Tomasz Otłowski/FAE
Przetaczające się od ponad półtora roku przez świat arabski rewolucje – określane wspólnym mianem Arabskiej Wiosny – zaczynają już przynosić pierwsze wyraźne geopolityczne efekty dla całego regionu.Jednym z takich skutków – już dziś wyraźnie oddziałującym na sytuację w regionie – jest dramatyczny wzrost siły i roli politycznej islamskich ekstremistów w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Fakt ten rzuca nowe światło na doniesienia o nasilających się prześladowaniach wobec mniejszości religijnych, mających miejsce na marginesie i w cieniu Arabskiej Wiosny, a dotykających w szczególności żyjących na Bliskim Wschodzie chrześcijan.
Wszystko wskazuje na to, że na bliskowschodnich chrześcijan, którzy trwają w tej części świata nieprzerwanie od początków chrześcijaństwa (a więc ponad dwa tysiące lat), przyszła kolejna godzina próby. Czy przetrwają i tym razem, wiele razy w przeszłości? Czy też płomień radykalnej islamistycznej ideologii spod znaku dżihadu zniszczy tym razem do szczętu tych potomków pierwszych historycznych świadków Dobrej Nowiny, przy milczącej i biernej postawie Zachodu, najwyraźniej poświęcającego syryjskich, egipskich czy libańskich chrześcijan w imię politycznej poprawności i nie drażnienia świata islamu? Silnie religijny wymiar rewolt Arabskiej Wiosny, o jawnie antychrześcijańskim obliczu, widać zwłaszcza w przypadku Egiptu i Syrii – krajów, w których wyznawcy Chrystusa żyli na długo przed pojawieniem się w nich muzułmańskich Arabów i gdzie jeszcze niedawno, przed trwającymi właśnie rewolucjami, stanowili ważne ze społeczno-politycznego i ekonomicznego punktu widzenia mniejszości, będące pomimo wszelkich przeciwności ważnymi elementami lokalnego układu równowagi politycznej i gospodarczej.


Komentarze
Pokaż komentarze