Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
128 obserwujących
1599 notek
2031k odsłon
501 odsłon

Polemika z Nickiem

Wykop Skomentuj6
Kiedyś napisałem o Cywilizacji postłacińskiej, a niedawno Nicek napisał polemikę do tego mojego tekstu: Cywilizacja postłacińska?. No to ja mu odpowiedziałem tak:
Cywilizacja rzymska czy helleńska upadły. Tak samo upada, albo już upadła, cywilizacja łacińska. Ale cywilizacja łacińska w pewnym sensie wskrzesiła rzymską i helleńską, bo przyjęła wiele zasad tych cywilizacji. To nie barbarzyńscy wojownicy odtworzyli Rzym i Grecję w całej Europie, to nie czyn zbrojny i czysta polityka oparta na sile militarnej spowodowała odtworzenie cywilizacji, ale filozofia, którą pielęgnowali i rozwijali chrześcijańscy mnisi.
To teoretyk Arystoteles był prekursorem cywilizacji łacińskiej, a nie żaden wódz, król czy cesarz. To św. Augustyn i św. Tomasz ostatecznie zbudowali naszą cywilizację, a nie Karol Wielki. Sam Koneczny uważa, że twórcą cywilizacji łacińskiej był Kasjodor – bardziej bibliotekarz niż polityk.
Lewacka, socjaldemokratyczna  Europa na pewno upadnie, bo ma idiotyczny, niewydolny system polityczny i gospodarczy. Być może po upadku zapanuje chaos, anarchia i barbarzyństwo. Niemniej na tych gruzach musi się odrodzić cywilizacja, która będzie kontynuacją łacińskiej. Ludzkość już za daleko zabrnęła, by się cofnąć do czasów prymitywnej plemiennej polityki opartej tylko o przemoc i grabież. Już od dawna to, co tworzy społeczeństwa, państwa i cywilizacje to coś więcej niż instynkt stadny, żądza władzy czy inne zwierzęce instynkty.
Filozofia, zasady, moralność, teorie, są teraz kluczowe, są najważniejsze, bo to do nich będą odwoływać się przyszli wojownicy tworzący nową cywilizacje, to wokół którejś z teraz powstających teorii uda się kiedyś zgromadzić ludzi, którzy stworzą cywilizację postłacińską. To dziś żyje gdzieś jakiś nowy Arystoteles, który pisze, teoretyzuje, naucza.
Chrześcijaństwo jeszcze nie upada, katolicyzm się jeszcze silnie trzyma, wiara trwa. Ciągle nowa cywilizacja postłacińska może mieć chrześcijaństwo za fundament.
Ja bym stawiał na to, że ta nowa cywilizacja będzie oparta o zasady zawarte w Deklaracji Portlandzkiej.
Nicek mi na to odpowiedział. A ja napisałem polemikę na jego odpowiedź, ale już odnosząc się do poszczególnych jego stwierdzeń. No i tu system komentarzy pod notką blogową się załamał, bo nie potrafiłem tego prawidłowo sformatować – moja odpowiedź jest nieczytelna. Dlatego odpowiadam w tej notce, by było wyraźnie widać kto co napisał:
Nicek:
Wszystkie cywilizacje prędzej czy później upadają
GPS:
Nie. Na przykład chińska i żydowska są najstarsze, a ciągle istnieją i upadać nie zamierzają.
Nicek:
i jeśli po nich następują nowe (w tym samym „pniu” to część dorobku poprzedników morfują w oparciu o to, co przynoszą nowego, swojego.
GPS:
Nie. Na przykład inkaska i aztecka upadły bezpowrotnie i żadna istniejąca cywilizacja nic z nich nie czerpie.
Nicek:
Więc jasne, my w pewien sposób „kontynuujemy” cywilizację Rzymu, ale na Boga, to nie jest jakaś prosta sztafeta i świat który nasza cywilizacja stworzyła, to coś diametralnie innego od tego, co było wcześniej. Praktycznie niekompatybilnego ze sobą.
GPS:
Nasza jest prostą sztafetą, my kontynuujemy Rzym, który wchłonął Grecje. Nasza nauka jest prostą kontynuacją nauki greckiej, nasze prawodawstwo i systemy polityczne to prosta kontynuacja Rzymu. Niczym diametralnym się nie różnimy, oprócz wiary, ale wiary na poziomie mitologii. Rzymianie przeszli na chrześcijaństwo i nadal należeli do swojej rzymskiej cywilizacji.
