Trudno mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości: system w Polsce został tak skonstruowany, aby stosunkowo nieliczne grono osób, mogło się bogacić kosztem większości społeczeństwa. A podstawowym celem obowiązującego prawa i wymiaru sprawiedliwości nie jest wcale rozstrzyganie sporów czy karanie przestępców, ale zabezpieczenie interesów różnych klik i zapewnić im bezkarną kradzież pieniędzy i innych dóbr, poprzez uznanie takich działań jako zgodnych z prawem. Był czas, gdy politycy mogli sobie przećwiczyć te sztuczki w samorządach, a teraz już na wyższych stołkach mogą doić państwo do woli. Taki senator Platformy Obywatelskiej Tomasz Misiak jest tutaj dobrym przykładem, kontrakty na grube miliony z Pocztą Polską i na przekwalifikowanie robotników zwalnianych ze stoczni i to bez przetargu. I to wszystko zgodnie prawem.
Inne przykłady media podają niemal codziennie: a to prezydentowa Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, ma rozdzielić między swoich koleżków i innych urzędników z ratusza 58 mln złotych! Jak informowała telewizja dla niektórych przypadnie kilkadziesiąt tysięcy złotych, czyli więcej niż przez rok zarobi przeciętny mieszkanie III RP. Bogacenie znajomych w tym wypadku odbywa się pod pretekstem, że to niby dobrzy fachowcy, których miasto potrzebuje, bo jak nie dostaną swojej doli to odejdą z pracy. Skoro to tacy wybitni fachowcy, to po pierwsze: dlaczego siedzą na garnuszku mieszkańców Warszawy, a nie założą własnego biznesu, a po drugie: i tak nigdzie nie odejdą, bo ci fachowcy potrafią piastować tylko państwowe i samorządowe funkcje, ustawiać przetargi i takie tam podobne rzeczy. Gdyby mieli utrzymać się z uczciwej pracy, pewnie pomarliby z głodu. Inna sprawa, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powinna piastować funkcji prezydenta Warszawy, ponieważ nie złożyła, tak jak przewiduje to obowiązujące prawo, w przewidzianym terminie oświadczenia majątkowego swego męża. A jednocześnie staruszkę, leczącą się z powodu dolegliwości psychicznych, stawia się przed sądem za kradzież kostki masła. Najzwyczajniej wygrała właściwa kandydatka, to prawo trzeba nagiąć i jeszcze ofuknąć tych, którzy chcieli, aby stołek straciła, jako osobników, którzy nie dorośli do demokracji. Prezydentowa Warszawy nie jest tu oczywiście wyjątkiem, normą jest, że prezydenci miast, burmistrzowie, starostowie dostają po kilkanaście tysięcy pensji, a do tego premie, nagrody, trzynastki, czternastki, wyjazdy po całym świecie nie wiadomo po co, ale właśnie w tym celu wprowadzono nad Wisłą samorządy, żeby więcej świń dopchało się do koryta, więc nie ma co się dziwić, że z tego koryta zachłannie i bez skrępowania korzystają.
Media ogólnopolskie skrupulatnie przemilczały informację jaką podała, zdaje się regionalna telewizja z Wrocławia, iż cwaniacy obmyślili kolejny, oczywiście zgony z prawem, sposób na bogacenia się klik. Otóż istnieją sobie firmy doradcze, które opracowują projekty, które umożliwiają otrzymanie dotacji unijnych. Cały bajer polega na tym, iż pracownicy firmy, którzy piszą projekty, później przedzierzgnąwszy się w urzędników, oceniają te projekty i akceptują je jako zasługujące na dotacje. Dzięki temu mają z tytułu prowizji nawet po kilkaset tysięcy do kieszeni, ale już nie jako urzędnicy, ale jako pracownicy prywatnej firmy doradczej. Pewnie im samym tyle się nie trafi, bo z pewnością największe korzyści czerpią z tego właściciele firm doradczych, którzy cały ten cyrk ustawiają. Jak tu złodzieje tej Unii Europejskiej mają nie kochać, skoro zamiast pracować uczciwie, wypiją z tym kawkę, z tym wódkę, temu dadzą na kampanię wyborczą parę tysiączków i kasa do kieszonki płynie.
