0 obserwujących
44 notki
14k odsłon
  509   0

Jarosław Kaczyński o JOW/stenogram/wideo.

Byłem ostro atakowany przez zwolenników JOW za mój wpis "JOW = polityczne słupy, czyli tylne drzwi dla PO i WSI". Chciałem więc przedstawić stanowisko Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie, jego stanowisko jest bardziej wyważone, ponieważ jest prezesem PiS, ja jako osoba prywatna mogę sobie pozwolić na więcej. Zrobiłem z wywiadu stenogram dotyczący JOW cały wywiad jest pod spodem część o JOW zaczyna się od 34 minuty.

Po pierwsze i to chcę bardzo mocno podkreślić wszelkiego rodzaju monokauzualne, czyli jednoprzyczynowe takie przeświadczenie, że jest jedna przyczyna zła i wystarczy ją uchylić i będzie dobrze w ogóle nie nadaje się do poważnego rozważenia.
Po drugie trzeba wiedzieć jak JOW działają na świecie i czemu sprzyjają. Po pierwsze sprzyjają całkowitej dyscyplinie partyjnej i absolutnemu podporządkowaniu posłów kierownictwu partii. Bo tam gdzie one są, tam wiadomo, że walka toczy się mniej więcej w 1/3 okręgów, w pozostałych wiadomo mniej więcej kto wygra. I polska jak na nią spojrzeć to tez przecież dawne królestwo polskie z niewielkimi wyjątkami Galicja z niewielkimi wyjątkami kawałki tylko wielkopolski w zasadzie te, które wchodzili do królestwa kongresowego, to my. Gdzie indziej to oni i proszę państwa w Anglii to jest np. tak - to jest opowiadanie jedynego Polaka, który jest posłem do izby gmin. Najpierw kandydat na posła, poseł in spe zabiega o poparcie kogoś bardzo ważnego w partii lidera albo kogoś z najściślejszego kierownictwa. Jak ładnie zabiega, umie zabiegać to dostaje zły okręg taki gdzie na pewno nie wygra, ale go sprawdzają, czy potrafi trawę gryźć jak potrafi i dalej zabiega o poparcie przez kolejne parę lat to wtedy dostaje już taki okręg gdzie można wygrać i oczywiście później się troszkę tym okręgiem interesuje żeby było jasne w sensie miejsca zamieszkania w 99% nie ma z okręgiem wyborczym nic wspólnego. Później jak już jest posłem ustabilizowanym to bywa, że przez cale lata w nim nie bywa i się później posłowie przerzucają, że „ja nie byłem 12 lat w swoim okręgu, a ja nie byłem 10 lat”. Wiec cala ta mitologia o tym, jak ludzie zanurzeni w miejscowych sprawach będą posłami i będą te sprawy załatwiali poza tym, że to zupełnie nie konweniuje z kształtem pracy sejmu i każdego parlamentu na świecie, to jeszcze do tego w realiach nie ma żadnego związku z rzeczywistością.
Poza tym ten system prowadzi do sytuacji, która się zdarzyła w Anglii w 1951 roku, więcej głosów zdobyli laburzyści a rządzili konserwatyści to samo zdarzyło się wiele lat później w nowej Zelandii i Nowozelandczycy zmienili później ten system, bo uznali że jest niedopuszczalne, żeby mniejszość rządziła większością, a każdy, kto umie liczyć wie ze w takiej sytuacji nawet przy stosunkowo dużej różnicy głosów na korzyść partii przegrywającej ona może wygrać, bo jak w jednych okręgach ktoś wygrywa 8/2 a w innych wygrywa 51/49 to może ten, kto wygrywa 51/49 może zdobyć dużo mniej głosów, a mimo wszystko mieć więcej mandatów to chyba każdy sobie potrafi z łatwością uświadomić.
Poza tym jest takie pytanie, czy polskie życie publiczne na tym niskim poziomie jest rzeczywiście takim przykładem wszystkiego najlepszego? Rożnie to bywa są świetni samorządowcy naprawdę którzy niesłychanie dużo robią bezinteresownie dla swoich małych ojczyzn i to jest zjawisko bardzo pozytywne, ale państwo świetnie wiedza że bywa tez zupełnie inaczej.
Wreszcie kwestia pieniędzy ja nawet abstrahuję od sprawy finansowania partii politycznej, jeżeli będą JOW to nikt nie skontroluje, bo i dziś to jest bardzo trudne do skontrolowania ile poszczególni kandydaci wydają na wybory. Czyli pieniądze, które naprawdę mają znaczenie w kampanii wyborczej będą tutaj w bardzo wielkiej mierze decydowały. Może się oczywiście zdarzyć, że w iluś tam okręgach wyborczych jakiś bardzo zacny człowiek znany powszechnie pójdzie do parlamentu. Czy będzie mógł dużo zdziałać, jeżeli nie będzie częścią większej grupy? Nic nie będzie mógł zdziałać. Ja byłem bardzo znanym politykiem, a jednocześnie człowiekiem niezrzeszonym, przez jedna kadencję tak było. Co mogłem? Nic. Siedziałem w oślej ławce, bo tak nazywałem tą ławkę. I sześć minut na posiedzenie mogę sobie wybrać jakiś temat, bo zawsze jest wiele omawianych, jak Marszałek dobry to pozwoli przez 8. No i tyle. Do kogo przemawiam? Do pustej sali, czyli w istocie tak naprawdę do stenogramu no i mogę później pokazywać po latach „proszę bardzo miałem rację”.