Nicek:
I oczywiście, że Arystoteles, ale tego Arystotelesa trzeba było na nowo odkryć i na nowo go sobie opowiedzieć przez pryzmat naszego widzenia świata.
GPS:
Nie. Św. Tomasz raczej przystosował chrześcijaństwo do Arystotelesa niż Arystotelesa do chrześcijaństwa. 
Nicek:
Niemniej podwaliny pod naszą cywilizację położyli zbrojni. Wystarczy popatrzeć na grobowce dawnych królów i na bijący z nich majestat, świętość. To byli ludzie, którzy w chaosie zaprowadzili ordo. Bez nich po Arystotelesach nie pozostałby nawet ślad.
GPS:
Tak jest. Ale bez Arystotelesa zbrojni wywalczyli by inną cywilizację. Arystoteles był przyczyną (jedną z kilku), zbrojni narzędziem, a skutkiem cywilizacja. I przyczyna, sens, cel, filozofia, zasady, teoria, i narzędzia, metody, siła, praktyka są ważne – i cel i środki się uzupełniają, wspierają, są dla siebie nawzajem niezbędne. Bez środków nie osiągnie się celu, sam cel bez środków osiągnięty nie będzie.
Nicek:
Lewacka Europa to nie cywilizacja, lewacka Europa te jej faza gnicia.
GPS:
Nie. Lewacka Europa to odrodzona cywilizacja bizantyjska. Chyba, że uznamy, że cywilizacja bizantyjska to faza gnicia cywilizacji rzymskiej. Jak tak, to się zgadzam. Ale cywilizacja bizantyjska raz już zgniła, a jednak się odrodziła. To może łacińska pognije, pognije, upadnie, a potem się odrodzi?
Przecież cywilizacja tkwi w nas, w ludziach, a nie w jakichś zewnętrznych prawach przyrody. Będzie tak, jak będziemy chcieli, a nie tak jak kieruje nami nieuchronny, niezależny od nas los. Chyba, że nie wierzysz w wolną wolę.
Nicek:
Ostatni akord (a raczej część ostatniego akordu, bo przed nami jeszcze kilka nieudanych prób wskrzeszenia tego co było, a raczej wyobrażenia tego co było).
GPS:
Może ostatni, a może nie. Jak uwierzymy, że ostatni, to będzie ostatni.
Nicek:
To co powstanie na jej gruzach będzie dla nas, z naszej dzisiejszej perspektywy kompletnie niezrozumiałe, to nie będzie nasz świat.
GPS:
Jak się zachowają źródła pisane, filmy, zdjęcia, muzyka, jak będą tacy, którzy to będą studiować, poznawać, akceptować, wzorować się na tym, to nasz świat, nasza cywilizacja, nie upadnie, będzie trwała, ewoluowała.
Nicek:
I jasne, w jakiś sposób będzie to kontynuacja, wyczyszczenie z tego całego syfu, który narósł przez ostatnie 600 lat i dołożenie czegoś, czego sobie nawet nie wyobrażamy, i w oparciu o ten miks skok do przodu.
GPS:
Ja uważam, że jeśli będziemy kontynuować zasady cywilizacji bizantyjskiej, to czeka nas uwiąd, upadek, destrukcja, a jeśli od tego odejdziemy i wrócimy do zasad łacińskich, to będzie możliwy skok to przodu, będzie możliwa ekspansja.
Nicek:
Niemniej jednak- wiarę w to, że odejdziemy od prymitywnej plemiennej polityki opartej o przemoc i grabież mam za pięknoduchostwo. Jak widać nawet dziś nic się w tej materii nie zmieniło. Państwa, korporacje, nawet mały biznes i poszczególni ludzie nadal działają i będą działać w oparciu o te właśnie prymitywne pobudki.
GPS:
Nie chodzi mi o to, że zniknie przemoc i grabież, ale o to, że już dawno nie realizujemy naszych celów w sposób prymitywnie plemienny. Przenieśliśmy grabież i przemoc na wyższy, cywilizacyjny poziom.
