Tupeciarstwo i bezczelność nie znają w Polsce granic.
Kilkadziesiąt godzin po ukazaniu się książki Pawła Zyzaka zebrało się w Gdańsku ,,doborowe” grono dżentelmenów, którzy postawili sobie za cel obronę ,,dobrego imienia” bohatera tej książki autorstwa młodego pracowitego historyka. Zabrakło niestety wielu innych wybitnych ,,intelektualistów” klasy Andrzeja Szczypiorskiego, który miał dostać literacką nagrodę Nobla za...podobno znakomite literacko donosy do UB na własnego ojca.
Kilkadziesiąt godzin po ukazaniu się książki Pawła Zyzaka zebrało się w Gdańsku ,,doborowe” grono dżentelmenów, którzy postawili sobie za cel obronę ,,dobrego imienia” bohatera tej książki autorstwa młodego pracowitego historyka. Zabrakło niestety wielu innych wybitnych ,,intelektualistów” klasy Andrzeja Szczypiorskiego, który miał dostać literacką nagrodę Nobla za...podobno znakomite literacko donosy do UB na własnego ojca.
Żenują przeprosiny ze strony prof. Andrzeja Paczkowskiego, który jako naukowiec powinien wiedzieć, że każdą historyczną pracę poddaje się wpierw merytorycznej analizie i ocenie, a dopiero potem ewentualnie gani lub chwali. Tymczasem jak do tej pory nikt się na taką ocenę nie zdobył, tylko pod adresem autora od razu posypały się ataki i niewybredne epitety. Ciekawe też w imieniu jakiegoż to ,,cechu historyków” pan profesor przeprasza i kto jemu dał upoważnienie do takiej reprezentacji ? Czyżby tych ,,historyków”, którzy przez dziesiątki lat karmili społeczeństwo ordynarnymi kłamstwami na boku ,,dorabiając sobie” jako TW ?
Ale – mniejsza z panem profesorem
Popatrzmy na innych uczestników tego osobliwego sabatu. Aleksandra Kwaśniewskiego, wynalazcy ,,filipińskiej choroby”, nie trzeba specjalnie przedstawiać. Możliwe, że akurat miał atak tej ,,choroby”, gdy stwierdził, że ,,Instytut Pamięci Narodowej stał się Instytutem Kłamstwa Narodowego”.
Za to warto przypomnieć ,,chlubne” karty życiorysu innego ,,moralizatora”, który książkę Zyzaka określił słowami ,,To obrzydliwe”.
Tadeusz Mazowiecki już w czasach stalinowskich zasłynął jako autor chamskich paszkwili na Kościół i więzionego w lochach UB biskupa Kaczmarka, którego przedstawiał jako agenta światowego imperializmu. Pamiętam wybory w roku 1991, gdy ulice polskich miast były wprost wytapetowane wielkimi kolorowymi fotografiami kandydatów Unii Demokratycznej z panem Mazowieckim na czele. Ciekawe, że nikt się wtedy nie zastanowił nad źródłem finansowania tak zmasowanej i bardzo kosztownej kampanii.
W Gdańsku działacze ZCh – N zaczęli na plakatach pana Mazowieckiego naklejać kserokopię artykułu pana Mazowieckiego bez żadnych dodatkowych komentarzy. W ślad za nimi dzień i noc chodziły patrole UD - eków i pracowicie ten dokument zrywały. Oczywiście, w trosce o prawdę.
Ostatnio życiorys byłego premiera wzbogacił inny fakt. Okazało się, że w okresie gdy był członkiem Stowarzyszenia PAX korzystając z opieki i protekcji Bolesława Piaseckiego, z właściwym sobie poczuciem uczciwości i lojalności pracowicie pisał donosy do KC PZPR na swojego szefa. No cóż, możliwe że dziś cierpi na ,,pomroczność jasną” i ma zaniki pamięci, stąd ten niebywały tupet i bezczelne mentorstwo.
Tymczasem sprawa jest jasna.
