CZYLI KOLEJNA ODSŁONA SOPOCKIEJ MEGA AFERY !
Jak podała ,,Rzeczpospolita”, CBA i organa śledcze z Gdańska zainteresowały się sprzedażą przez władze miasta Sopotu dawnego domu dziecka, dziś luksusowego czterogwiazdkowego hotelu ,,Villa Baltica”.Piękny stylowy trzypiętrowy obiekt zdobiony śliczną sztukaterią jest położony w superatrakcyjnym miejscu, nieomal tuż przy plaży, z doskonałym dojazdem bardzo blisko centrum miasta i sopockiego mola, a zarazem w cichym i spokojnym miejscu. Do tego z potężną działką. Obiekt i lokalizacja wprost wymarzona dla inwestorów, tym bardziej, że dom ten nie był jakąś ruderą, tylko w niezłym stanie technicznym, wymagającym wyłącznie prac adaptacyjnych.
Dom dziecka zlikwidowano w 2003 roku i wyceniono na...2,1 miliona złotych, co jest sumą wprost śmieszną dla każdego, kto ma jako takie rozeznanie w cenach nieruchomości w Sopocie – co najmniej dziesięciokrotnie zaniżoną. Jest to pełne potwierdzenie tego wszystkiego, co napisano w tekście ,,Czy Haffner zatopi Platformę ?”. Ale już ten ewidentny przekręt okazał się za mały dla zachłannych ,,samorządowców” od lat niepodzielnie rządzących miastem. Ostatecznie więc obiekt sprzedano za 1,6 miliona złotych, co jest ceną większego mieszkania w Sopocie i to bez ogrodu, bo z ogrodem są znacznie droższe.
Obiekt sprzedano firmie KFT z Krakowa, za którą krył się kierowany przez Artura Ładocha gang lichwiarzy z Krakowa, powiązany z prawnikami i bandytami z Pruszkowa. Dziś szef gangu jest ścigany listem gończym za związek z ,,serią brutalnych wymuszeń i pieniędzy”.
Syn szefa rządzącej miastem ,,koalicji” PO plus ,,Samorządność” – to drugie tylko dla zmylenia naiwnego elektoratu – Michała Wożniaka, były asystent Aleksandra Halla (!), został zatrudniony przez Ładochę.
A podobnych opisanej transakcji było znacznie więcej, stąd wprost oszałamiające fortuny porobione w tak szybkim czasie, że Henry Ford to drobny szczeniak przy sopockich ,,biznesmenach”.
Coraz mniej dziwi ,,świadectwo moralności” wystawione prezydentowi miasta Jackowi Karnowskiemu przez związanych z PO takich ludzi jak właśnie Aleksander Hall.
Jak to napisano we wspomnianej publikacji, mieszkaniec Sopotu Donald Tusk nie mógł nie wiedzieć, co się dzieje w jego mieście. Stąd coraz gwałtowniejsze ruchy ze strony urzędującego premiera w tej sprawie, nie ustępującej skalą aferze Rywina.
Pytanie tylko co dalej ? Na wyłącznie zdymisjonowanie prezydenta miasta jest już chyba za późno, gdyż skala zorganizowanej przestępczości na szczęście staje się znana ogólnopolskiej opinii publicznej. Czy podobnie jak z Rywinem stanie układ i w zamian za krycie wspólników dla uspokojenia opinii publicznej pan Karnowski pójdzie na krótko na państwowy wikt i opierunek, czy też organa śledcze dalej będą konsekwentnie śledzić wszystkie wątki sopockiej afery, ujawniając wszystkie fakty i wszystkich wspólników ?
Sprawa ta jest znakomitym testem na stan praworządności w naszym państwie i jej finał aż nadto dobitnie pokaże prawdziwe oblicze Platformy Obywatelskiej.
Pan Karnowski nie działał w próżni i jego poczynania gorliwie wspierali sopoccy radni PO z panem Wieczesławem Augustyniakiem na czele. Ci ludzie – mieszkańcy Sopotu – NIE MOGLI NIE WIEDZIEĆ, JAKIE SĄ REALNE CENY GRUNTÓW I NIERUCHOMOŚCI W SOPOCIE !
A tylko skończony idiota w dobrej wierze mógł zaakceptować opisaną sprzedaż za bezcen tak atrakcyjnego obiektu.
Czy więc CBS zainteresuje się bliżej tym towarzystwem wzajemnej adoracji i – jak należy sądzić – nie tylko adoracji ?
Pan premier staje przed fundamentalnym dla naszej przyszłości egzaminem i od jego decyzji zależy, czy definitywnie pogrąży Platformę, a my nadal będziemy państwem CHRONIONEGO BEZPRAWIA, czy też wreszcie wkroczymy na drogę do NORMALNOŚCI !
Przy okazji wyrazy uznania i szacunku należą się Panu Jackowi Kurskiemu, który z taką determinacją i konsekwencją od lat walczy z rządzącym Pomorzem Gdańskim układem. Nie jestem bezkrytycznym idolem Pana Kurskiego i był czas, gdy mój list otwarty, aż do przesady krytyczny wobec tego dzielnego i odważnego posła był kolportowany nawet w Sejmie. Dziś z żalem stwierdzam, że się pomyliłem i życzę Panu Kurskiemu tylko samych sukcesów w tej walce prosząc, aby nas nie opuszczał na rzecz Brukseli. Na to Pan będzie miał jeszcze sporo czasu. Teraz jest Pan potrzebny do oczyszczenia stajni Augiasza, która się nazywa Rzeczpospolita Polska.
Waldemar Rekść



Komentarze
Pokaż komentarze (4)