
W tym roku produkcja mirabelek powinna być dwa razy większa w porównaniu do roku ubiegłego, a dodatkowym bonusem jest podwyższona słodycz owoców. Oczywiście chodzi tutaj o mirabelki francuskie, nie polskie.
Jeśli wśród francuskich sadowników są tacy, którzy nie narzekają tego lata, są to na pewno producenci mirabelek. Sezon zbiorów bije rekordy w sadach Lotaryngii, która jest głównym regionem francuskiego sadownictwa mirabelkowego i dostarcza 80% całej produkcji. O mirabelkach w Nancy pisała tutaj swego czasu Leonarda Bukowska (pozdrawiam).
"W tym roku zbiory rozpoczęto sześć dni wcześniej, podczas gdy w 2013 roku sezon rozpoczął się trzy tygodnie później”- mówi Bruno Collin, dyrektor generalny Vega Fruits, zjednoczenia trzech dużych spółdzielni, obejmujących 250 producentów na 1000 hektarów sadów, co stanowi 40% rynku.
"Po trzech trudnych latach, powinniśmy osiągnąć objętość dwukrotnie większą niż w zeszłym roku, czyli 10.000 ton owoców" - mówi Bruno Collin. Francuskie mirabelki są komercjalizowane pod znakiem IPG (fr. Indication Géographique Protégée) - po polsku Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG) jest oficjalnym znakiem Wspólnoty Europejskiej mówiącym o pochodzeniu i jakości danego produktu żywnościowego


Komentarze
Pokaż komentarze (4)