Jeszcze kołowały ostatnie samoloty wywożące gości z fety na cześć Lecha Noblisty, największego autorytetu III RP, gdy we Francji rozległ się szyderczy śmiech nad Jego Majestatem. No może przesadzam, nie wszyscy śmieją się szyderczo, wielu jest zaniepokojonych, kilku tylko głupio chichocze a niektórzy pochylają się nad głupotą, którą przestały dostrzegać jakiś roku temu nasze rodowite autorytety.
Lech Noblista I, który zastrzegł sobie, że “samo myślenie źle o nim jest zbrodnią”, musi odczuwać niesamowite katusze, gdy wyśmiewa go opinia publiczna z kraju, którego przedstawiciel właśnie klepał go po ramieniu podczas pamiątkowej fotografii. Bo przecież uwierzył, że to właśnie jego autorytet ściągnął znamienitych gości do Gdańska i ze właśnie ten autorytet jest jedynym powodem wysunięcia jego kandydatury do Rady Mędrców Europy. Wiec spuszczony ze smyczy pokazał, jak rozumie światową politykę.
Instytut Lecha Wałęsy wymyślił sobie nagrodę, która ma na celu promocję tolerancji i wartości “Solidarności”. Bardzo słuszny to cel, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy np. Vaclav Klaus musi uczyć unijnych emisariuszy czym tolerancja i solidarność jest. Lecz Wałęsa aż tak skrajnych przypadków odznaczać nie zamierza i swoja pierwszą nagrodę tolerancji za wysiłki na rzecz „dialogu między religiami, promocję tolerancji oraz wzajemne zrozumienie między kulturami i cywilizacjami” odznaczył króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha. Myślę, ze historycy długo będą się spierać czy nie pomylił się w nazwie i nie zamierzał za tolerancję odznaczyć Hezbollahu, ale komentatorzy we Francji są zgodni: Wałęsę ktoś kupił. Odsyłam francuskich przyjaciół do książki Gontarczyka i Cenckiewicza, tam znajduje się próba odpowiedzi na pytanie, kto płacił, a rodzimym macherom od namaszczania autorytetów gratuluję przedstawiciela w Radzie Mędrców. Patrząc na standardy obecnej Rady zaprezentowane w Zamku na Hradczanach, wybraliście najlepszego kandydata z naszego narodu.
Szerzej o sprawie:


Komentarze
Pokaż komentarze (10)