Ja jestem gotów rozmawiać o ordynacji wyborczej np. o ordynacji mieszanej. Np. ordynacja niemiecka jest bardzo proporcjonalna, tak proporcjonalna, że oni przyjęli, że parlament może mieć różną liczebność, żeby zachować proporcjonalność. A poza tym tam wynik wyborów w tym okręgu jednomandatowym nie ma w istocie wpływu na pozycje polityka. Czy wiecie państwo, że kanclerz Kohl przynajmniej dwukrotnie przegrał wybory w okręgu jednomandatowym, a wszedł, bo był na liście landowej i nikt mu z tego powodu nie robił żadnych wymówek? Uważano to za rzecz normalna. Przecież proszę państwa ja w warszawie wyborów nie wygram. W Warszawie nawet tak wybitny i zasłużony i jednocześnie nieatakowany specjalnie przez mainstream, jakoś troszkę uznawany człowiek jakim był Zbigniew Romaszewski przegrał i to przegrał 2/1 z Borowskim, komuchem starym.
Wiec proszę państwa musicie to brać pod uwagę, jeżeli się odnosicie do tego pomysłu, bo to nie może być tak, że ordynacja wyborcza jest podporządkowana ambicjom ludzi, którzy mówią tak „ja do partii nie należę, bo tam musi być dyscyplina, to ja nie będę nikomu podlegał, to jest poza moimi psychicznymi możliwościami, ale ja do parlamentu muszę się dostać, wiec jak będzie okręg jednomandatowy to ja się pewnie dostane, bo ja jestem tu popularny, bo ja byłem tu wójtem i burmistrzem itd. Proszę państwa to naprawdę nie jest przesłanka do budowy życia publicznego. To nie jest tak ze ktoś komuś zabiera bierne prawo wyborcze. Każdy może założyć partię, czy należeć do partii i w ten sposób zdobywać pozycję. W latach 20 i 30 był nurt, taki bardzo mocny, także w Polsce antypartyjny. I to się nawet udało Salazar stworzył system bez partii funkcjonowało to kilkadziesiąt lat tylko była to skądinąd miękka, ale dyktatura. We wszystkich innych miejscach gdzie zniesiono prawo do tworzenia partii politycznych był albo autorytaryzm, albo po prostu totalitaryzm. I proszę kto tego nie wie to jednak powinien przeczytać parę książek, trochę się nad różnymi rzeczami zastanowić i dopiero później w tych sprawach dyskutować, bo dyskutować można o faktach, a nie o pewnym micie.
Nie może być tak, żeby podstawa organizowania życia publicznego były ambicje grupy ludzi, którzy psychicznie nie są w stanie podporządkować się dyscyplinie. Są tacy ludzie i mogą być bardzo pożyteczni, ale do działalności publicznej na szczeblu centralnym się po prostu nie nadają. I trzeba wiedzieć, że system jednomandatowy doprowadziłby np. w roku 2005 do tego, że PiS miałby samodzielna większość, a drugą partią byłoby PO i nikogo innego by nie było, może 3 czy 4 osoby inne. System jednomandatowy, gdyby to były wybory parlamentarne w pierwszej rundzie obecnych wyborów prezydenckich doprowadziłby do tego, że byłby PiS, PO i może 3, 4 ludzi od Kukiza i może 1 osoba z mniejszości niemieckiej, gdyby kontynuować ramach systemu jednomandatowego przywileje dla mniejszości niemieckiej, ale ja nie wiem jak by to zrobić trzeba by uznać, że Niemcy maja 10 głosów na głowę, raczej sądzę, że nikt by tego nie zrobił. Pan Kukiz zdobył 20% głosów, to poważne poparcie, a miałby tylko kilku przedstawicieli.
Zdajcie sobie państwo z tego sprawę. O jedno proszę nie wierzcie państwo, że są jakieś cudowne metody rozwiązywania polskich spraw. Nie ma takich metod to marksiści mówili, że „zniesiemy wartość prywatną i będziemy mieli raj na ziemi”. Tak nie jest. Nie ma jednej przyczyny, jest ich wiele, trzeba nad tym ciężko pracować, zmieniać to i wtedy może dojść do tego by Polska się zmieniła. Natomiast można dyskutować o systemie mieszanym, jeśli jest taka społeczna wola i takie poczucie pewnego wyobcowania to być może jest to dobre rozwiązanie.
I jeszcze jedno czy to dobra sytuacja, że przy jakiejś władzy nie ma opozycji? Każdy wie, że jak nie ma opozycji to nie ma kontroli. Choćby okręgi jednomandatowe w miastach powodują ze np. w Lubinie w jednej ze stolic nowego ruchu nie ma ani jednej osoby wobec prezydenta Raczyńskiego w opozycji. Ja mogę wysoko oceniać prezydenta Raczyńskiego, bo to bardzo ważny człowiek w tym regionie, on ma tam na pewno wielkie zasługi, ale to nie zmienia faktu, że jednak opozycję powinien mieć. W Tomaszowie wygrał nasz kandydat poseł Witko i są tylko 3 osoby z opozycji, czyli tak jak by jej w ogóle nie było, to nie jest zdrowa sytuacja.


Na moim blogu MATRIX — przebudzanie znajdują się pliki z ulotkami w formacie PDF ujawniające perfidię obecnej władzy i przez to wspomagające prezydenta Andrzeja Dudę i PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale