Mit fachowca stara śpiewka z PRL-u.
W tamtych czasach takich bylo wtedy wielu.
Poczynając od Pana hydraulika
aż do najwyższego rangą urzędnika.
Ja pamiętam , gdy facet co kiedyś kielnię
Raz miał w ręku, był ministrem budownictwa.
W KaCe oceniano: działa dzielnie.
Lecz przeszkadza mu ta reakcyjna - sitwa.
Gdy komunę obalono - słychać wrzaski,
Że fachowców co się w fachu już skumali
Się usuwa. Ich miejsce jakiś Kowalski,
Co nie dostał od KaCe - za fach -medali.
Jak to łatwo jest zakłamać rzeczywistość.
To specjalność jest przeróżnych wykształciuchów.
Nie chcę tu się posługiwać - żadną listą.
Choć mnie korci by im prawdę rzec - do słuchu.


Komentarze
Pokaż komentarze