Niejaki Lech Waliza znowu jest na tapecie w związku z książką Pawła Zyzaka, będącą życiorysem naszego ,,bohatera”. A że jednocześnie syn tego dżentelmena nie znalazł się na pierwszym miejscu listy PO – wskich kandydatów do europarlamentu, troskliwy tatuś – rzekomy potomek rzymskiego cesarza Walensa - znowu intensywnie daje głos, jak zwykle coraz bardziej bełkotliwie.
Ciekawe, że jakkolwiek książka Zyzaka odkrywa dla czytelnika kolejne ,,smakowite”, a raczej wzbudzające głęboki niesmak wątki w jego życiorysie, tym razem ,,cesarz” Waliza nie straszy już autora sądem, jak to próbował zrobić uprzednio z Gontarczykiem i Cenckiewiczem przed ukazaniem się ich pracy, bo wie, że nie ma szans NAWET w naszym wymiarze ,,sprawiedliwości”.
Za to ruga PO i - straszy nasz wszystkich straszliwą groźbą, że odda wszystkie ordery i...nas opuści. Społeczeństwo jest tym bardziej przerażone, niż nadciągającym kryzysem gospodarczym. Podobno szykuje się wielomilionowa pielgrzymka do Gdańska, która chce na kolanach uprosić Jego Hieprsuperwielkość, aby nie zostawiał samych nas – biednych nieszczęśników nie godnych łaski życia w świetle mądrości genialnego wynalazcy ,,plusów dodatnich i plusów ujemnych” .
Bez ,,cesarza” Walizy Polska upadnie i my wszyscy zginiemy marnie, chociaż ,,nie kcem, ale muszem”.
Oczywiście, są to żałosne w sumie żarty, bo to wszystko bardziej już pobudza do mdłości niż do śmiechu.
Ale tej całej żałosnej błazenadzie towarzyszy zaskakujący wręcz szantaż ze strony urzędującego premiera rządu RP pod adresem IPN. Wyważona i pełna godności odpowiedź prezesa Kurtyki nie załatwia sprawy i należy oczekiwać, że opozycja zażąda NATYCHMIASTOWEJ dymisji premiera, jako w sposób ewidentny łamiącego konstytucyjnie zagwarantowane prawo do wolności słowa.
Jednocześnie bowiem pełnomocnik wybitnego działacza południowoamerykańskiej Polonii, Jana Kobylańskiego, wytoczył proces osiemnastu dziennikarzom słusznie oskarżając ich o wyjątkowo ordynarne oszczerstwa i pomówienia. Ten bardzo ważny fakt zauważył tylko ,,Nasz Dziennik”. Pozostałe media, które przedtem z taką ochotą Pana Kobylańskiego opluwały, milczą jak zaklęte. Warszawski proces jest bardzo ważny dla nas wszystkich, gdyż pokaże aktualny stan naszego wymiaru sprawiedliwości i – albo będzie zielonym światłem dla najbardziej nikczemnych dziennikarzy – łotrów spod ciemnej gwiazdy, albo – będzie początkiem całego cyklu procesów wytoczonych przez ludzi do tej pory bezkarnie obrażanych i zniesławianych przez ,,Gazetę Wyborczą” i podobne.
Charakterystyczne, że nasz obecny premier jakoś do tej pory nie reagował na ewidentne skandaliczne mnożące się fakty ordynarnego nadużywania wolności słowa przez wręcz zawodowych kłamców i oszczerców, natomiast nadużywając władzy straszy instytucję, która ma za zadanie zbadać i ujawnić Polakom prawdę o najnowszej historii Polski, gdy tylko pisze się prawdę o rzekomym ,,cesarzu” i ,,zbawcy ludzkości”, którego były komunistyczny premier Mieczysław F. Rakowski trafnie nazwał ,,cwanym żulem”.
Natomiast odnośnie tego ostatniego i jego aktualnych gróźb to tylko przypominają się wręcz prorocze słowa urzędującego prezydenta RP, skierowane wtedy do jakiegoś warszawskiego lumpa: spieprzaj dziadu !!!
Waldemar Rekść
Za to ruga PO i - straszy nasz wszystkich straszliwą groźbą, że odda wszystkie ordery i...nas opuści. Społeczeństwo jest tym bardziej przerażone, niż nadciągającym kryzysem gospodarczym. Podobno szykuje się wielomilionowa pielgrzymka do Gdańska, która chce na kolanach uprosić Jego Hieprsuperwielkość, aby nie zostawiał samych nas – biednych nieszczęśników nie godnych łaski życia w świetle mądrości genialnego wynalazcy ,,plusów dodatnich i plusów ujemnych” .
Bez ,,cesarza” Walizy Polska upadnie i my wszyscy zginiemy marnie, chociaż ,,nie kcem, ale muszem”.
Oczywiście, są to żałosne w sumie żarty, bo to wszystko bardziej już pobudza do mdłości niż do śmiechu.
Ale tej całej żałosnej błazenadzie towarzyszy zaskakujący wręcz szantaż ze strony urzędującego premiera rządu RP pod adresem IPN. Wyważona i pełna godności odpowiedź prezesa Kurtyki nie załatwia sprawy i należy oczekiwać, że opozycja zażąda NATYCHMIASTOWEJ dymisji premiera, jako w sposób ewidentny łamiącego konstytucyjnie zagwarantowane prawo do wolności słowa.
Jednocześnie bowiem pełnomocnik wybitnego działacza południowoamerykańskiej Polonii, Jana Kobylańskiego, wytoczył proces osiemnastu dziennikarzom słusznie oskarżając ich o wyjątkowo ordynarne oszczerstwa i pomówienia. Ten bardzo ważny fakt zauważył tylko ,,Nasz Dziennik”. Pozostałe media, które przedtem z taką ochotą Pana Kobylańskiego opluwały, milczą jak zaklęte. Warszawski proces jest bardzo ważny dla nas wszystkich, gdyż pokaże aktualny stan naszego wymiaru sprawiedliwości i – albo będzie zielonym światłem dla najbardziej nikczemnych dziennikarzy – łotrów spod ciemnej gwiazdy, albo – będzie początkiem całego cyklu procesów wytoczonych przez ludzi do tej pory bezkarnie obrażanych i zniesławianych przez ,,Gazetę Wyborczą” i podobne.
Charakterystyczne, że nasz obecny premier jakoś do tej pory nie reagował na ewidentne skandaliczne mnożące się fakty ordynarnego nadużywania wolności słowa przez wręcz zawodowych kłamców i oszczerców, natomiast nadużywając władzy straszy instytucję, która ma za zadanie zbadać i ujawnić Polakom prawdę o najnowszej historii Polski, gdy tylko pisze się prawdę o rzekomym ,,cesarzu” i ,,zbawcy ludzkości”, którego były komunistyczny premier Mieczysław F. Rakowski trafnie nazwał ,,cwanym żulem”.
Natomiast odnośnie tego ostatniego i jego aktualnych gróźb to tylko przypominają się wręcz prorocze słowa urzędującego prezydenta RP, skierowane wtedy do jakiegoś warszawskiego lumpa: spieprzaj dziadu !!!
Waldemar Rekść


Komentarze
Pokaż komentarze