Marcin Toboła/FAE
Niedługo minie półtora roku od wybuchu (w dn. 25 stycznia 2011 roku) fali ulicznych protestów i zamieszek w Egipcie, będących jedną z odsłon przelewającej się przez region bliskowschodni „Arabskiej Wiosny”.Dziś widać jednak, że Egipt wciąż daleki jest od celów tej rewolty, a póki co największym beneficjentem rewolucji jest wojsko, nadal pozostające u władzy i kontrolujące przebieg wydarzeń w kraju.
Cały proces rozpoczęty 11 lutego 2011 r. od niespodziewanego ustąpienia Husniego Mubaraka nosi silne znamiona zaplanowanego i konsekwentnie realizowanego planu mającego na celu zmianę układu władzy z takiego o dominującej pozycji środowiska prezydenta i Narodowej Partii Demokratycznej na system z wiodącą rolą armii. Proces demokratyzacji miał za zadanie stworzyć pozory głębokich zmian systemowych, kiedy w rzeczywistości wymienić miały się tylko elity.
Więcej: http://www.geopolityka.org/analizy/1534-wojsko-nie-chce-oddac-wladzy-nad-egiptem


Komentarze
Pokaż komentarze