Gdyby w książkach Gontarczyka i Cenckiewicza oraz Zyzaka były jakieś istotne błędy lub nieprawdziwe informacje, to patrząc na los Zbigniew Ziobry czy Krzysztofa Wyszkowskiego można być pewnym, że autorów tych książek polskie sądy w tempie ekspresowym dawno by już po prostu rozszarpały.
Tymczasem nie tylko, że nikt ich nie ciąga po sądach, ale i nikt nie próbuje nawet podjąć z nimi merytoryczną polemikę. Zostają tylko epitety i próby coraz bardziej agresywnych nacisków na IPN, z groźbą jego likwidacji włącznie.
Żyjemy niestety w czasach zaniku jakiejkolwiek etyki i moralności, gdy premiowana jest i to sowicie wyłącznie nikczemność i tupet.
Czytając żenujące wypowiedzi uczestników tego gdańskiego sabatu czarownic przypomina się znakomite staropolskie powiedzenie:
diabeł w ornat ubrał się i ogonem na mszę dzwoni !!!
Waldemar Rekść
Ale – mniejsza z panem profesorem
Popatrzmy na innych uczestników tego osobliwego sabatu. Aleksandra Kwaśniewskiego, wynalazcy ,,filipińskiej choroby”, nie trzeba specjalnie przedstawiać. Możliwe, że akurat miał atak tej ,,choroby”, gdy stwierdził, że ,,Instytut Pamięci Narodowej stał się Instytutem Kłamstwa Narodowego”.
Za to warto przypomnieć ,,chlubne” karty życiorysu innego ,,moralizatora”, który książkę Zyzaka określił słowami ,,To obrzydliwe”.
Tadeusz Mazowiecki już w czasach stalinowskich zasłynął jako autor chamskich paszkwili na Kościół i więzionego w lochach UB biskupa Kaczmarka, którego przedstawiał jako agenta światowego imperializmu. Pamiętam wybory w roku 1991, gdy ulice polskich miast były wprost wytapetowane wielkimi kolorowymi fotografiami kandydatów Unii Demokratycznej z panem Mazowieckim na czele. Ciekawe, że nikt się wtedy nie zastanowił nad źródłem finansowania tak zmasowanej i bardzo kosztownej kampanii.
W Gdańsku działacze ZCh – N zaczęli na plakatach pana Mazowieckiego naklejać kserokopię artykułu pana Mazowieckiego bez żadnych dodatkowych komentarzy. W ślad za nimi dzień i noc chodziły patrole UD - eków i pracowicie ten dokument zrywały. Oczywiście, w trosce o prawdę.
Ostatnio życiorys byłego premiera wzbogacił inny fakt. Okazało się, że w okresie gdy był członkiem Stowarzyszenia PAX korzystając z opieki i protekcji Bolesława Piaseckiego, z właściwym sobie poczuciem uczciwości i lojalności pracowicie pisał donosy do KC PZPR na swojego szefa. No cóż, możliwe że dziś cierpi na ,,pomroczność jasną” i ma zaniki pamięci, stąd ten niebywały tupet i bezczelne mentorstwo.
Tymczasem sprawa jest jasna.
Gdyby w książkach Gontarczyka i Cenckiewicza oraz Zyzaka były jakieś istotne błędy lub nieprawdziwe informacje, to patrząc na los Zbigniew Ziobry czy Krzysztofa Wyszkowskiego można być pewnym, że autorów tych książek polskie sądy w tempie ekspresowym dawno by już po prostu rozszarpały.
Tymczasem nie tylko, że nikt ich nie ciąga po sądach, ale i nikt nie próbuje nawet podjąć z nimi merytoryczną polemikę. Zostają tylko epitety i próby coraz bardziej agresywnych nacisków na IPN, z groźbą jego likwidacji włącznie.
Żyjemy niestety w czasach zaniku jakiejkolwiek etyki i moralności, gdy premiowana jest i to sowicie wyłącznie nikczemność i tupet.
Czytając żenujące wypowiedzi uczestników tego gdańskiego sabatu czarownic przypomina się znakomite staropolskie powiedzenie:
diabeł w ornat ubrał się i ogonem na mszę dzwoni !!!
Waldemar Rekść



Komentarze
Pokaż komentarze (1)