Krótka piosenka z powtarzającą się frazą, śpiewana a cappella - w celu usypiania. Zwykle występuje w metrum 6/8, co daje wrażenie kołysania.
Gdy na organizowanych przez Polskę i Ukrainę mistrzostwach Europy w piłce nożnej nasza drużyna - mimo buńczucznych zapowiedzi - odnotowała kompromitującą porażkę, bo przypomnę, zajęła o s t a t n i e miejsce w n a j s ł a b s z e j grupie, od morza do Tatr usłyszeliśmy dziarskie:
Polacy, nic się nie stało.
Z pozoru była to reakcja absurdalna, gdyż mieliśmy, co by nie mówić, do czynienia z klęską, która powinna budzić zażenowanie i wstyd, a może nawet wściekłość, w każdym razie gorące uczucia, a tu nic z tych rzeczy - letnie, uspokajające i usypiające „nic się nie stało”. Jeśli ktoś jednak sądzi, że Polacy, może nie wszyscy, ale znacząca ich część, zwariowali, to jest w mylnym błędzie. Ich po prostu ogarnął letarg, swoista odmiana snu, kiedy to umysł łatwo poddaje się zewnętrznym bodźcom i zatraca zdolność do samodzielnego myślenia.
Przykłady? Proszę bardzo. Kilka dni temu jechałem w dzień powszedni z Cieszyna do Warszawy - trasą szybkiego ruchu, tzw. gierkówką. Osiem godzin! To była katorga, bez przerwy wyłączenia, kilometry rozkopanej drogi, na której nie było ani maszyn, ani robotników. Zapewne byli z firm, które na Euro 2012 zbankrutowały. Kilometrowa kolumna samochodów posuwała się często z prędkością pieszego, atmosfera była senna, bez śladu irytacji, silniki mruczały:
Polacy, nic się nie stało.
Sytuacja analogiczna, tylko w Warszawie. Stolica od dłuższego już czasu jest całkowicie zablokowana. Marszałkowska - co by nie mówić: tętnica Warszawy – w okolicach Pałacu Kultury, zablokowana, jeden z mostów od roku zamknięty, a na dodatek druga główna arteria, Wisłostrada, także wyłączona, bo pechowo tunel został zalany. Wisła, o najniższym stanie wody od czasów potopu szwedzkiego, leniwie toczy wody pluszcząc:
Warszawiacy, nic się nie stało.
Dwa lata temu rząd Donalda Tuska zdecydował o likwidacji nauki historii w ostatnich dwóch przedmaturalnych klasach. Przez dłuższy czas była w tej sprawie grobowa cisza, przerwana głodówkami protestacyjnymi garstki ludzi z Krakowa i Warszawy, przedstawianych migawkowo i lekceważąco w mediach jako oszołomów. W sprawie redukcji nauki historii dominował ton:
Polacy, nic się nie stało.
I wydarzenia z ostatnich dni. Nasza Temida, nie mająca dzisiaj dobrej prasy z okazji uwikłania w aferę Amber Gold, podjęła w trzech zgoła odmiennych sprawach bulwersujące decyzje. W pierwszej przedłużyła o kolejne 3 miesiące tzw. tymczasowy areszt dla Piotra Staruchowicza, autora rymowanki „Donald matole, twój rząd obalą kibole” pod zarzutem handlowania amfetaminą. Zarzut sformułowano na podstawie zeznania wypuszczonego z więzienia tzw. świadka koronnego, który wprawdzie sam niczego nie widział, ale słyszał, że „Staruch” handluje prochami. Cała sprawa kiepsko się kojarzy, „Staruch” ma pół roku z głowy, dość czasu żeby się zniechęcić na przyszłość do poezji. Druga sprawa dotyczy Roberta Frycza, twórcy portalu Antykomor.pl. Za obrażające pierwszego obywatela III RP teksty i rysunki zamieszczane na tym portalu skazano Frycza na 15 miesięcy robót publicznych w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Jest to kara bardzo dotkliwa, kto wie czy nie bardziej niż wyrok więzienia „w zawiasach”, ale koniecznie trzeba w tym miejscu przypomnieć jak postponowano i obrzucano błotem poprzedniego prezydenta, również z trybuny sejmowej – bez jakichkolwiek konsekwencji prawnych dla potwarców. I wreszcie sprawa trzecia, dotycząca mafii pruszkowskiej, a zwłaszcza jej kierownictwa. Z wyjątkiem jednego, pozostali znaleźli się na wolności i wprawdzie będą mieli kolejną sprawę, ale już z wolnej stopy, gdyż prokuratura i w konsekwencji wysoki sąd nie uznali za konieczne zastosowanie aresztu tymczasowego. W rezultacie tabloidy zamieszczają zdjęcia hersztów „Pruszkowa” spotykających się w modnych restauracjach, a w tonie komentarzy dominuje znany refren:
Polacy, nic się nie stało.
Wspomniany na początku tekstu letarg, nazywa się potocznie hipnozą. Gdy z tego szczególnego snu zahipnotyzowany się obudzi, zazwyczaj niczego nie pamięta. Jak będzie tym razem?
Tekst ukaże się w najnowszym numerze czasopisma „Prawda jest ciekawa”.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)