georgius georgius
389
BLOG

Z nad granic węgierskich

georgius georgius Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Z nad granic węgierskich 
5 lutego 1838.
 
           Od lat kilku przedstawiają Węgry nowy świat zja-
wisk politycznych. Jadąc z równin polskich ku południowi, 
przebywa się kilka łańcuchów gór, z których najwyższy jest 
Beskid; tutaj napotyka się pograniczne kopce dwóch naro- 
dów, przed wiekami odsypane; za plecyma leży drewniana 
Polska, a przed oczyma jak daleko wzrok zasięgnie leży 
kraina Madziarów. W każdej wsi, uderzają oko warowne i 
budowne kasztele, w których ślachta węgierska, dawne oby- 
czaje po mieczu i kądzieli chowa. Gdy przestąpisz progi 
kasztela, dobywa Węgrzyn szabli dziadowskiej, kładzie ją 
na stole na znak, iż cię bronić będzie, pije za twoje zdrowie 
i po trzeh dniach gościny dopiero, pyta o miano i sprawę. 
W złudzeniu możnaby na chwilę uwierzyć, że się żyje naj­
mniej przed dwoma wiekami i podobny pozór musiała mieć 
Polska przed dwustu laty. Lecz jakież podziwienie wzbudzi 
tenże sam surowy Madziar, kiedy w zasadach jego, któremi 
jest przejęty poznajesz pod innę wprawdzie barwą, ale wy- 
obrażenia wieku XIX° w całej czerstwości. Wyobrażenia,
które na zachodzie Europy, splugawione, podeptane, zne­
utralizowane, codziennie niby więcej na mocy i miłości 
tracą tak, iż ze wstrętem i żalem, jak od syna marnotraw­
nego, ludzkość od nich serce i oczy odwraca. Dzięki Bogu 
że nie wszędzie jeszcze teorye polityczne, skład towarzyskie­
go życia zatruły i że sumienie, krew i poczciwość sama się 
zbawia, bez przyłożenia trucizny moralnej i fizycznych 
mordów. Rewolucya 29 Listopada wywarła wielki wpływ 
na sąsiednie Węgry i prawie jednocześnie z bilem reformy 
angielskiej, poczęli Węgrzyni, na mocy konstytucyi jaką 
mają, zmieniać na tej drodze instytucye swoje, według po­
trzeb czasu i kraju. Tutaj przechodząc w kilkoletnim nie- 
ustającym sejmie krytycznie ustawy krajowe, doszli i do 
prawa zwyczajowego i do stosunków pana do poddanego. 
Stosunek ten, że się krótko wyrażę, był ten sam, co mo­
skiewskiego chłopa do pana jego. Z tą wszakże różnicą, że
Węgrzyn nie zaprzedawał osobistej wolności poddanego dru- 
giemu, jak bydlę. Rob, albo raczej rab, czyli niewołnik, na 
kilkunastu morgach ziemi, robił z nich pańskie od niedzieli 
do niedzieli, a jeżeli go na tyle stać było, więc kilkorgiem 
czeladzi płacił czynsz dworowi, daninę jaj, masła, kur, przę- 
dzy, worów szytych na zboże, popręg do siodła, dziewięcinę 
z pszczół, trzody, owiec, bydła, koni i zboża w snopie. Han- 
del był mu po wsiach i miasteczkach tylko za opłatą panu 
złożoną dozwolony. Wyjęty z pod prawa, bez opieki rządu, 
porzucony na pastwę samowładności panów a co gorsza, 
dzierżawców najczęściej żydów, nie miał innej ucieczki 
w ciasnocie swej, nad miłosierdzie boże lub kaprys pana. 
Nadto, ciążyły na nim wszelkie podatki krajowe, utrzymanie 
wojska, rządu, sejmów, gdyż tutaj pobierają posłowie w cza­
sie trwania sejmu, znaczną płacę. Slachcic zaś był wolny 
od wszelkiego podatku, a nadto miał jeszcze w wielu okoli­
cach prawo miecza. W czasie winobrania pędzono, o kilka 
naście mil częstokroć, do winnic całą ludność; były wypad- 
ki, ludzi pod kijami zabitych, na polowaniach za przepusz- 
czenie zwierza zastrzelonych, itd.itd. Słowem chłop węgier­
ski był to murzyn w plantacyach pracujący, z tą tylko róż- 
nicą, iż jeszcze nadto, o utrzymaniu własnem i do niego 
należących, myślić musiał. Teraźniejsza reforma, nie teory- 
czna ale praktyczna, idąc wprost do sęku, poprawiła stan 
roboczego Węgrzyna, zrobiła go człowiekiem, właścicielem 
i zapewne wkrótce zrobi obywatelem [...]
 
