Jeszcze za rządów PiS-u, gdy padła zapowiedź lustracji w mediach – a niestety chodziło tylko o media tzw. publiczne – spora część czołowych redaktorów, publicystów – tak na wszelki wypadek, postanowiła przenieść się do mediów prywatnych. Wystarczy sprawdzić, kto tak m.in. zrobił, i już snop jasnego światła rozświetla wiele, wydawałoby się przyciemnionych tajemnic poliszynela... Jedną z takich gwiazdeczek, taką bardziej nam współczesną a la Ireną Dziedzic ps. „Marlena” była pani redaktor Monika Olejnik. Obie panie bardzo wiele łączy, a chyba najbardziej – taki sam, bardzo negatywny stosunek do lustracji. Nie jest żadną tajemnicą, że pani Olejnik karierę zawodowej propagandzistki rozpoczęła w pierwszym miesiącu stanu wojennego – na polecenie komisarza wojskowego, z rekomendacji swojego ojca w stopniu pułkownika, jednego z ważnych szefów MSW.
Z ostatnich kilku lat, z dziesiątków audycji czy to radiowych czy telewizyjnych z udziałem red. Olejnik, nie przypominam sobie ani jednego programu, który zrobiony byłby w sposób uczciwy i rzetelny. I nawet nie tyle chodzi aby to był program wybitnie obiektywny – bo wszyscy mamy jakieś poglądy, ale chodzi o elementarną, intelektualną uczciwość. O wysokiej kulturze, etyce, czy o klasie prowadzącej te programy, przez litość – nie warto nawet wspominać.
Pani Olejnik sama ustawiła siebie w pierwszej linii najwybitniejszych propagandzistów PRL-u-bis, obok Urbana, Michnika, Lisa, Żakowskiego i kilku innych im podobnych. Niewątpliwie, dla osób o metalności postkomunistycznej, jest to bardzo zaszczytne miejsce. Tego typu osobnicy jak Jerzy Urban – w ogromnej przewadze, o komunistycznym czy wręcz stalinowskim rodowodzie, do tej pory zdecydowane dominiują w przekazie medialnym w III RP. Ta „III RP” to jest taki nowy szyld postkomunistów, bo tak naprawdę jest to w czystej postaci PRL-bis. Tuba propagandy PRL-u Jerzy Urban, orędownik i poplecznik stanu wojennego, odpowiedzialny za zbrodnie reżimu Jaruzelskiego (choćby medialne nagonki na ks. Jerzego Popiełuszkę), zwolennik i sympatyk socjalizmu i komunizmu, w III RP jest właścicielem wpływowej, wydawanej w ogromnym nakładzie gazety, gorącym zwolennikiem kapitalizmu i liberalizmu. Taki typowy przykład „obalonego” (przez Wałęsę) komunisty. Chociaż, zwolennicy „najlepszego pod słońcem” ustroju, będą przekonywać, że przecież Urban czy Daniel Passent, nigdy nie zapisali się do partii komunistycznej, to jacy z nich znowu komuniści? Tak że, gdzie tylko można, to trzeba i należy ludzi konfundować, z czarnego robić białe, a z białego czarne, a potem konia z rzędem temu, kto jeszcze będzie w stanie się w tym wszystkim połapać.
Specjalistką najwyższej klasy, od tego typu medialnej, „mokrej” roboty jest wielce szanowana na salonach michnikwszczyzny red. Olejnik. Chyba większość ludzi nie potrafi wyobrazić sobie, że można być „Jerzym Urbanem” w spódnicy, i to bez „Nie” takiego organu prasowego i słuchu. Na tym też polega siła przebicia Olejnik, że udaje kogoś, kim w rzeczywistości nigdy nie była i nie jest – w tym przypadku, zewnętrzna aparycja może być bardzo myląca. Zresztą, śwetnie potwierdza się stara zasada, że zło jest dużo bardziej atrakcyjne i ponętne – śwetnie przyswoiła sobie PRL-owskie wzorce dziennikarstwa. Tak najkrócej – to co robi Olejnik od wielu lat, to uprawianie politycznego gangsterstwa medialnego, zawsze „na służbie” postkomunistycznemu układowi i zawsze wg. wytycznych „I sekretarza” Adama Michnika...