Przemoc składa się z dwóch elementów: użycia siły i groźby użycia siły. Użycie siły pozostaje od setek tysięcy lat takie samo, jego formy, techniki, strategie mało się zmieniają, mało ewoluują. Nadal by zabić, trzeba zęby wbić w gardło, nóż w serce, cios w mordę, kopa w jaja, obuchem w łeb.
Ale warczymy i szczerzymy zęby na coraz więcej sposobów, techniki grożenia rozwinęliśmy i przenieśliśmy na miliardy poziomów. A grożenie, wygrywanie bez walki, to jest działanie na poziomie informacji, to jest czyste przekazywanie danych, bez fizycznej ingerencji, to jest przesyłanie fal.
I to przesyłanie fal, to przetwarzanie danych, to operowanie informacją jest istotą cywilizacji. Czyli filozofia, teoria, informacja, słowa. Wojnę, walkę, potyczkę wygrywa ten, kto potrafi przed siłową konfrontacją walnąć takie przemówienie, które zmotywuje żołnierzy tak, że uwierzą w zwycięstwo i zwyciężą. Morale i motywacja rozstrzygają walkę. A morale i motywację tworzy ideologia.
Nicek:
Z prostej przyczyny- stosunek czasu, który spędziliśmy biegając po lasach, polując w hordach, mordując i jedząc surowe, jeszcze dymiące życiem mięso, do czasu, który spędziliśmy przy ogniu (o tych nowomodnych wynalazkach nawet nie wspominam, bo to politura zbyt cienka), jest dla „postępu” druzgocący. Atawizmy są zbyt silne by choćby marzyć o tym, że to się będzie odbywać na innych zasadach.
GPS:
Zabijamy i zjadamy mięso zwierząt. W stosunku do współplemieńców, przedstawicieli tego samego gatunku, mamy inne instynkty. Współplemieńca nie chcemy zabić i zjeść. Gdy jest samicą, to ją chcemy zapłodnić, a gdy samcem, to zdominować, zastraszyć i nie dopuścić do naszej samicy. Nie chcemy go zabić i zjeść. Potyczki ssaków między sobą bardzo rzadko kończą się konfrontacją siłową - częściej są walką informacyjną, grożeniem, stroszeniem się, prezentowaniem siły. Stąd propaganda, pijar, media, przemówienia, manipulacja informacją itd…
Już od dawna to co tworzy społeczeństwa, państwa i cywilizacje to coś więcej niż instynkt stadny, żądza władzy czy inne zwierzęce instynkty.
Nicek:
To nieprawda. Wyłącz ludziom prąd na tydzień w miastach, to się przekonasz jak to działa. Zobacz sobie, jak ludzie dokonują wyborów politycznych, jak dokonują zakupów konsumenckich- instynkt stadny jest tak samo silny jak 60 000 lat temu, tylko na dziś kanalizowany jest inaczej. Ale jest. Nietknięty. Podobnie z żądzą władzy, która była, jest i będzie. Do władzy bowiem nie dochodzi praktycznie nigdy ktoś, kto jej nade wszystko nie pragnie.
GPS:
Oczywiście, że większość naszych działań można wytłumaczyć instynktami, które nabraliśmy przez setki tysięcy lat ewolucji. To, że w zdecydowanej większości czasu trwania naszego gatunku żyliśmy w strukturach plemiennych nie znaczy, że nasz instynkt tylko do tego jest przystosowany. Nasz gatunek różni się od innych gatunków ssaków tym, że opanował na wielokroć większą skalę wymianę informacji między członkami stada, niż inne zwierzęta.
Właśnie dlatego człowiek był w stanie dokonać doszczętnego wytrzebienia takich gatunków jak mamuty, mastodonty czy tygrysy szablozębne – gatunków, które w pojedynkę, jeden na jednego, są wielokroć sprawniejsze i silniejsze nawet od goryla. Dokonaliśmy tego tysiące lat temu, bo zabijaliśmy głównie inne gatunki, a nie zabijaliśmy się między sobą. Między sobą od milionów lat walczymy wirtualnie, informacyjnie, propagandowo, ideowo. Uśmiech to przecież atawizm szczerzenia kłów! Ta wymiana informacji, ta współpraca, to porozumiewanie się, to jest nasz główny atawizm. Czyli ideologia.
