Godzina 13.56 na szczycie SG paszkwil na Sakiewicza. Gratuluję. Jeszcze go poopluwajcie bo nie z głównego nurtu jest dziennikarzem. Takiego nie szkoda, no gdyby chociaż w Przekroju pracował, albo był kloszardem który bluzga na prezydenta czy premiera albo chociaż skorumpowaną dawną działaczką lewicową która z frustracji strzela sobie w pierś to doczekałby się laurki i sztabu autorytetów ujmujących się za nim, a tak? Trzeba promować mierny wpis jakiegoś galopującego frustrata, żeby upodlić.
Pamiętajcie, że ten kij ma dwa końce, zacznijmy zamykać dziennikarzy z powodów politycznych to na pewno będzie służyło Polsce.
I trochę mnie niepokoi że towarzysz Leski się nie odezwał w tej sprawie. To już nie gówniarzeria? Nie trolle? No nie, to skurwysyństwo.
PS.
I możecie mnie wywalić, bo ciśnie mi się tytuł moderator-..., ale się powstrzymałem.
PS.2.
A dla "obiektywnych" obrońców sądu polecam lekturę Pana Szeremietiewa którego zniszczył pewnien dziennikarski, baaaardzo nagradzany tandem:
Szósta rocznica - czy to egoizm?
Dziś (7 lipca 2007) minęło sześć lat od ogłoszenia artykułu „Kasjer z MON” w „Rzeczpospolitej”, który zdetonował aferę korupcyjną, twierdzono największą w historii MON i spowodował koniec mojej kariery politycznej. Jako oskarżony o korupcję do dziś nie mogę doczekać się wyroku. Czy to egoizm, że wspominam o tamtej „starej” sprawie?
Dziś słuchałem „Trójki”. W dyskusji brali m.in. udział Czarnecki, Komorowski, Brudziński (PiS), Szmajdziński. W pewnym momencie podniesiono sprawę aresztowania szefów Centralnego Ośrodka Sportu i ewentualnej odpowiedzialności przełożonego aresztowanych min. Sportu. Komorowski stanowczym głosem oświadczył, że minister ze względów honorowych powinien podać się do dymisji. Na to Czarnecki wspomniał, że sam Komorowski nie podał się do dymisji, gdy w 2001 r. UOP „chwytał” na Bałtyku doradcę ministra ON Zbigniewa Farmusa. Komorowski odparł, że to on złapał Farmusa, a więc zarzut Czarneckiego jest nietrafiony. Z ciekawością odnotowałem to oświadczenie Bronka. Kiedy go bowiem po zatrzymaniu Farmusa (lipiec 2001) zapytałem dlaczego coś takiego zrobił, on odparł: „przysięgam na głowy moich dzieci, że nie miałem z tym wszystkim nic wspólnego”. Gdy prasa doniosła, że samochód potracił syna Komorowskiego, który w ciężkim stanie znalazł się w szpitalu, przypomniałem sobie tamte słowa Komorowskiego. Teraz dowiedziałem się na antenie, że miał on „coś wspólnego” z aresztowaniem Farmusa. Jednak nie tym przy okazji mojej „rocznicy” chcę przypomnieć. Otóż uczestnicy dyskusji w „Trójce” nie wspomnieli, że sąd UNIEWINNIŁ Farmusa od zarzutów łapownictwa, a taki przecież był powód jego zatrzymania. Można twierdzić, że w momencie zatrzymania Komorowski mógł wierzyć WSI i w dobrej wierze nakazał te działania. Jednak pamiętam też wypowiedź min. Komorowskiego, który zapytany przez dziennikarza, co będzie, jeżeli ta korupcja okaże się nieprawdą odparł – „zapłacę za to moją karierą polityczną”. Jak wiadomo nasz polityczny „katon” mimo uniewinnienia Farmusa ma się świetnie i nawet innych poucza czym jest honor. Może więc nie tylko egoizm kieruje mną, gdy piszę ten tekścik?
No i jest jeszcze jeden artykuł u niego na blogu, pod znamiennym tytułem:
Młyny sprawiedliwości wolno mielą
Jak widać nie w każdej sprawie
Komentarze
Pokaż komentarze (35)