Jędrzej Czerep
„Zachodnie mocarstwa nie rozumiały jak, poważne skutki w rejonie Sahelu spowoduje pozbycie się Kaddafiego”– oceniał w marcu Abdul Aziz Kebe, specjalista ds. relacji arabskoafrykańskich z Uniwersytetu w Dakarze, komentując dla BBC powstanie Tuaregów i pucz w Mali.Kryzys malijski, który ciągle się nasila, jest jednym z wielu przykładów potwierdzających te słowa.
Pod koniec 2011 r., kiedy walka w imię Kaddafiego straciła sens, Libię zaczęli opuszczać stojący za nim murem Tuaregowie. Pułkownik darzył ten pustynny naród bez państwa szczególną estymą – jego dyplomacja w latach 90 i 2000. wiele razy interweniowała w Mali i Nigrze, gdzie marginalizowani „Błękitni Ludzie” pustyni wywoływali lokalne rebelie. Trypolis jako jedyny wyciągał do nich rękę. Wielu uchodźców tuareskich osiedliło się w Libii i razem z miejscowymi służyło w armii dyktatora. Kolejni, kuszeni pieniędzmi przez libijską ambasadę w Bamako, dołączyli w charakterze najemników mających powstrzymać zaczętą w Benghazi rewolucję.
Więcej: http://www.geopolityka.org/analizy/1496-kryzys-w-sahelu-kontynuacja-wojny-w-libii


Komentarze
Pokaż komentarze