lorenzo lorenzo
57
BLOG

Quo vadis Salonie 24

lorenzo lorenzo Polityka Obserwuj notkę 94
Do napisania tego postu skłoniły mnie m.in. wydarzenia, jakie miały miejsce wczoraj (22.07.) na salonowym forum. Pierwszym z nich są kłótnie czy też małe wojny między Bartoszem Węglarczykiem a Igłą oraz drugim z blogowiczów.

Aby odpowiedzieć sobie na tytułowe pytanie winienem najpierw spróbować okreslić aktualny status Salonu24. I tu pojawia sie pierwsza trudność. Z założenia twórców Salonu, pp. Janke, miał on być prezentacją “nieoficjalnych” tekstów zawodowych dziennikarzy (czerwonych), komentowanych następnie przez zwyczajnych forumowiczów - “niebieskich”. Aktualnie liczba “czerwonych” waha się w okolicach 40-tki, zaś ogólna liczba zarejestrowanych “niebieskich” przekroczyła 1800. Nieznam liczby wchodzących bez rejestracji tzw. “świadków”, którzy nie biorą bezpośredniego udziału w dyskusjach. Zauważyć też można – i to nie tylko z powodu wakacji – coraz mniejszy (zarówno liczbowo, jak i “wagowo”) udział “czerwonych” w życiu forum.

Problemem dla “czerwonych” stała się (widać to coraz bardziej) anonimowość “niebieskich” komentatorów i autorów postów. Problemem na tyle dużym, że w wielu przypadkach powoduje on ich spory dyskomfort, czego dowodem była wczorajsza awantura między p. Węglarczykiem a p. Igłą. W miarę daje sobie z tym radę prof. Sadurski i kilku innych, ale p. Węglarczyk i niekiedy p. Warzecha już mniej. Powodów na to może być wiele: ambicje, przekonanie o swojej omnipotencji, niekiedy pycha, a w wielu przypadkach po prostu bezsilność i nieumiejętność rozwiązania takiego problemu. Pomijam tu celowo tzw. kulturę wypowiedzi, gdyż nią zajmę się trochę później. Winą jednak w przeważającej części obciążam “czerwonych”, gdyż

a) powinni mieć świadomość tego, co wynika z ich odrębności i początkowej roli, jaką wyznaczyli im “ojcowie założyciele”. Natknęli sie więc “czerwoni” na problem, z jakim, jako dziennikarze pracujący zawodowo w mediach, nie mieli do tej pory do czynienia, a jest nim brak kontaktu z odbiorcami ich produkcji. Na forum Salonu muszą się “czerwoni” liczyć z niemal natychmiastową reakcją (i to wcale nie łagodną) ze strony czytających i komentujących. Innym problemem “czerownych” jest fakt, że w swoich normalnych miejscach pracy niejako wyrzucają w powietrze swoje konstatacje, uznając je przeważnie za jedynie obowiązujące. A tu czeka ich przykra niespodzianka.

b) “Czerwoni” w przeważającej części są niejako impregnowani na wiedzę z dziedziny psychologii tłumu (tak, tak!) i starają się za wszelką cenę przełamać opór nieprzychylnych im komentatorów, czym stawiają swoja profesjonalność pod znakiem zapytania. W sporach takich jak wczorajszy Węglarczyka z Igłą zawsze wezmę więc stronę “niebieskich”, bez względu na to czy jest to Maryla, Rozwadowski, Igła, Azrael, Galopujący Major, johnkelly czy A.F.Kleina. Uzasadnienie: bo takie jest niepisane prawo czytelnika i uczestnika Salonu24.

Kim jesteśmy jako Salon? Ano własnie – moim zdaniem wymykamy się dawnym zasadom omawiającym podział na grupy z punktu widzenia socjologii. Najbliżej chyba nam do społeczności funkcjonującej bez wyraźnie wykształconej hierarchii, choć pojawiła się już grupa wiodąca, której wyznacznikiem jest liczba komentatorow pod postami, aczkolwiek są też komentatorzy niepiszący postów, a mający na koncie bardzo dużą liczbę komentarzy. Spada rola grupy “czerwonych”, m.in. dlatego, iż część z nich nie wytrzymuje ciśnienia związanego z dyskusją.

I tu przyczynek pn. kultura wypowiedzi. Takie a nie inne reakcje komentatorów są spowodowane głównie anonimowością. I dobrze, bo jej efektem jest moim zdaniem szczerość wypowiedzi. Nawet chamstwo ma tu swoją rolę terapeutyczna dla komentujących. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardzo agresywny styl dyskusji w chwili, gdy toczy się ona face to face. W wielu przypadkach taka sytuacja skończyłaby się fatalnie dla jej uczestników, a przynajmniej ich części. W przypadku dyskusji anonimowej napisane czy wręcz niekiedy wykrzyczane opinie są głosem autentycznym, nawet jeśli u ich podstaw leżą takie założenia jak fanatyzm czy prowokacja, których emanacją jest silnie okazywana agresja.

Uczestnicy forum Salonu24 staje się powoli społecznością, a jako taka będzie odgrywać w perspektywie (być może niedalekiej) o wiele większą rolę niż dotychczas. W tym miejscu chciałbym jednak przestrzec ewentualnych managerów partii polityczznych – społeczność Salonu jest zbyt ahomogeniczna, by mogła się poddać ukierunkowanej indoktrynacji – tu też swoją role odgrywa anonimowość. Zaletą Salonu jest jego wielobarwność. Niekiedy ta wielobarwność powoduje znikanie – oficjalne lub w miarę ciche – niektórych forumowiczów. Powodów ich odejścia może być wiele – od rozczarowania wywołanego zazwyczaj przyczynami zewnętrznymi (np. rozczarowanie działaniami liderów partii politycznych) lub zniechęcenie (w przypadku nieudanych prób przekonania innych do swoich koncepcji).

Generalnie mamy do czynienia z nowym zjawiskiem społecznym, mianowicie nawiązaniem (w niektórych przypadkach nawet dość ścisłym, bo na poziomie dość intymnych wyznań związanych z poglądami) kontaktu między uczestnikami, którzy - gdyby nie Salon - nigdy by się nie spotkali na poziomie werbalnym. Ostatnio dochodzi do nawiązywania kontaktów na poziomie osobistym, co też może dawać dużo do myślenia, jesli będziemy zastanawiać się nad kwestią tytułową.

Z pewnością każdy z uczestników Salonu24 ma lub będzie miał na poruszone przeze mnie kwestie swoją opinię, a także przewidywania dotyczące dalszych losów naszej grupy czy społeczności. Ciekaw jestem dalszych losów Salonu, jako że 30 czy 40 lat temu nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie myślałbym o wymianie poglądów czy informacji z nieznanymi mi osobiście ludźmi ze wszystkich kontynentów, a związanymi z uczestnictwem fenomenu pod nazwą Salon24.



lorenzo
O mnie lorenzo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (94)

Inne tematy w dziale Polityka