Wręcz alergicznie i wrogo ustosunkowana do wszelkich postaw patriotycznych, narodowościowych, niepodległościowych. W tematach wiary czy religii, przejawy chorobliwej wręcz „tolerancyjności”, pokaz katolickich fobii, swoiście pojęta antykościelna pasja. Ale również i pośród osób duchownych ma swoich zwolenników i sympatyków, jak choćby ks. prof. Michał Czajkowski ps. „Jankowski” – czy akurat do tej „duchownej osoby” pani „Stokrotka” chodzi się wyspowiadać, to tego nie wiadomo. A jeśli tak, to na pewno z „rozgrzeszeniem” nie ma najmniejszego problemu...Czy to nie jest zadziwiające, że na czele praktycznie wszystkich ośrodków medialnych w Polsce – ale to wszystkich, bez żadnych wyjątków – stoją tylko i wyłącznie ludzie z komunistycznym i agenturalnym rodowodem i z komunistycznego rozdania? Przy tym, z reguły udających czołowych, polskich patriotów i antykomunistów (Gieremek, Mazowiecki, Kuroń, Wałąsa, Bartoszewski, naturalnie Tusk, Kwaśniewski, itd...), a tak naprawdę, przyczajonych, gdzie by tu jeszcze można osłabić państwo, dokopać Narodowi czy Kościołowi...
Co podkusiło czy raczej podpowiedziało, prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, że dał się namówić na wywiad z red. Olejnik, to trudno z całą pewnością zgadnąć. Z pewnością jednak, nie zaliczy tego wywiadu – mówiąc tak bardzo delikatnie – do najbardziej udanych. Ale to właśnie podczas tego wywiadu, dwukrotnie nazwał red. Olejnik „Stokrotką”. Pani Olejnik ma tyle wspólniego z pięknym kwiatkiem polnym, co Adam Michnik z dziennikarską rzetelnością. Czy ta „Stokrotka”, to był tylko taki żart ze strony pana prezydenta? Oj, chaba nie – pan prezydent dużo wie, ale nie o wszystkim może powiedzieć...
To wokół czego, cały czas się kręcimy, to brak lustracji i dekomunizacji – a jest to absolutnie fundament jakiejkolwiek naprawy państwa! Bez pełnej lustracji, mówienie czy debatowanie o naprawie państwa jest kpiną ze zdrowego rozsądku. Porządek musi być jeśli to państwo ma być kojarzone z państwem prawa, a nie z mafijnymi układami, tak jak jest teraz. Taki porządek już dawno zrobiono w Niemczech, w Czechach, dlaczego nie można tego zrobić w Polsce?
Nawet wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), niczego tak naprawdę nie zmieni bez całościowego procesu lustracji i dekomunizacji. Wręcz przeciwnie, politycy wybrani w nowym systemie wyborczym (JOW) – załóżmy na moment, że taki mamy – otrzymaliby tylko „legitymację” uwiarygadniającą ich wybór już nie z woli takiej czy innej partii, ale z woli wyborców. Natomiast mrzonki typu, że system jednomandatowych okręgów, zmiótł by wszystkich nieuczciwych kandydatów jest bardzo iluzoryczny. Wygrali by jak zwykle ci, co mają największe fundusze i wpływy, a tym samym, najlepiej zorganizowaną kampanię wyborczą. A czy trzeba tłumaczyć, kto ma największe fundusze i kto „dorobił” się największych fortun i wypływów w Polsce?
Czy ta już nienajmłodsza red. Olejnik zniknie ze sceny medialnej szybciej niż nam się wydaje, czy też będziemy musieli czekać do pełni wieku „balzakowskiego”?
Krzysztof Wojciechowski
Ottawa - Kanada
kontakt: krisw[at]rogers.com


Komentarze
Pokaż komentarze (18)