Na tem jak na początek, zabastowano! we Francyi może- 
by niejeden z litością poglądał na taką reformę, mając w 
myśli teorye radykalizmu—ja zaś, nie mam słów, w których-
bym oddał podziwienie moje dla ślachty węgierskiej i po- 
znawszy teraz istotę i trudności reformy najmniejszej w kra- 
ju, ukląkłbym, ucałowałbym ziemię i stopy tego, ktoby u 
nas dla ludu, choć jedną czwartą część tej swobody wyjednał! 
Skutki tej reformy okazały się już w Węgrzech. W ślachcie 
zgnuśniałej, obudziło się nowe życie, które się rzuca na pole 
przemysłu. Zakładają codziennie, nowe rękodzielnie i robią 
stowarzyszenia przemysłowe. Garbarnie, cukrownie i go- 
rzelnie powstają w okolicach gdzie się nie rodzi wino. Fabry- 
kanci, mechanicy, płyną z zagranicy. Parnemi statkami po­
łyska ich Dunaj ... Zapytasz mnie szanowny przyjacielu,
gdzie i w czem szukać przyczyny tych skutków? odpowiem 
jak rozumiem. Zapał narodowy to zdziałał — czysty ogień 
patryotyzmu.—Nie bruździły tam teorye cudzoziemskie łga- 
rzy politycznych. Waśń była domowa między panem i chło­
pem — i rozum był domowy; zważono krzywdę i poczęto 
wymierzać sprawiedliwość ludowi. Szczęściem nie wmięszał 
się, jak u nas, żaden obłudny rzecznik między obie strony 
zwaśnione, a więc rzecz się kończy tam na dobrowolnym 
układzie. Nie mogę wszakże zaprzeczyć, żeby na tę reformę
chłopów w Węgrzech, nie wpłynęły zewnętrzne przyczyny. 
Tutaj przychodzi naprzód wspomnieć o rzeźi panów węgier­
skich, jaką Moskwa w jednej części Węgier w r. 1831, wy- 
prawiła tam, gdzie lud jest wyznania grecko-dyzunickiego; 
po wtóre, wprowadzono w Peszcie od lat już kilku teatr na­
rodowy i uniwersytet założono, gdzie się wykładają przed­
mioty w języku węgierskim. Nakoniec, przychylność ma­
gnatów węgierskich do domu austryackiego, obudziła w na- 
rodowem uczuciu ślachty węgierskiej opozycyą, z której 
umiało kilku mężów korzystać, używając tę niechęć do ma­
gnatów, za podstawę początkowo do wyrobienia w kraju 
pewnej opinii, a następnie obracajęc ją na rzecz ludu. Ma­
gnatów interesem nie mogła być reforma, a więc ślachta
wzięła ją za rzecz swoją i poczęła nadawać ludowi swobody, 
przeważając silnie ilością głosów, partyą magnatów. Na 
uczuciu patryotycznem umysłów budując nowy skład Wę- 
gier, razem ze zmianą stosunków włościańskich, musiała 
ślachta zmienić sposób życia; ażeby za sobę pociągnąć ry­
cerska ślachtę, potrzeba było siły i osobistego znaczenia 
naczelników, a w końcu, żeby upowszechnić pewne wyobra­
żenia ożywne, przez wszystką krainę i we wszystkich sercach, 
potrzeba było jednego spólnego ogniska opinii publicznej 
czyli szkoły politycznej. Tutaj pokazali Węgrzyni, iż godni 
są być narodem, bo potrzeba zrodziła przeważnych mężów, 
którzy całe siły narodu do jednego zwiedli ogniska i w czynie 
dopiero wyświecili. [...]
 
 
georgius
O mnie georgius

Człowiek, który osiągnął więcej niż marzył

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura