Nie jest tajemnicą dla nawet mało uważnego obserwatora mediów, że to w głównej mierze one są autorami sukcesu wyborczego PO. Szczególnie media prywatne, tzw. niezależne. To one dbały przez ostatnie dwa lata o to, by Tusk był kreowany na męża opatrznościowego a Kaczyńscy przedstawiani jako agresywni, zakompleksieni faszyści.
Po wyborach jak widzimy niewiele sie zmieniło, spotykamy się z zapowiedziami dziennikarzy (jak np. Moniki Olejnik), że nie należy brać dosłownie obietnic wyborczych PO i nie rozliczać Tuska z tego co naobiecywał wyborcom. Przecież nikt na poważnie tego nie brał. Oj wydaje mi się, że jednak wielu brało, stąd jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się strony monitorujące PO i jej dokonania. I to czego nie przeczytamy w głównym nurcie możemy znaleźć na stronach typu HGW Watch. Wydaje się, że w obliczu wielkiej potęgi czwartej władzy zwykły bloger nic nie znaczy. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że pisząc konsekwentnie o manipulacjach i kłamstwach ekipy rządzącej dość szybko możemy stać się wrogiem publicznym nr. 1. Niespełna kilkanaście dni po informacji o planowanym aresztowaniu naczelnego Gazety Polskiej, która nie poszła w nurt pisania o kolejnych urodzinach Kasi T. partia rządząca zaczyna rozpracowywać nieprzychylnych blogerów. A stojąca przez ostatnie dwa lata na straży prawa i moralności Gazeta Wyborcza, piętnująca każdą próbę zawłaszczania państwa i umysłów obywateli przez PiS pisze o tym fakcie ze zrozumieniem dla PO. No bo jak to możliwe, by ktoś z własnej inicjatywy patrzył na ręce wybrańcom narodu.
Dla nas to czytelny znak. W kraju, w którym nie istnieją praktycznie niezależne media jesteśmy wielką siłą. Piątą władzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)