lorenzo lorenzo
28
BLOG

Tylko biologia może załatwić te problemy

lorenzo lorenzo Polityka Obserwuj notkę 0
Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy istnieje jakas realna szansa, by zamiast taplać się w bagnie pn "spuścizna po PRL" zacząć myśleć i działać efektywnie z myślą o przyszłości naszego kraju. Wychodzi mi, że chyba nie. Wszelkie problemy, kolejne doświadczenia (dzisiaj na tapecie Kapuściński) wywołują fale dyskusji, a właściwie nie dyskusji, a bitem na słowa, bo w dyskusji używa się argumentów, zaś w tych bitwach antagoniści posługują się głównie inwektywami i obelgami. Ze względu na naturalną i przyrodzoną anonimowość netu trudno ocenić czytającemu jakie doświadczenia życiowe mają poszczególni autorzy, czy kierują sie "kompleksem Lucusia" z Mrożka, czy też klasyczną zawiścią szewca, który kanonikowi zazdrości, iż prałatem został, czy też autentyczna ideologią (czasami też nie za bardzo wiadomo na czym opieraną, a więc możliwe, że fanatyzmem).
Ponieważ z pobieżnych obliczeń wynika, że sporo jeszcze żyje Polaków, którzy tzw. socjalizm polski przyżywali świadomie i którzy z tego powodu mają legitymacje do tego, by się z jakichś tam powodów ustosunkowywać do wielu jeszcze mniej lub bardziej przykrych odkryć z archiwów służb wszelakich, to cała ta wojna będzie jeszcze długo trwała.
Kolejnym powodem tej wojny jest naturalna chęć awansu 30-latków (bo już nie 40-latków), którzy wcale nie mają zamiaru czekać, aż przyjdzie ich pora na wzięcie udziału w igrzyskach pt "władza" (trudno ocenić, co kieruje poszczególnymi autorami - tu znowu kłania się anonimowość uczestników netu).
Mam wrażenie, że nikt tak naprawdę nie chce znalezienia rozwiązania naszego, tak polskiego problemy, którego korzenie sięgają moim zdaniem tak setek lat wstecz. Tylko dzieki upływowi czasu i śmierci bezpośrednio zainteresowanych nie kłócimy się dzisiaj (poza być może historykami, ale kto się tym dzisiaj interesuje tak naprawdę) o te same kwestie w odniesieniu do czasów  saskich, okresu napoleońskiego, rozbiorów, lat popowstaniowych. Zresztą zawsze lubiliśmy rozdrapywanie ran, rozpamiętywanie klęsk, a nie propagowanie zwycięstw (powstanie wielkopolskie), zastanawiać się jakich doznaliśmy upokorzeń, krzywd od zaborców, sojuszników.
Pozostaje więc tylko czekać aż biologia to za nas załatwi, bo zawsze będą ci (nie wchodzę w to, czy mają rację czy nie - idzie mi o perspektywę realnie załatwienia problemu), którzy będą chcieli wiedzieć, z tego czy innego powodu, oraz ci, którzy będą odmiennego zdania. Może nasze dzieci lub wnuki, jeśli zechcą wrócić do kraju, podejda do tych problemów inaczej, czhyba że mamy to genetycznie we krwi. A wtedy nie ma na to rady i kolejne pokolenia będą taplały się w tym bagnie, czy tego chcemy czy nie.
lorenzo
O mnie lorenzo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka