Niemieckie oddziały, atakujące nasz kraj we wrześniu 1939 r., wyposażone były w alfabetyczne listy 61 tysięcy nazwisk Polaków przeznaczonych do eksterminacji.
Zwycięstwo Hitlera nad Związkiem Sowieckim na pewno nie leżało w interesie Polski.
Tradycja eliminacji Polaków
Jednym z naczelnych celów nacjonalizmu niemieckiego było przecież całkowite zlikwidowanie polskości, czemu służył bezwzględny aparat państwowy. Dążenia polskiego ruchu narodowego były wręcz przeciwne – ocalenie języka i narodowej świadomości, oparcie się toczonej przeciw Polakom akcji kolonizacyjnej, dyskryminującemu prawu, wojnie ekonomicznej, rugom pruskim, kulturkampfowi, germanizacji.
Bismarck wzywał do „takiego gnębienia Polaków, skutkiem którego ostatecznie żyć im się odechce”. Zalecał też „odebranie Polakom wszystkich narodowych pamiątek, w następstwie czego trzecie pokolenie Polaków nie będzie już istnieć”.
Ideolodzy Rzeszy dowodzili konieczności całkowitego wyparcia Polaków z Europy Środkowej.. W latach 1914-18 dla części niemieckich elit był to jeden z zasadniczych celów I wojny światowej. Republika Weimarska tak dalece życzyła sobie unicestwienia Polski, że sprzyjając Rosji bolszewickiej, sama gotowa była wystawić się na niebezpieczeństwo bolszewickiego najazdu. Nie zaniedbała też żadnego z zabiegów mogących się przyczynić do gospodarczego zdławienia odradzającej się Rzeczypospolitej.
Paradoksalnie odprężenie nadeszło wraz z dojściem do władzy Hitlera. Wprawdzie w „Mein Kampf” nazywał Słowian podludźmi i głosił konieczność zdobycia przestrzeni życiowej na Wschodzie, ale aż do wiosny roku 1939 r. liczył na zawarcie sojuszu z Polską.
Odrzucenie tej oferty nie tylko spowodowało powrót kursu antypolskiego. Reakcją na sprzeciw był plan de facto oznaczający eksterminację naszego narodu.
Zniszczenie elit
Tego zasłużonego organizatora niemieckiego ludobójstwa nigdy nie spotkała żadna kara, za to już w 1945 roku zaczął on budować w Monachium składającą się dziś z 15 milionów relacji dokumentację cierpień, jakich Niemcy mieli zaznać na wschód od Odry. Nazista ten był też faktycznym twórcą ruchu „wypędzonych”.
Centrami planów likwidacji narodu polskiego były uniwersytety we Wrocławiu i w Berlinie. Niemieckie oddziały, atakujące nasz kraj we wrześniu 1939 r., wyposażone były w alfabetyczne listy 61 tys. nazwisk Polaków przeznaczonych do uwięzienia lub natychmiastowego zamordowania. Tym sposobem osiągnięty miał być był pierwszy etap likwidacji warstwy przywódczej.
W wyniku aktywności mniejszości niemieckiej, która zdołała wskazać 90% osób wymienionych na listach eksterminacyjnych, akcja w ogromnej mierze się powiodła.
Tylko do 25 października 1939 r. w 760 egzekucjach Niemcy zamordowali 20 tysięcy przedstawicieli elit i weteranów powstań.
Niemiecki Generalny Plan Wschodni
Operacje Tannenberg, Intelligenzaktion, AB i wiele innych przyniosły straty niemożliwe do odrobienia nawet przez szereg pokoleń. Niemcy kreślili jednak i urzeczywistniali plany, które w perspektywie kilku lat przynieść miały ostateczny kres narodu polskiego.
W 1941 roku gotowy był Generalplan Ost, stworzony w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy pod kierunkiem dr. nauk med. Hansa Ehicha. Zakładał on, że na obszarze byłej II Rzeczypospolitej przy życiu pozostanie nie więcej, niż 3 do 4,8 miliona osób byłej narodowości polskiej. Ludzie ci mieli być rozproszeni w gospodarstwach, fabrykach i zatrudnieni przy obsłudze domów należących do nowych, niemieckich mieszkańców byłej Polski.
Zgładzeni mieli zostać wszyscy wykształceni Polacy, zlikwidowane – wszystkie świadectwa kultury, którym nie można by przypisać niemieckiego rodowodu.
Szczytem kwalifikacji miał być dla polskich niewolników zawód cieśli (ale już nie stolarza!).
80-85% Polaków miało dokonać żywota w obozach śmierci lub, po pokonaniu Związku Sowieckiego, w obozach pracy rozsypanych po Syberii. Autorzy tego planu być może wychodzili z założenia, że do roli niewolników Polacy nadają się w stopniu mniejszym od innych słowiańskich narodów.
Całkowitą eksterminację szykowano ok. połowie Czechów, 65% Ukraińców, koniec Rosjan miał się dokonać w dużej mierze drogą uniemożliwienia urodzeń.
W myśl założeń Generalplan Ost na terenach całej Europy Środkowej i Wschodniej pozostać miało co najwyżej 14 milionów słowiańskich niewolników.
Mały Plan Wschodni
O tym, jak spieszno było Niemcom do wprowadzenia w życie Generalplan Ost, świadczy uruchomienie w roku 1942 tzw. Małego Planu Wschodniego. Polegał on na opróżnieniu z Polaków Zamojszczyzny i osiedlenia na niej Niemców. Zbrojny opór przeznaczonych do zgładzenia ograniczył rozmiar akcji do ok. 110 tys. mieszkańców Ziemi Zamojskiej. Taką ich liczbę przetransportowano do obozów zagłady, niewolniczej pracy w Rzeszy lub zamordowano na miejscu.
Żadnych szans na ocalenie
W latach 1941-45 80% militarnego wysiłku zmagań z III Rzeszą dźwigał Związek Sowiecki. Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny dopiero 11 grudnia 1941 i to bynajmniej nie ze swojej inicjatywy – wojnę wypowiedziały im Niemcy i Włochy.
Do wyzwalania Europy Zachodniej Amerykanie przystąpili dopiero latem 1944, kiedy Niemcy wykrwawili się już w Rosji i na froncie wschodnim koncentrowali zdecydowaną większość swoich sił.
Jeśli nawet Zachód byłby w stanie pokonać III Rzeszę po klęsce Związku Sowieckiego, to kiedy by do tego doszło? W najbardziej optymistycznym nawet wariancie mogłoby to być długo po tym, kiedy Generalplan Ost już dawno byłby całkowicie zrealizowany.
Zwycięstwo Sowietów oznaczało dla Polski utratę niepodległości i niszczenie niepokornych. Zwycięstwo Niemiec – realizację planu oznaczającego nasz ostateczny koniec.





Komentarze
Pokaż komentarze (3)