dr Robert Potocki
Recenzja: Jörg Armbruster, Arabska wiosna. Rewolucja w świecie arabskim, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2012, 232 ss.
Czy pojedynczy „szary człowiek” może zmienić bieg historii? Wszystko wydawało się takie stabilne: Tunezja i Egipt miały już od kilku dekad opinię stabilnych reżimów policyjnych, które konsekwentnie opowiadały się po stronie świata transatlantyckiego. Z kolei Libia – tuż po amerykańskim ataku na Irak w kwietniu 2003 roku – wcieliła się w rolę „marnotrawnego syna” wspólnoty międzynarodowej i nie tylko zgodziła się na zaniechanie badań nad bronią nuklearną, lecz także jeszcze otworzyła podwoje dla zachodniej penetracji gospodarczej. Co prawda UE i USA próbowały „nieśmiało” promować w tym regionie zasady demokracji liberalnej, ale pragmatyzm geoekonomiczny i zasady egoizmu narodowego brały w tym przypadku górę. W grę nie wchodziło tu także wspieranie projektów w stylu eksportu „rewolucji obywatelskich”, jak to miało wcześniej miejsce chociażby w przypadku Serbii (2000), Gruzji (2003), czy też Ukrainy (2004).
Więcej: http://www.geopolityka.org/recenzje/1504-wiosenne-rewolucje-arabskie


Komentarze
Pokaż komentarze