Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1837 notek
2343k odsłony
  180   7

Zmurszały pień polityki

Dlaczego wszelkim oligarchom politycznym udaje się trzymać ciemny lud za mordę, wyzyskiwać nas i grabić, doić z kasy i zmuszać do posłuszeństwa? Dlaczego wciąż jesteśmy niewolnikami i posłusznie dajemy sobie odbierać owoce naszej pracy, mimo, że tego nie chcemy? Jaki jest tego klucz? Dlaczego mimo tak wielu zmianom politycznym na świecie przez ostatnie tysiące lat, pień polityki pozostaje niezmienny? Dlaczego wciąż jest to hodowanie ludzi jak bydło przez polityczne elity?

      Już daw­no te­mu od­kry­łem sed­no te­go pro­ble­mu. Ten pień to apa­rat prze­mo­cy po­sia­da­ją­cy mo­no­pol na sta­no­wie­nie si­ły na du­żym, spój­nym te­ry­to­rium. Z ak­cen­tem na MO­NO­POL! De­struk­cyj­ne rzą­dy są moż­li­we dla­te­go, że nikt nie pod­wa­ża sen­su te­go mo­no­po­lu, a tym w isto­cie je­st współ­cze­sne pań­stwo. Pó­ki bę­dzie­my ak­cep­to­wa­li ten mo­no­pol, bę­dzie tak, jak je­st, czy­li bę­dzie­my by­dłem ho­dow­la­nym.

      Ten mo­no­pol nie je­st ja­kąś dzie­jo­wą ko­niecz­no­ścią - ist­nie­je tyl­ko dla­te­go, że więk­szo­ść wie­rzy, że je­st ko­niecz­ny. Do­dat­ko­wo je­go ist­nie­nie wzmac­nia to, że się za­wsze opła­cał. Gra­bież i ter­ro­ry­zm to by­ła dzia­łal­no­ść zy­skow­na. Więc ro­bio­no to na co­raz więk­szą ska­lę i tak po­wsta­ły mo­car­stwa i im­pe­ria. Ale to już się nie opła­ca, dla­te­go za­nik­nie szyb­ciej niż ludz­ka wia­ra w nie­zbęd­no­ść mo­no­po­lu na prze­moc.

      Gdy to lu­dziom tłu­ma­czę, to więk­szo­ść od­po­wia­da, że ta­ki mo­no­pol je­st i już, je­st po­wszech­ny, opa­no­wał ca­ły świat, usu­nąć się go nie da, więc mu­si­my się z tym po­go­dzić. Ale je­go sen­su i nie­zbęd­no­ści nikt wy­tłu­ma­czyć nie je­st w sta­nie.

      Lu­dzie wy­ja­śnia­ją, że ko­niecz­no­ść pań­stwa wy­ni­ka z ob­ser­wa­cji. Al­bo ja­ko uza­sad­nie­nie po­da­ją tę sa­mą te­zę o nie­zbęd­no­ści, tyl­ko ina­czej sfor­mu­ło­wa­ną. Al­bo przed­sta­wiają fał­szy­wy do­wód ja­ko do­wód, że nie ma do­wo­du. Są spo­so­by, by so­bie utrwa­lić te­zę wpo­jo­ną przez pro­pa­gan­dę, by so­bie ją zra­cjo­na­li­zo­wać i się w niej upew­nić - ale nie ma spo­so­bów, by ją uza­sad­nić - bo do praw­dzi­wy­ch tez nie po­trze­ba pro­pa­gan­dy, tyl­ko lo­gicz­ne ro­zu­mo­wa­nie.

      Pań­stwo to po pro­stu ma­fia, któ­ra zwal­cza in­ne ma­fie chcą­ce zdzie­rać ha­ra­cz z miesz­kań­ców ja­kie­goś te­re­nu. To oczy­wi­ste, że jed­nej ma­fii prze­szka­dza in­na ma­fia. To, że jed­na stro­na wal­ki to ma­fia, nie uza­sad­nia te­go, że dru­ga to nie ma­fia.

      Te­za, że pra­wo wy­ma­ga ist­nie­nia pań­stwa, to kwe­stia wia­ry. Pra­wo mo­że śmia­ło ist­nieć bez te­ry­to­rial­ne­go mo­no­po­lu na sto­so­wa­nie prze­mo­cy. Pro­stym do­wo­dem te­go je­st to, że ist­nie­je pra­wo mo­rza, mi­mo, że nie ist­nie­je ża­den te­ry­to­rial­ny, czy ra­czej wod­ny, mo­no­pol na je­go sta­no­wie­nie i eg­ze­kwo­wa­nie. Utoż­sa­mia­nie pra­wa z apa­ra­tem prze­mo­cy ma­ją­cym te­ry­to­rial­ny mo­no­pol na sto­so­wa­nie si­ły to za­bo­bon sil­nie wpo­jo­ny przez pro­pa­gan­dę.

