Ponieważ z pobieżnych obliczeń wynika, że sporo jeszcze żyje Polaków, którzy tzw. socjalizm polski przyżywali świadomie i którzy z tego powodu mają legitymacje do tego, by się z jakichś tam powodów ustosunkowywać do wielu jeszcze mniej lub bardziej przykrych odkryć z archiwów służb wszelakich, to cała ta wojna będzie jeszcze długo trwała.
Kolejnym powodem tej wojny jest naturalna chęć awansu 30-latków (bo już nie 40-latków), którzy wcale nie mają zamiaru czekać, aż przyjdzie ich pora na wzięcie udziału w igrzyskach pt "władza" (trudno ocenić, co kieruje poszczególnymi autorami - tu znowu kłania się anonimowość uczestników netu).
Mam wrażenie, że nikt tak naprawdę nie chce znalezienia rozwiązania naszego, tak polskiego problemy, którego korzenie sięgają moim zdaniem tak setek lat wstecz. Tylko dzieki upływowi czasu i śmierci bezpośrednio zainteresowanych nie kłócimy się dzisiaj (poza być może historykami, ale kto się tym dzisiaj interesuje tak naprawdę) o te same kwestie w odniesieniu do czasów saskich, okresu napoleońskiego, rozbiorów, lat popowstaniowych. Zresztą zawsze lubiliśmy rozdrapywanie ran, rozpamiętywanie klęsk, a nie propagowanie zwycięstw (powstanie wielkopolskie), zastanawiać się jakich doznaliśmy upokorzeń, krzywd od zaborców, sojuszników.
Pozostaje więc tylko czekać aż biologia to za nas załatwi, bo zawsze będą ci (nie wchodzę w to, czy mają rację czy nie - idzie mi o perspektywę realnie załatwienia problemu), którzy będą chcieli wiedzieć, z tego czy innego powodu, oraz ci, którzy będą odmiennego zdania. Może nasze dzieci lub wnuki, jeśli zechcą wrócić do kraju, podejda do tych problemów inaczej, czhyba że mamy to genetycznie we krwi. A wtedy nie ma na to rady i kolejne pokolenia będą taplały się w tym bagnie, czy tego chcemy czy nie.


Komentarze
Pokaż komentarze