Z nad granic węgierskich
5 lutego 1838.
Od lat kilku przedstawiają Węgry nowy świat zja-
wisk politycznych. Jadąc z równin polskich ku południowi,
przebywa się kilka łańcuchów gór, z których najwyższy jest
Beskid; tutaj napotyka się pograniczne kopce dwóch naro-
dów, przed wiekami odsypane; za plecyma leży drewniana
Polska, a przed oczyma jak daleko wzrok zasięgnie leży
kraina Madziarów. W każdej wsi, uderzają oko warowne i
budowne kasztele, w których ślachta węgierska, dawne oby-
czaje po mieczu i kądzieli chowa. Gdy przestąpisz progi
kasztela, dobywa Węgrzyn szabli dziadowskiej, kładzie ją
na stole na znak, iż cię bronić będzie, pije za twoje zdrowie
i po trzeh dniach gościny dopiero, pyta o miano i sprawę.
W złudzeniu możnaby na chwilę uwierzyć, że się żyje naj
mniej przed dwoma wiekami i podobny pozór musiała mieć
Polska przed dwustu laty. Lecz jakież podziwienie wzbudzi
tenże sam surowy Madziar, kiedy w zasadach jego, któremi
jest przejęty poznajesz pod innę wprawdzie barwą, ale wy-
obrażenia wieku XIX° w całej czerstwości. Wyobrażenia,
które na zachodzie Europy, splugawione, podeptane, zne
utralizowane, codziennie niby więcej na mocy i miłości
tracą tak, iż ze wstrętem i żalem, jak od syna marnotraw
nego, ludzkość od nich serce i oczy odwraca. Dzięki Bogu
że nie wszędzie jeszcze teorye polityczne, skład towarzyskie
go życia zatruły i że sumienie, krew i poczciwość sama się
zbawia, bez przyłożenia trucizny moralnej i fizycznych
mordów. Rewolucya 29 Listopada wywarła wielki wpływ
na sąsiednie Węgry i prawie jednocześnie z bilem reformy
angielskiej, poczęli Węgrzyni, na mocy konstytucyi jaką
mają, zmieniać na tej drodze instytucye swoje, według po
trzeb czasu i kraju. Tutaj przechodząc w kilkoletnim nie-
ustającym sejmie krytycznie ustawy krajowe, doszli i do
prawa zwyczajowego i do stosunków pana do poddanego.
Stosunek ten, że się krótko wyrażę, był ten sam, co mo
skiewskiego chłopa do pana jego. Z tą wszakże różnicą, że
Węgrzyn nie zaprzedawał osobistej wolności poddanego dru-
giemu, jak bydlę. Rob, albo raczej rab, czyli niewołnik, na
kilkunastu morgach ziemi, robił z nich pańskie od niedzieli
do niedzieli, a jeżeli go na tyle stać było, więc kilkorgiem
czeladzi płacił czynsz dworowi, daninę jaj, masła, kur, przę-
dzy, worów szytych na zboże, popręg do siodła, dziewięcinę
z pszczół, trzody, owiec, bydła, koni i zboża w snopie. Han-
del był mu po wsiach i miasteczkach tylko za opłatą panu
złożoną dozwolony. Wyjęty z pod prawa, bez opieki rządu,
porzucony na pastwę samowładności panów a co gorsza,
dzierżawców najczęściej żydów, nie miał innej ucieczki
w ciasnocie swej, nad miłosierdzie boże lub kaprys pana.
Nadto, ciążyły na nim wszelkie podatki krajowe, utrzymanie
wojska, rządu, sejmów, gdyż tutaj pobierają posłowie w cza
sie trwania sejmu, znaczną płacę. Slachcic zaś był wolny
od wszelkiego podatku, a nadto miał jeszcze w wielu okoli
cach prawo miecza. W czasie winobrania pędzono, o kilka
naście mil częstokroć, do winnic całą ludność; były wypad-
ki, ludzi pod kijami zabitych, na polowaniach za przepusz-
czenie zwierza zastrzelonych, itd.itd. Słowem chłop węgier
ski był to murzyn w plantacyach pracujący, z tą tylko róż-
nicą, iż jeszcze nadto, o utrzymaniu własnem i do niego
należących, myślić musiał. Teraźniejsza reforma, nie teory-
czna ale praktyczna, idąc wprost do sęku, poprawiła stan
roboczego Węgrzyna, zrobiła go człowiekiem, właścicielem
i zapewne wkrótce zrobi obywatelem [...]
Na tem jak na początek, zabastowano! we Francyi może-
by niejeden z litością poglądał na taką reformę, mając w
myśli teorye radykalizmu—ja zaś, nie mam słów, w których-
bym oddał podziwienie moje dla ślachty węgierskiej i po-
znawszy teraz istotę i trudności reformy najmniejszej w kra-
ju, ukląkłbym, ucałowałbym ziemię i stopy tego, ktoby u
nas dla ludu, choć jedną czwartą część tej swobody wyjednał!
Skutki tej reformy okazały się już w Węgrzech. W ślachcie
zgnuśniałej, obudziło się nowe życie, które się rzuca na pole
przemysłu. Zakładają codziennie, nowe rękodzielnie i robią
stowarzyszenia przemysłowe. Garbarnie, cukrownie i go-
rzelnie powstają w okolicach gdzie się nie rodzi wino. Fabry-
kanci, mechanicy, płyną z zagranicy. Parnemi statkami po
łyska ich Dunaj ... Zapytasz mnie szanowny przyjacielu,
gdzie i w czem szukać przyczyny tych skutków? odpowiem
jak rozumiem. Zapał narodowy to zdziałał — czysty ogień
patryotyzmu.—Nie bruździły tam teorye cudzoziemskie łga-
rzy politycznych. Waśń była domowa między panem i chło
pem — i rozum był domowy; zważono krzywdę i poczęto
wymierzać sprawiedliwość ludowi. Szczęściem nie wmięszał
się, jak u nas, żaden obłudny rzecznik między obie strony
zwaśnione, a więc rzecz się kończy tam na dobrowolnym
układzie. Nie mogę wszakże zaprzeczyć, żeby na tę reformę
chłopów w Węgrzech, nie wpłynęły zewnętrzne przyczyny.
Tutaj przychodzi naprzód wspomnieć o rzeźi panów węgier
skich, jaką Moskwa w jednej części Węgier w r. 1831, wy-
prawiła tam, gdzie lud jest wyznania grecko-dyzunickiego;
po wtóre, wprowadzono w Peszcie od lat już kilku teatr na
rodowy i uniwersytet założono, gdzie się wykładają przed
mioty w języku węgierskim. Nakoniec, przychylność ma
gnatów węgierskich do domu austryackiego, obudziła w na-
rodowem uczuciu ślachty węgierskiej opozycyą, z której
umiało kilku mężów korzystać, używając tę niechęć do ma
gnatów, za podstawę początkowo do wyrobienia w kraju
pewnej opinii, a następnie obracajęc ją na rzecz ludu. Ma
gnatów interesem nie mogła być reforma, a więc ślachta
wzięła ją za rzecz swoją i poczęła nadawać ludowi swobody,
przeważając silnie ilością głosów, partyą magnatów. Na
uczuciu patryotycznem umysłów budując nowy skład Wę-
gier, razem ze zmianą stosunków włościańskich, musiała
ślachta zmienić sposób życia; ażeby za sobę pociągnąć ry
cerska ślachtę, potrzeba było siły i osobistego znaczenia
naczelników, a w końcu, żeby upowszechnić pewne wyobra
żenia ożywne, przez wszystką krainę i we wszystkich sercach,
potrzeba było jednego spólnego ogniska opinii publicznej
czyli szkoły politycznej. Tutaj pokazali Węgrzyni, iż godni
są być narodem, bo potrzeba zrodziła przeważnych mężów,
którzy całe siły narodu do jednego zwiedli ogniska i w czynie
dopiero wyświecili. [...]



Komentarze
Pokaż komentarze (2)