim prokuratorom dokumentacji. Do dziś nie jest również pewna godzina, o której doszło do katastrofy. Pierwotnie media informowały, że samolot rozbił się o godzinie 8.56 polskiego czasu, by potem stwierdzić że doszło do tego o 8.42, dokumentacje lekarskie ofiar podają również inne godziny, co do śmierci ofiar.

Teren, na którym doszło do zderzenia samolotu z ziemią nie został po katastrofie odpowiednio zabezpieczony. Z wiarygodnych informacji prasowych wynika, że już w pierwszych dniach po katastrofie teren był penetrowany przez osoby trzecie, które mogły swobodnie zabierać znajdująca się na nim przedmioty.

Szokującym dla opinii publicznej jest udokumentowany w materiale filmowym obraz niszczenia wraku Tu - 154 M przez rosyjskie służby. Polegało ono na cięciu elementów samolotu, wybijaniu łomami szyb i przecinaniu różnego rodzaju przewodów. 
Opisane działanie trudno tłumaczyć inaczej, niż jako zacieranie dowodów. Powszechnie wiadomo, że w przypadkach katastrof lotniczych należy przede wszystkim zabezpieczyć wrak samolotu i wszystkie znalezione na miejscu przedmioty w stanie nienaruszonym tak, aby na ich podstawie móc wnioskować na temat przyczyn wypadku.

Szczegółowa analiza szczątków samolotu, który rozbił się w 1988 roku w Londynie wykazała, że przyczyną katastrofy był umieszczony w samolocie ładunek wybuchowy. W tej sprawie tak się jednak nie stało. Poucinane i pouszkadzane przez rosyjskie służby szczątki samolotu zostały przeniesione na płytę lotniska w Smoleńsku, by przez wiele tygodni spoczywać tam pod gołym niebem i z każdym dniem tracić swoją wartość dowodową. 
Dziś w sytuacji, gdy nic nie wiadomo na temat wyników badań wraku, gdy polski wniosek o dopuszczenie biegłych pozostaje bez odpowiedzi, rząd polski zastanawia się nad jego lokalizacją w jednym z muzeów w celu zaprezentowania społeczeństwu. Kwestia konieczności poddania szczątków samolotu wszechstronnym badaniom, w tym analizie chemicznej pozostaje pominięta.

Przez wiele miesięcy rodziny ofiar pozostawały w przeświadczeniu, że przy sekcjach zwłok byli obecni polscy lekarze patomorfolodzy, w listopadzie sejmowa komisja pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza ujawniła, że w polskich aktach sprawy brak większości protokołów sekcji, a przedstawiciel polskiej prokuratury był obecny wyłącznie przy badaniu ciała prezydenta. Strona polska pozbawiła się zatem prawa kontroli rzetelności wyjaśniania bezpośrednich przyczyn śmierci ofiar. 
W ostatnim czasie polską opinią publiczną wstrząsnęła informacja o unieważnieniu przez rosyjskie organy śledcze zeznań kontrolerów lotu złożonych po katastrofie i skłonieniu strony polskiej do uznania za dowód protokołu z powtórnego przesłuchania tych osób, które były odpowiedzialne za naprowadzenie polskiego samolotu na lotnisko w Siewiernym.

Z zeznań złożonych przez kontrolerów lotów w kwietniu, br. wynikało, że pomimo nieodpowiednich warunków atmosferycznych ostateczną decyzję o zgodzie na lądowanie Tu - 154 M wydano po rozmowie telefonicznej z nieokreśloną osobą znajdującą się w Moskwie. Przedmiotowy wątek nie został jednak wyjaśniony. W zeznaniach złożonych w dniu katastrofy kontrolerzy lotu przyznali, że w wierzy lotu znajdowała się jakaś osoba trzecia. Protokoły zeznań tych samych świadków już tej informacji nie zawierają. Nie występuje w nich również zmianka o tym, że kontrolerzy celowo podali błędne dane dotyczące widoczności, by rzekomo zniechęcić polskich pilotów do lądowania.

Nieznane są również okoliczności, w jakich doszło do znalezienia się na lotnisku w Smoleńsku rosyjskiego samolotu wojskowego Ił - 72, który to miał bezskutecznie podchodzić do lądowania bezpośrednio przed katastrofą Tu - 154 M. Pomimo złożonych przez stronę polską wniosków Rosjanie nie przekazali nagrań rozmów pomiędzy wieżą kontroli, a wyżej wymienionym samolotem. Opisany wątek powinien zastanawiać tym bardziej, że z informacji przekazywanych przez stronę rosyjską wynika, że lotnisko Siewiernij pozostawało nieużywanie przez rosyjskie samoloty wojskowe. Wyjątkowo zostało udostępnione polskim delegacjom w dniu 7 i 10 kwietnia 2010 roku.

Dowodem posiadającym z pewnością kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy są nagrania rozmów z samej wieży kontrolnej oraz z wieży kontrolnej i samolotem Tu - 154 M. Należy wskazać, że pomimo wniosków ze strony polskiej, pozostają one dla strony polskich śledczych również niedostępne.

Badaniem przyczyn katastrofy z 10 kwietnia zajmuje się Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK istniejąca od 1991 roku organizacja, do której kompetencji należy udzielanie licencji samolotom cywilnym jak również dopuszczanie lotnisk, m.in. lotniska Siewiernij przed wizytą polskiej delegacji. Od kilku tygodni w Polsce znajduje się raport MAK. Jego postanowienia pozostają utajnione dla opinii publicznej. Wiadomo jednak, że strona polska będzie wnosić do niego zastrzeżenia. 
Akredytowany przy wyżej wymienionej komisji przedstawiciel Polski Edmund Klich w jednym z wywiadów prasowych wskazał, że raport ten łamie postanowienia Konwencji Chicagowskiej w oparciu o postanowienia, które winien być opracowywany. Zastrzeżenia, do których złożenia strona polska jest uprawniona nie są jednak w żaden sposób wiążące i ostateczna wersja raportu nie będzie ich uwzględniać. Czy w tym stanie rzeczy możemy mówić o rzetelnym wyjaśnianiu przyczyn katastrofy?

Jestem tu dziś, by zaapelować do państwa, by katastrofa, w której zginęli moi rodzice oraz wielu ludzi zasłużonych dla naszego kraju została potraktowana przez społeczność międzynarodową odmiennie od zbrodni, która została dokonana 70 lat temu.

Dziś Polska, jako członek Unii Europejskiej w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej powinna spotkać się z solidarnością pozostałych państw członkowskich i uzyskać odpowiednie wsparcie. 
W obliczu sposobu prowadzenia postępowania w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej jedyną nadzieją na rzetelne i obiektywne wyjaśnienie tej straszliwej tragedii jest powołanie międzynarodowej komisji, która w sposób niezależny wyjaśni, dlaczego Prezydent Polski i jego małżonka, moi Rodzice, oraz 94 przedstawicieli naszego kraju musiało zginąć.

Dziękuję.

Bruksela, 07.12.2010r. 

www.radiomaryja.pl/artykuly.php

Gasipies
O mnie Gasipies

&l

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka