Już przebrzmiały echa wyborów do Parlamentu Europejskiego. Już zdołano napisać niezliczoną ilość ocen i analiz, w większości jak zwykle bzdurnych i kompletnie oderwanych od podstawowego pytania:
Co kandydat/kandydatka na europosła ma zamiar w tym europejskim parlamencie robić, o co zabiegać i walczyć, w jaki sposób i z kim, aby załatwić coś konkretnego dla Polski czy regionu, który reprezentuje.
Pytano o wszystko tylko nie o sprawy zasadnicze właśnie. Czasami tylko sam kandydat spontanicznie komunikował, że będzie się starał aby w Polsce powstały autostrady.
Nie pytano także tych europosłów, którzy starali się o mandat na kolejną kadencję, co oni przez te ostatnie 5 lat dla Polski i swojego regionu załatwili. Opublikowano jedynie ranking aktywności polskich europosłów, w którym najlepiej wypadł były minister Janusz Lewandowski.
Przyznam, że mocno to mnie zdziwiło, gdyż właśnie europejski komisarz (do likwidacji polskich stoczni) skutecznie doprowadził do tego, że nasz przemysł stoczniowy przestaje istnieć. Znając poglądy pana Lewandowskiego, można mniemać, że to mu nie robi specjalnej różnicy czyli kompletnie zwisa, podobnie jak 107 529 obywatelom i obywatelkom z Pomorza, którzy na niego oddali swój głos. Mówi się trudno, stocznie, cała stoczniowa infrastruktura, techniczno-naukowe zaplecze, specjalistyczna edukacja, setki firm kooperujących .... itd., to musi zniknąć, gdyż podobno taka jest cena postępu.
Ale dzisiaj lokalne media podały kolejną wiadomość z rzędu tych "postępowych":
Strategia UE dla Bałtyku bez autostrady i kolei na Pomorzu.
Komisja Europejska przyjęła w piątek główne kierunki działań w krajach Morza Bałtyckiego. Projekt strategii UE dla regionu Morza Bałtyckiego obejmuje obszar zamieszkany przez bliski 100 mln ludzi. Choć jednym z głównych jej priorytetów jest pobudzenie wymiany handlowej i rozwój komunikacji, wśród komunikacyjnych projektów flagowych nie znalazła się ani autostrada A1, ani linia kolejowa E65 z portów w Gdańsku i Gdyni.
Skoro Komisja Europejska przyjęła ten projekt w piątek, to należy się domyślać, że przygotowano go odpowiednio wcześniej, a tym samym powinni musieli o nim wiedzieć nasi europosłowie. Może nawet aktywnie w przygotowaniu tego projektu brał udział Janisz Lewandowski.
W tej sytuacji rodzą się dwa podstawowe pytania, dlaczego projekt ten jest w swej aktualnej postaci tak niekorzystny dla Polski a zwłaszcza Wybrzeża. Oraz, dlaczego dopiero teraz, po wyborach do europarlamentu, o tym projekcie dowiadują się obywatele.
Sprawa jest niebanalna, o czym zresztą napisano w dzisiejszym trójmiejskim Dzienniku Bałtyckim. Oceńcie sami.
Brak tych inwestycji na liście kluczowych powoduje, że zanika pojęcie VI Transeuropejskiego Korytarza Transportowego Północ - Południe [od Morza Bałtyckiego do Adriatyku - red.], a przecież ma on być jednym z najważniejszych szlaków komunikacyjnych w UE - uważa Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.
Na "flagowej liście" jest za to wpisany korytarz transportowy z Rostocku na południe i autostrady morskie z portów skandynawskich do rosyjskich i litewskich.
Wg Szczurka, który jest także prezesem Stowarzyszenia Miast Autostrady Bursztynowej, teraz, jeśli VI korytarz nie będzie jednym z priorytetowych, wymianę handlową, tranzyt ze Skandynawii nad Morze Śródziemne i odwrotnie przejmą Niemcy, Estonia, Łotwa i Litwa. Nasze porty zostaną pozbawione możliwości rozwoju, a nawet mogą zostać zmarginalizowane.
Dlaczego kluczowe dla Pomorza inwestycje nie znalazły się wśród kluczowych zapisanych w strategii, chcieliśmy zapytać wczoraj Danutę Hübner, komisarz UE ds. polityki regionalnej, która strategię zaprezentowała. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy.
więcej tutaj:
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/1012201.html?ses_nm=01b93936a12fb942c3c45008dae80bd7
Czy nie jest to skandal, zgoła europejski?


Komentarze
Pokaż komentarze (28)