179 obserwujących
1252 notki
1619k odsłon
2180 odsłon

Rewolucja czy ewolucja – co z tą Polską?

Wykop Skomentuj184

image
... nie jest źle, co nie znaczy, że nie mogło być lepiej ;-)

Wyniki, jeszcze do końca nieznane, ostatnich wyborów samorządowych już budzą u części z nas zniecierpliwienie, bo oczywiście jest nieźle, ale mogło być lepiej, gdyby PiS odważył się na bardziej radykalne kroki w wielu dziedzinach i gdyby nie popełnił paru może drobnych, ale istotnych błędów, a przede wszystkim był bardziej stanowczy w swych poczynaniach, czyli może bardziej rewolucyjny?

Rozumiem te oczekiwania i pretensje, ale jak na spokojnie o tym rozmyślam, to sobie uświadamiam, że wszelkie rewolucje, nawet niby z gruntu słuszne, które wprowadzały radykalne zmiany, prędzej czy później kończyły się kontrrewolucją, która znowu wszystko odwracała do góry nogami, co wcale nie znaczyło, że powracano do stanu z przed rewolucji. Za wiele już się stało, żeby mogło się odstać. Jednym słowem nastąpiła w sposób nieodwracalny przyspieszona ewolucja dziejów, w tym wypadku burzliwa i najczęściej krwawa.

Inną formą zmian jest ewolucja naturalna, nieprzyspieszona, nie rewolucyjna, która ma tę przewagę nad rewolucją, że towarzyszy jej stopniowa, równoległa akceptacja wszystkich, takie powszechne przyzwolenie, bez odwołania się do rewolucyjnych aktów dokonanych – faits accomplis.

Rewolucja siłą rzeczy (i czynów), wbrew pozorom nie jest demokratyczna, w przeciwieństwie do ewolucji, która jest demokratyczna, bo na spokojnie konsultowana i tym bardziej zbawienna im mniej konfliktowa, czyli przeprowadzona cierpliwie w sposób starannie przemyślany i rozumny, a przy tym konsekwentny i przejrzysty, czyli zrozumiały dla ogółu obywateli, a przy tym stanowczy.

Niestety już od jakiegoś czasu obserwujemy brak konsekwencji i stanowczości sprawujących w Polsce władzę i to w wielu sferach i dziedzinach. Chociażby "kozakowanie" prezydenta Dudy ws reformy sądownictwa, na którym ostatecznie niczego nie zyskał, bo nadal mu grożą Trybunałem Stanu. Jego sztab doradczy budzi wiele wątpliwości, czy to wcześniej w sprawach dotyczących naszych sił zbrojnych, czy polityki zagranicznej "prezydenckiego" ministra Czaputowicza. To właśnie szczególnie zmiana rządu z przed roku nadal budzi zdziwienie i pytania o jej zasadność, zupełnie niezależnie od tego, czy Mateusz Morawicki jako premier spisuje się wyśmienicie, gdy zwłaszcza działa sam. Można jednak odnieść wrażenie, że na szefa MSZ nie ma większego wpływu, co z kolei stwarza dla obserwatorów nieznośny dysonans, czyli wrażenie braku spójności i konsekwencji w poczynaniach rządu. Temu niezbędnemu zrozumieniu nie służy również wycofywanie się rakiem z szeregu słusznych inicjatyw rządu – nowelizacja ustawy IPN, sprawa przeniesienia pomnika katyńskiego w New Jersey, czy również nasze sąsiedzkie stosunki z Ukrainą itp.

Do tego dochodzą jeszcze nasze stosunki z Brukselą, czyli sprawa ingerencji instytucji UE, ale również Berlina, w nasze wewnętrzne sprawy i spory, więc ogólny obraz postawy rządu wobec tych wszystkich wyzwań jest jeszcze bardziej zagmatwany i nieczytelny dla mieszkańców pięknego kraju na Wisłą, zupełnie niezależnie od ich poglądów politycznych.

W konsekwencji elektorat PiS, czy ogólnie pojmowanej patriotycznej zjednoczonej prawicy, zaczyna się gubić, niecierpliwić i zniechęcać, dostrzegając zbyt wiele sprzeczności w działaniach rządu, także na przykład w kwestii migrantów. Oficjalnie wraz z Węgrami i innym państwami Europy środkowej skutecznie walczymy z narzuceniem nam obowiązkowych kwot migrantów do przyjęcia. To fakt. Jednak z drugiej strony gdzieś w gabinetach ministerialnych rodzą się pomysły (pod naciskiem lobby wiecznie nienażartych przedsiębiorców?), na sprowadzenie do Polski taniej siły z Azji, czy Bliskiego Wschodu. Krążą na ten temat różne ploty i plotki, pojawiają się zdjęcia na forach internetowych.

Jeżeli więc rząd i cała zjednoczona prawica nie wyciągną stosownych wniosków z tych nominalnie "wygranych" wyborów samorządowych na bliższą i dalszą przyszłość, to pomyślnie zapoczątkowana ewolucja polskiego ustroju może się nie udać i załamać. Wszak zaoferowane w szczytnym celu szerokim masom tzw. "rozdawnictwo" ma swoje limity, a rozpieszczone w ten sposób społeczeństwo, ale nieświadome istoty zadań jakich realizacji podjął się rząd, może się odwrócić od swojego dobroczyńcy pod byle pretekstem.

To tyle refleksji w oczekiwaniu na ostateczne wyniki wyborów samorządowych, tworzących tę podstawową bazę, bez której przychylności rząd centralny nie może się obejść w celu przeprowadzenia ewolucyjnych zmian na lepsze dla kraju i jego wszystkich mieszkańców. Jest chyba nieźle (patrz grafik wyżej), co nie oznacza, że jednak mogło być lepiej ;-)


Wykop Skomentuj184
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka