Bartosz Mroczkowski
W Radzie Bezpieczeństwa wciąż nie ma zgody w kwestii rozwiązania coraz bardziej napiętej sytuacji w Syrii. Nie ma państwa ani organizacji, które oficjalnie optowały by dzisiaj za twardym rozwiązaniem konfliktu.Oliwy do ognia dodaje raport ONZ, opracowany przez niezależną komisję (International Independent Commission of the Inrequiry), który stwierdza m.in. że syryjski reżim torturował i używał dzieci jako żywych tarcz, zwłaszcza tych, których rodzice byli podejrzani o działania dysydenckie i przynależność do opozycji.
Syria, w przypadku wybuchu konfliktu, automatycznie zostałaby rozdarta przez trzy mocarstwa – Rosję, Chiny i USA. W przeciwieństwie do Iraku, który całość implementacji systemu polityczno-prawnego i pomocy gospodarczej w odbudowywaniu państwa po dyktaturze Husajna, oparł na ścisłej współpracy z Waszyngtonem. Poza tym Syria to państwo, w którym przeważa liczba młodych ludzi, a to pozwala na łatwiejszą manipulację. W państwie tym występują także słabsze zasoby intelektualne, a to hamuje proces demokratyzacji. W takim układzie interwencja, w celu obalenia reżimu, niesie ze sobą ogromne ryzyko przyjęcia na siebie odpowiedzialności, również finansowej, za odbudowę kraju po wojnie. Proces taki jest długofalowy i niepewny ze względu na liczne sekciarskie grupy religijne w regionie.
Więcej: http://www.geopolityka.org/syria-2012/1517-interwencja-w-syrii-to-plan-b


Komentarze
Pokaż komentarze