gazetaprawdy gazetaprawdy
31
BLOG

DRUGA SZANSA WAŁĘSY ZMARNOWANA

gazetaprawdy gazetaprawdy Polityka Obserwuj notkę 0

 

Paradoksalnie słynna książka Cenckiewicza i Gontarczyka po raz drugi w życiu postawiła Lecha Wałęsę przed wielką szansą odegrania pozytywnej roli w dziejach Polski. Dziś już praktycznie każdy Polak wie, że były prezydent w dramatycznym roku 1970 uwikłał się we współpracę z SB. Że być może tą współpracę zerwał w roku 1976. Że potem zabrakło jemu odwagi, aby się do tego przyznać, co przyniosło określone bardzo dla nas wszystkich ujemne konsekwencje. To wszystko poza garstką ,,nawiedzonych” dzisiaj wie każdy normalny Polak.
 

I – wydawać by się mogło – że jest to dziś człowiek wolny, na którego nikt już nie ma żadnego ,,haka”, żadnej ,,czarnej teczki”. Nie musi otaczać się byłymi SB – kami czy TW. Nie musi realizować niczyich instrukcji, nikogo się bać. Nie ma już nic do stracenia poza resztką godności, jeżeli w ogóle coś takiego w nim zostało.
 
Natomiast mimo wszystko zyskał wielką życiową szansę, aby w obecnych coraz trudniejszych czasach, gdy padają jak muchy fałszywe mity kolejnych ,,autorytetów” pokroju pana Marcinkiewicza, a normalnemu człowiekowi zaczyna w oczy zaglądać widmo nędzy, zrobić wreszcie coś pożytecznego dla społeczeństwa. Jego głos w obecnej sytuacji mógłby odegrać bardzo ważną rolę. Wskazać właściwą drogę zagubionemu i ogłupionemu medialnie społeczeństwu. Gdyby zachował się po prostu przyzwoicie, być może stałby się nawet autentycznym liderem ogólnonarodowego protestu, który wyraźnie dojrzewa i którego eksplozja jest już tylko kwestią czasu.
 
Jego kilka wypowiedzi sprzed paru tygodni zdawało się wskazywać, że jakby coś się w nim zmieniło, co zauważył nieoceniony redaktor Krzysztof Wyszkowski w jednym z felietonów w ,,Gazecie Polskiej”.
 
Ale trwało to krótko i – jak to wskazuje relacja ze spotkania z młodzieżą na Uniwersytecie Gdańskim – znowu wrócił do coraz bardziej bełkotliwej retoryki, której ukoronowaniem jest żenujący knajackim poziomem artykuł ,,Taniec SB z gwiazdami”, opublikowany w ,,FOCUS-HISTORIA”. Oczywiście, że to nie Wałęsa jego napisał, tylko któryś z jego ludzi, ale według instrukcji byłego prezydenta. W tekście tym jest ,,delikatna” sugestia, że Joanna i Andrzej Gwiazda oraz Anna Walentynowicz byli...wykorzystywani przez SB, a może i... 
 
Wszystko to już dawno przekroczyło granicę, za którą zaczyna się żenująca błazenada i przestaje na kimkolwiek robić jakiekolwiek wrażenie. Nawet nie wzbudzając zażenowania, tak dalece wszyscy przywykli do takiego pajacowania.           
 
TYLKO rodzi się fundamentalne pytanie: po co on to dalej robi ?!!!
 
O ile umizgi i usłużność wobec środowisk demoliberalnych można było wytłumaczyć wybujałymi ambicjami i chęcią bycia na topie za wszelką cenę, to po książce Gontarczyka i Cęckiewicza uporczywe brnięcie w coraz bardziej absurdalne kłamstwa trudno racjonalnie wyjaśnić. O co więc temu panu tak naprawdę chodzi, po co on to dalej robi ?
 
A może jest to celowa maskarada, która ma ukryć jakieś nieznane karty z życiorysu ? Odwrócić uwagę od czegoś znacznie ważniejszego, o czym nikt z nas nie wie ?
 
W Grudniu’70 jako student PG byłem w Gdańsku uczestnikiem walk i manifestacji. 15 stycznia bieżącego roku zeznawałem jako świadek w procesie sprawców tej tragedii. I od wielu lat zadaję sobie pytanie, które nie pada we wspomnianej na wstępie książce: jak to się stało, że Lech Wałęsa został wpuszczony do oblężonego gmachu KM MO i pozwolono jemu przemawiać do atakujących ?!
 
Tym, którzy byli uczestnikami lub świadkami tamtych wydarzeń coś takiego jawi się jako coś wręcz nieprawdopodobnego, a oficjalne tłumaczenia - absurdalne. Tym bardziej, że formalnie przynajmniej był w tamtym czasie nikim – zwyczajnym stoczniowym robotnikiem i to dosyć niskiego szczebla.
I nasuwa się pytanie: czy ujawnienie bezspornego podjęcia przez Wałęsę współpracy z SB w kilkadziesiąt godzin po tym incydencie nie jest tylko odsłonięciem pierwszej zasłony ? Czy aby nie istnieje coś jeszcze znacznie ważniejszego i – groźniejszego ?
 
Takie wątpliwości wzmacnia tylko sposób zachowania Wałęsy wobec Jelcyna, gdy ten wspomniał o posiadanych materiałach, a nasz ówczesny prezydent według relacji świadków zbladł jak ściana. O zablokowanych przez Jana Olszewskiego próbach zachowania w rękach rosyjskich terenów po ich dawnych bazach wojskowych i to na zasadzie eksterytorialności dziś mało kto pamięta, a przecież też daje to dużo do myślenia.
 
Tak czy inaczej, mamy bardzo ważne zapytania, na które być może nigdy nie poznamy odpowiedzi. I tylko żal serce ściska, że kiedyś takiemu człowiekowi z pełnym zaufaniem oddaliśmy najwyższy w Polsce urząd.
 
Waldemar Rekść  
(inne teksty autora)



OJCZYZNA
OJCZYZNA

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka