7 obserwujących
174 notki
114k odsłon
  4553   0

Tylko cud lub przekręt uratuje Trumpa.

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że po raz trzeci od 50 lat, wyborcy odmówią urzędującemu prezydentowi USA reelekcji, więc Donald Trump skończy jak Jimmy Carter w 1980 roku i George Bush senior dwanaście lat później.

Z reguły prawicowi populiści, a takim jest obecny lokator Białego Domu mają niewielkie szanse na ponowny wybór, czego dowodzi choćby przykład ostatniej prezydenckiej w Austrii. W pierwszej turze remis, a w drugiej zdecydowane zwycięstwo liberała. Wystarczyło kilka miesięcy by tamtejszy elektorat wolnościowy, z reguły bardziej leniwy politycznie, zmobilizował się.

W USA ten sam typ wyborców miał na to aż 4 lata.

Wyjątkiem są kraje, gdzie prawicowo-populistyczna władza na tyle łamie demokrację, jak w Polsce, że nie ma mowy o kolejnych w pełni wolnych wyborach.

Trump nie miał takiej szansy, bo cały czas Izba Reprezentantów była pod kontrolą amerykańskich liberałów.

Teraz jedyną możliwością, by zgwałcić wolę Narodu USA byłaby jakaś skandaliczna decyzja tamtejszego Sądu Najwyższego i na to pewnie liczy obecny lokator Białego Domu przeforsowując szóstego konserwatywnego sędziego do 9-cioosobowego składu.

Może gdyby nie epidemia Trump miałby jakieś szanse na reelekcję, chociaż już od lipca 2019 Biden zwyciężał z nim w sondażach. Fatalne zachowanie republikańskiego prezydenta wobec zarazy, która zabrała życie już prawie ćwierć milionom Amerykanów, z wyśmiewaniem noszenia maseczek na czele, przyćmiło dobrą sytuację gospodarczą sprzed marca 2020, która w pamięci Jankesów odeszła w historię, więc łatwiej jest podważać zasługi w tym względzie obecnego lokatora Białego Domu podejrzeniem, że po prostu spijał śmietankę z wyprowadzenia przez tandem Obama-Biden kraju z najcięższego kryzysu gospodarczego od 1929 roku, jak ta tupeciarska żaba podstawiając swe nogi do podkucia.

Dodatkowo wielu Amerykanów może przyjąć, że skoro poprzednio w historii dwa razu demokratyczny prezydent skutecznie pokonał ostry kryzys gospodarczy, to i teraz taki się nada w sam raz do realizacji tego samego celu.

Epidemia wytrąciła z rąk republikanów także oręż w postaci ostrej krytyki Obamacare, bo w takiej sytuacji ludzie po prostu oczekują pomocy państwa. A na dodatek Trump samobójczo zablokował hojne pakiety pomocowe, jakie chciała uchwalić demokratyczna część Kongresu!?

Donald Trump ma długą listę wrogów. W trakcie swojej prezydentury zaatakował prasę, FBI, CIA, wojsko, Kanadę, NATO, amerykańską policję parkową, gubernatorów, burmistrzów, Fox News i swoich własnych mianowanych. Z każdą nową walką zmusza swoich sympatyków do wyboru między zaufaniem mu a zaufaniem komukolwiek innemu. Teraz, w swoim ostatnim akcie samozniszczenia, wypowiedział wojnę Anthony'emu Fauci ( wczoraj nawet zapowiedział, że go zdymisjonuje po wyborach !?), dyrektorowi Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, wielce cenionego przez Amerykanów, w tym bardzo wielu Republikanów..

Trump jest także przeciwskuteczny, co jasno uwidoczniło się, gdy jego zwolennicy obwinili jego przeciwnika o ospałość, bo Biden jest rzeczywiście powolny, ale przez okazało się, że jest stabilny. Nie jest spektakularny. Innymi słowy, wydaje się, że właśnie on jest tym, czego chce większość elektoratu. Wielu myślało, że Biden był niczym więcej, jak tylko uwielbianym dziadkiem, opowiadającym Amerykanom pacyfikującą bajkę na dobranoc czy szklanką ciepłego mleka, żeby ich uśpić. Jak się okazuje, właśnie tym jest - a po czterech latach nadmiernej kofeiny właśnie tego chce większość Ameryki.

Bo w wyborach prezydenta zawsze chodziło o wyczucie chwili. W 2008 roku elektorat chciał, aby ktoś ich zainspirował i Amerykanie wybrali Baracka Obamę. W 2016 roku elektorat chciał, aby ktoś kołysał łodzią więc Amerykanie wybrali Donalda Trumpa.

Wydaje się, że w 2020 roku elektorat bardziej niż cokolwiek innego chce odpocząć od Trump Show. I Joe Biden wyczuwa to bardzo dobrze.Jeśli ostatnia debata miała być przesłuchaniem końcowym, zgodził się. Nie dlatego, że olśnił Amerykanów, ale dlatego, że zaprosił ich do zmiany kanału.

W ciągu ostatnich czterech lat bezprecedensowa liczba osób pełniących najważniejsze funkcje w administracji Trumpa w efekcie zadeklarowała, że ​​nie nadaje się on na prezydenta. Oceny osób wyselekcjonowanych przez Trumpa, z bezpośrednią wiedzą o jego postępowaniu na stanowisku, powinny mieć duże znaczenie dla wyborców.

Rex Tillerson jako jeszcze Sekretarz Stanu podobno nazwał prezydenta „kretynem”. A w 2020 roku Tillerson stwierdził, że Trump „jest całkiem niezdyscyplinowany, nie lubi czytać, nie czyta raportów informacyjnych, nie lubi wchodzić w szczegóły, ale raczej po prostu mówi [o czym myśli]”.

Emerytowany czterogwiazdkowy generał piechoty morskiej James Mattis zapewnił, że Trump był „pierwszym prezydentem w moim życiu, który nie próbuje zjednoczyć narodu amerykańskiego. Zamiast tego próbuje nas podzielić. Jesteśmy świadkami konsekwencji trzech lat tego świadomego wysiłku. Jesteśmy świadkami konsekwencji trzech lat bez dojrzałego przywództwa ”.

Lubię to! Skomentuj252 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka