Obserwując reakcję świata na wydarzenia w Gruzji Putin zapewne zaciera ręce i szykuje się do kolejnych misji wymuszenia misji pokojowej. Siły pokojowe Rosji zapewne ruszą dalej na zachód. Może nie dziś, jeszcze dadzą światu ochłonąć ale już niedługo, może za rok, za dwa zawitają pod naszą granicę, a dokładnie ok 1000 km od niej. Miejscem docelowym ekspansji będzie Krym.
Dziś politycznie Krym należy do Ukrainy. Ale formalnie jest to już od dawna teren okupowany. Obecnie większość ludności (58,32%) stanowią Rosjanie. Czyli w ich obronie siły pokojowe mogą śmiało ruszyć na Kijów. Tym bardziej, że cały półwysep wchodzi w skład Autonomicznej Republiki Krymu. Cóż to za twór? Otóż w maju 1944 roku Stalin przeprowadził akcję przesiedleńczą Tatarów krymskich za ich rzekomą współprace z okupantem niemieckim. Był to doskonały argument by pozbyć się mieszkańców półwyspu i zasiedlić go Rosjanami. Dziś Tatarzy próbują wracać, ale ze względów ekonomicznych i administracyjno-prawnych nie jest to łatwe.
W obliczu rozpadu ZSRR Rosja rościła sobie pretensje do Krymu. By uniknąć konfliktu i rozpadu kraju Ukraina zgodziła się na autonomię. W 1991 roku większość rosyjska utworzyła Krymską ASRR. Jedynie Sewastopol pozostał bezpośrednio w granicach Ukrainy. W dniu rozpadu ZSRR Rosjanie zamieszkujący półwysep proklamowali początek Republiki Krymu. Doszło do napięcia na linii Kijów-Moskwa, po długich staraniach pojawił sie kompromis, Krym nie uzyskał niepodległości lecz pozostał autonomia, dodatkowo Sewastopol stał się siedzibą Floty czarnomorskiej należącej do Rosji. Umowa dotycząca usytuowania bazy wygasa w 2017 roku. już dziś wiadomo, że Ukraina nie planuje przedłużenia, więc ewentualnego konfliktu należy się spodziewać do tego czasu.
Poza wymienioną autonomia Rosja nielegalnie zajmuje na Krymie ok 4000 różnych obiektów wraz z latarniami morskimi. Prowadzi także politykę zasiedlania Krymu Rosjanami. Już dziś mieszkańcy Moskwy mają prawo do zamiany mieszkania na podobne na Krymie. Rosja zyskuje podwójnie. Dzięki takim transakcjom droższe mieszkania w Moskwie zamieniają na tańsze w innej części świata, zasiedlając Krym swoimi obywatelami, co jak widzimy przy okazji Kosowa czy Osetii ma duże znaczenie.
Polityka, którą Moskwa prowadzi od czasu rozpadu ZSRR ma na celu przywrócenie Rosji statusu mocarstwa. Aby to osiągnąć musi zająć wiele strategicznych dla niej miejsc, inaczej kolos na glinianych nogach padnie. Jednym z głównych są regiony roponośne, których kontrolowanie zapewni kontrolę nad Europą i Azją, kolejne to punkty strategiczne na mapie gospodarczej i militarnej. Do tych, zaliczana jest Ukraina. Dziś Ukraina wybiera wolność. W pełni świadoma zagrożenia wspiera Gruzję, niedopuszczając do kolejnego etapu ekspansji. Obecne władze świadome zagrożenia, starają się wskazać światu, ze Rosja jest realnym zagrożeniem. Polska wspiera te dążenia, pamiętając ideę Marszałka Piłsudskiego - by odgrodzić się od Rosji murem wolnych, silnych, niepodległych państw. A krytykom obecnej postawy głowy naszego państwa dedykuje słowa Marszałka:
"Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi."


Komentarze
Pokaż komentarze (5)