      Oczy­wi­ste je­st to, że by wy­ko­nać pra­wo, po­trzeb­na je­st si­ła, ale ona wca­le nie mu­si mieć mo­no­po­lu. Wia­ra w nie­zbęd­no­ść wszel­ki­ch mo­no­po­li, to kwe­stia wpo­jo­na przez pro­pa­gan­dę pań­stw. Tak jak nie wie­cie, że mó­wi­cie pro­zą, tak też nie wie­cie, że wie­rzy­cie w slo­ga­ny pro­pa­gan­do­we, któ­ry­ch nie da się uza­sad­nić. Więc na­wet nie pró­bu­je­cie uza­sad­niać, na­wet nie zda­je­cie so­bie spra­wy z te­go, że trze­ba uza­sad­nić - ta­kie są wła­śnie skut­ki in­dok­try­na­cji, któ­rej ule­ga­cie od dzie­ciń­stwa, bo wychowywało was pań­stwo.

      Lu­dzie uza­sad­nia­ją ko­niecz­no­ść ist­nie­nia pań­stwa tym, że ktoś mu­si wy­ko­ny­wać pra­wo, a ono mu­si być eg­ze­kwo­wa­ne si­łą. A bez pra­wa nie ma po­rząd­ku, nie ma cy­wi­li­za­cji, nie ma wol­no­ści. To je­st oczy­wi­ście ra­cja. Ale z tej ra­cji nie wy­ni­ka nie­zbęd­no­ść mo­no­po­lu!

      Ktoś mu­si wy­ko­ny­wać pra­wo. To praw­da. To wie­lu umie po­rząd­nie uza­sad­nić, a więk­szo­ść to czu­je i w to wie­rzy. Ale nie je­st praw­dą to, że to mu­si być te­ry­to­rial­nie mo­no­po­li­stycz­ny apa­rat prze­mo­cy obej­mu­ją­cy du­ży ob­szar wiel­ko­ści na przy­kład Pol­ski. To nie mu­si być mo­no­po­li­sta! Ko­niecz­no­ść utrzy­my­wa­nia apa­ra­tu ści­ga­nia, są­dow­nic­twa czy służb pe­ni­ten­cjar­ny­ch nie wy­ma­ga te­ry­to­rial­ne­go mo­no­po­lu na sto­so­wa­nie prze­mo­cy.

      Moc sta­no­wie­nia i wy­ko­ny­wa­nia pra­wa nie mu­si być mo­no­po­li­stycz­na. Je­st na to wie­le przy­kła­dów - choć­by to wspo­mnia­ne pra­wo mo­rza. Sto­ją za nim pań­stwa, ale żad­ne z ni­ch nie ma mo­no­po­lu na mo­rzu, je­st ich wie­le, kon­ku­ru­ją ze so­bą - ma­ją mo­no­pol tyl­ko we­wnątrz sie­bie, ale nie ma­ją go na mo­rzu. Do­kład­nie tak sa­mo mo­gło­by być na lą­dzie.

      Pro­pa­gan­da wpo­iła wam błęd­ne po­strze­ga­nie pań­stwa - wi­dzi­cie je ja­ko ja­kie­goś opie­ku­na, ja­kie­goś gwa­ran­ta praw, ja­kie­goś eg­ze­ku­to­ra spra­wie­dli­wo­ści, ja­kie­goś le­gi­sla­to­ra. A to nie je­st isto­ta pań­stwa - je­go isto­tą je­st to, że je­st apa­ra­tem prze­mo­cy ma­ją­cym MONOPOL na sto­so­wa­nie si­ły na da­nym te­ry­to­rium. To je­st pień współ­cze­snej po­li­ty­ki! Apa­rat prze­mo­cy, eg­ze­ku­tor praw, re­ali­za­tor spra­wie­dli­wo­ści, le­gi­sla­tor, gwa­rant umów etc... to nie mu­si być mo­no­po­li­stycz­na or­ga­ni­za­cja i nie mu­si być spój­na te­ry­to­rial­nie.

      Pra­wo mo­rza to efekt zwy­cza­jów mor­ski­ch sfor­mu­ło­wa­ny­ch i usank­cjo­no­wa­ny­ch po­przez mię­dzy­na­ro­do­we umo­wy. To przy­kład pra­wa, któ­re nie je­st wy­mu­sza­ne od­gór­nie si­łą, ale je­st usta­no­wio­ne przez wie­le nie­za­leż­ny­ch pod­mio­tów po­przez do­bro­wol­ne po­ro­zu­mie­nia mię­dzy ni­mi. To przy­kład pra­wa, któ­re nie ma jed­ne­go pod­mio­tu eg­ze­kwu­ją­ce­go to pra­wo. To po­ka­zu­je, że mo­no­pol nie je­st ko­niecz­ny. We­wnątrz pań­stw je­st mo­no­pol, ale na ze­wną­trz go nie ma. A mi­mo to pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we, bę­dą­ce na ze­wną­trz pań­stw, ist­nie­je i spraw­nie dzia­ła. Ciąg dalszy na następnej stronie...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale