A oto podstawowe z nich - czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć, jaka jest polska racja stanu? Czy istnieje ona od zawsze (np. obrona przed inwazją Germanów lub tych ze Wschodu w chwilach, kiedy to jesteśmy w odwrocie, z naszej zresztą historycznej winy), czy też zmienia się wraz ze zmiana ekipy rządzącej? Jaka jest relacja między Polską Racja Stanu a założeniami aktualnej polityki zagranicznej, którą powinien w odpowiednim expose przedstawić miniter spraw zagranicznych (proszę mi tylko nie opowiadać, iż p. Fotyga to zrobiła - jeśli już to mógł zrobić premier, ale jakoś tego sobie nie przypominam, poza kilkoma banalnymi stwierdzeniami, jakie zawarł w swym przemówieniu w Sejmie).
Mam niejasne wrażenie, iż brak dokładnie sprecyzowanej PRS wywołuje u obywateli (w tym PT Blogowiczów salonowych) przedziwne reakcje, np. w rodzaju, iż Niemcy powinni wobec nas (a tak dla przykładu - dlaczego tylko wobec nas?) mieć więcej pokory w swej polityce zagranicznej. Proszę Państwa - w polityce zagranicznej wszystkie co bardziej sprawne państwa kierują się sprytem, przekupstwem, cwaniactwem i jeden Bog wie jeszcze czym, byle tylko osiągnąć swój cel. Najczęściej dokonuje się to na drodze osiagania kompromisu (bo inaczej się nie da, w przeciwnym razie dochodzi do wojny). Wymaganie od kogoś pokory, bo przed 50 czy 75 laty wywołał wojnę, choćy najstraszliwszą, już się dziś w tym złym, pozbawionym uczuć świecie nie liczy. Jakoś nie pamiętam, aby USA tłumaczyły się przed Meksykiem lub Filipinami czy Hiszpanią. O Rosji nie wspominając. Notabene Rosjanie też nam ciągle wypominają wyprawę na Moskwę, która z kolei w naszych oczach nie wygląda na zbyt zbrodniczą (spalenie Moskwy itp.)
Więc bardzo proszę, by ktoś łaskawie zdefiniował mi naszą Polską Rację Stanu - wiele to wyjaśni, także moim Sąsiadom w Salonie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)