Złodziejstwu służy cały system, wszędzie tam, gdzie są pieniądze albo inne dobra państwowe lub samorządowe: a to mieszkania komunalne, które można swoim rozdzielić, lokale handlowe, które można za parę groszy koleżkom sprzedać, kolejki po rejestrację samochodu, bo komuś się spieszy, albo nie na czasu stać w kolejce i da łapówkę, idiotyczne wymagania od kierowców zdających na prawo jazdy, bo ktoś zdający po raz setny w końcu da egzaminatorowi parę stówek do kieszonki, kastowo-rodzinny wymiar sprawiedliwości, zapewniający dochody tylko wybranym rodzinom, komornicy, którzy dobra sprzedają podstawionym koleżkom za kilka, kilkanaście procent wartości (później sprzedadzą to już normalnie i podzielą się zyskami), przetargi, fundacje, szlag wie co jeszcze. A prawo tak jest skonstruowane, żeby złodzieje w garniturkach mogli zgodnie z prawem kraść.
Tego sytemu nie da się zreformować, bo byłoby to jak wylewanie z morza wody wiadrem. A oni dobrowolnie od koryta nie dadzą się odgonić.
Michał Pluta
Media ogólnopolskie skrupulatnie przemilczały informację jaką podała, zdaje się regionalna telewizja z Wrocławia, iż cwaniacy obmyślili kolejny, oczywiście zgony z prawem, sposób na bogacenia się klik. Otóż istnieją sobie firmy doradcze, które opracowują projekty, które umożliwiają otrzymanie dotacji unijnych. Cały bajer polega na tym, iż pracownicy firmy, którzy piszą projekty, później przedzierzgnąwszy się w urzędników, oceniają te projekty i akceptują je jako zasługujące na dotacje. Dzięki temu mają z tytułu prowizji nawet po kilkaset tysięcy do kieszeni, ale już nie jako urzędnicy, ale jako pracownicy prywatnej firmy doradczej. Pewnie im samym tyle się nie trafi, bo z pewnością największe korzyści czerpią z tego właściciele firm doradczych, którzy cały ten cyrk ustawiają. Jak tu złodzieje tej Unii Europejskiej mają nie kochać, skoro zamiast pracować uczciwie, wypiją z tym kawkę, z tym wódkę, temu dadzą na kampanię wyborczą parę tysiączków i kasa do kieszonki płynie.
Złodziejstwu służy cały system, wszędzie tam, gdzie są pieniądze albo inne dobra państwowe lub samorządowe: a to mieszkania komunalne, które można swoim rozdzielić, lokale handlowe, które można za parę groszy koleżkom sprzedać, kolejki po rejestrację samochodu, bo komuś się spieszy, albo nie na czasu stać w kolejce i da łapówkę, idiotyczne wymagania od kierowców zdających na prawo jazdy, bo ktoś zdający po raz setny w końcu da egzaminatorowi parę stówek do kieszonki, kastowo-rodzinny wymiar sprawiedliwości, zapewniający dochody tylko wybranym rodzinom, komornicy, którzy dobra sprzedają podstawionym koleżkom za kilka, kilkanaście procent wartości (później sprzedadzą to już normalnie i podzielą się zyskami), przetargi, fundacje, szlag wie co jeszcze. A prawo tak jest skonstruowane, żeby złodzieje w garniturkach mogli zgodnie z prawem kraść.
Tego sytemu nie da się zreformować, bo byłoby to jak wylewanie z morza wody wiadrem. A oni dobrowolnie od koryta nie dadzą się odgonić.
Michał Pluta



Komentarze
Pokaż komentarze (3)