„Rzeczą nieocenioną jest czyste serce, które nie zamyka się na prawdę. Gdy się zamyka, prawda staje się kłamstwem, a źródło wody żywej – naczyniem rozbitym.”
Deszcz, który nie pada i wiara, która wysycha.
Tematyka ostatnich dni, eschatologiczne wizje i dramatyczne proroctwa to chleb powszedni dla wielu wspólnot religijnych. Ale kiedy z pozoru lokalne wydarzenie, takie jak Tydzień Modlitwy w amerykańskim Kościele Adwentystów Dnia Siódmego w Granite Bay, nabiera globalnego rozgłosu, warto przyjrzeć się, co tak naprawdę przyciągnęło uwagę tysięcy wiernych. Mowa o kazaniu pastora Stana Penumaki, który pod intrygującym tytułem „Płaczący prorok i późny deszcz” wygłosił nie tyle teologiczną rozprawę, ile gorzki rachunek sumienia. Jego słowa, choć osadzone w biblijnym kontekście, rezonują z problemami, z którymi mierzy się każdy człowiek, niezależnie od wiary – poczuciem pustki, poszukiwaniem sensu i pytaniem o cel.
Całość pełnej treści do przeczytania na blogu tutaj:Spóźniony deszcz i płaczący prorok: Czy Kościół potrzebuje nawrócenia? Zaskakujące proroctwo z USA. |
Płaczący prorok – nie na darmo
Analizując kazanie Penumaki, nie można pominąć jego uniwersalnego wydźwięku. Płacz proroka Jeremiasza, który ubolewał nad upadkiem narodu, jest wciąż aktualny. W dobie fake newsów, moralnego relatywizmu i kryzysu wartości, ten płacz staje się głosem alarmowym. Nie chodzi już tylko o religijną doktrynę, ale o uniwersalne zasady etyki. Czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi przyznać się do błędów i zawalczyć o deszcz, który da nam siłę do odnowy? Prorok Jeremiasz nie płakał na darmo, a jego łzy miały być znakiem nadziei. Być może dzisiaj potrzebujemy właśnie takiego płaczu, aby zobaczyć, że to, co porzuciliśmy, jest cenniejsze niż wszystko, co chcieliśmy zyskać. Bo, jak mówi stara mądrość, za wszystko trzeba zapłacić, a brak deszczu może kosztować nas więcej niż tylko wyschnięte pola.
Oprac. redaktor Gniadek
|
Przeczytaj również: |
Fot. ilust. stacja7.pl - Czy Kościół jest święty? - Stacja7.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (1)