Siergiej Nikołajenko
Ambasador USA na Ukrainie to ktoś więcej niż dyplomata.To przede wszystkim autorytet dla „lokalnej” elity politycznej, „guru demokracji”, „mądry doradca” wytykający władzom ich błędy, bojownik o prawa człowieka, „gwarant” wolności słowa, nauczyciel a nawet psychoanalityk gotów z uwagą wysłuchać ofiar „reżimu”.
Na pierwszy rzut oka widać, że amerykański ambasador wykorzystuje taktykę podwójnych standardów. John Tefft poddaje w wątpliwość wyrok ukraińskiego sądu i na tej podstawie domaga się uwolnienia Julii Tymoszenko, nie biorąc jakoś pod uwagę faktu, że była ona „wspólniczką” Łazarenko w realizacji przez niego przestępczych działań finansowych. Wcale jednak tak nie jest. Gdy sprawa dotyczy interesów milionów zwykłych, prostych Ukraińców, pragnących szybkiego osiągnięcia standardów zachodniego demokratycznego świata, można, jak widać, nie brać pod uwagę niektórych faktów nie pasujących do budowanej koncepcji „obrony praw człowieka”. Tak, istotnie w Kalifornii uznano Tymoszenko za wspólniczkę złowrogiego Łazarenki.
Więcej: http://www.geopolityka.org/komentarze/1515-ukrainska-demokracja-wedlug-amerykanow


Komentarze
Pokaż komentarze