Nie ma wątpliwości, że Mirosław Drzewiecki powinien zostać odwołany, jeśli chcemy utrzymać jakość naszego życia publicznego na jakimkolwiek poziomie. Człowiek, który bije żonę, trafia pijany do aresztu w Miami, kłamie w oświadczeniu majątkowym (twierdzi, że nie ma żadnych dochodów i jest bezrobotny, tymczasem znajduje się w setce najbogatszych Polaków) i na koniec tłumaczy się przed całą Polską niczym mały Jasiu, nie powinien pełnić obowiązków ministra w rządzie RP. Tak samo, jak nie powinni pełnić obowiązków poselskich Łyżwiński czy Renata Beger.
Dziwi mnie brak litości opinii publicznej i mediów dla prominentnych polityków Samoobrony, którzy mieli zatargi z prawem mniej lub bardziej kompromitujące oraz jednoczesne bagatelizowanie afery Drzewieckiego.
Przyznam szczerze, że program Teraz My obejrzałem dopiero w Internecie, gdzie doznałem kolejnego szoku. 19 na 20 komentujących program broni Drzewieckiego oraz szkaluje dziennikarzy, którzy mieli czelność dotrzeć do dokumentów podpisanych przez Ministra Sportu.
Sprawa jest jasna jak słońce – Drzewiecki jest bohaterem wyjątkowo ohydnego skandalu obyczajowego. Dużo mówi się ostatnio o odwołaniu Małkowskiego z funkcji prezydenta Olsztyna. Dokonali tego mieszkańcy miasta, o których dziennikarze piszą, że zdali test na demokrację. Czy premier Tusk zda swój egzamin z demokracji i odwoła ministra Drzewieckiego?
P.S. Dziennikarze zamiast litować się nad min. Drzewieckim powinni zainteresować się sytuacją jego żony. Powszechnie wiadomo jest, że bite małżonki bronią później swoich oprawców. Być może w tego typu, tragicznej sytuacji znajduje się właśnie żona ministra Drzewieckiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)