Filozofia, zasady, moralność, teorie, są teraz kluczowe, są najważniejsze, bo to do nich będą odwoływać się przyszli wojownicy tworzący nową cywilizacje, to wokół którejś z teraz powstających teorii uda się kiedyś zgromadzić ludzi, którzy stworzą cywilizację postłacińską.
Nicek:
Otóż nie. To, co na dziś miało zostać wartościowego w filozofii, moralności itp powiedziane, powiedziane już zostało. Aż za dużo.
GPS:
Koniec historii Fukuyamy? Naprawdę w to wierzysz?
Na początku XX wieku fizycy uznali, że nastąpił koniec fizyki. Wszystkie prawa już zostały odkryte i wszystkie doświadczenia wyjaśnione. Ledwo kilkanaście lat minęło, a się okazało, że nic nie wiemy, a dziś, po stu latach, fizyka wróciła do wiary – hipotezy kosmologiczne już nie spełniają zasady falsyfikowalności. Sto lat temu wiedzieliśmy wszystko o świecie materialnym, a dziś znów nic nie wiemy.
Ale dobra, mogę się zgodzić, że w kwestii filozofii i moralności wiemy już wszystko. Wszystko to precyzyjnie spisał św. Tomasz i nic już więcej poznać się nie da. No i to jest ta nasza najlepsza, doskonała, ostateczna, dopełniona cywilizacja łacińska! Jak od niej odchodzimy, to powinniśmy się starać wracać, nie?
Nicek:
Tym, co nas czeka, to odrzucenie większości z tego, odchudzenie do tego, co ma naprawdę wartość, co przejdzie chrzest ognia.
GPS:
Odrzucenie czego? Tego co Tomasz rozpoznał, czy tego co marksiści nawymyślali?
Nicek:
Chrześcijaństwo, w tej formie, w jakiej zostało „powołane do życia” już nie istnieje. Gdyby było autentycznie żywe, to ty dziś (i ja) siedziałbyś w więzieniu za niepłacenie podatków, z których finansowana jest aborcja. A nie siedzisz (siedzimy).
GPS:
Nie rozumiem. Czy pijesz do: „Oddać cesarzowi co cesarskie”?
Nicek:
Fundamentem może być wyłącznie coś nowego i tak na dobrą sprawę my pełnimy jedynie rolę kustoszów, którzy w czasie zamętu, syfu i rozpadu, przechować mają ze starego świata to, co jest naprawdę cenne.
GPS:
Nie. Nowe nie może być fundamentem. Fundamenty mogą być tylko stare.
Nicek:
Ja na zasady deklaracji portlandzkiej nie postawiłbym nawet złotówki.
GPS:
OK. Zadeklarowałeś się. To co będzie w kwestiach społecznych, kulturowych czy cywilizacyjnych, to nie jakiś determinizm, to nie jakaś konieczność dziejowa, ale to suma ludzkiej wiary wynikającej z ludzkiej wolnej woli. Jak na coś nie stawiasz nawet złotówki, to znaczy, że w to nie wierzysz, a zatem nie dążysz do tego. A ja wierzę i będę dążył. Jak ja wygram, to wygramy obaj, a jak Ty wygrasz, to wygra nie-wiadomo-co.
Nicek:
To będzie coś tak kompletnie różnego od tego co znamy, że o tych wszystkich deklaracjach najlepiej już dziś zapomnieć, bo mają tyle sensu, co obietnice płemieła. Bajki.
GPS:
Twierdzenie, że przyszłość będzie kompletnie inna niż sobie wyobrażamy niesie taką samą moc informacyjną, jak twierdzenie przeciwne. Wiadomo, że kiedyś pogoda się zmieni, a prognozy, że jutro będzie taka sama jak dzisiaj, są najbardziej wiarygodne i najczęściej się sprawdzają.
Ale rozwój cywilizacji to nie to samo co pogoda, czy klimat, czy nawet globalne ocieplenie. Przyszłości nie znamy, nie poznamy dopóki nie nastąpi – tak samo trudno jest przewidzieć zmiany klimatyczne jak cywilizacyjne. Ale przemiany klimatyczne nie zależą od naszej woli, a cywilizacyjne zależą. Ja dołożę swoją kropelkę do powstania cywilizacji postłacińskiej poprzez sprecyzowanie cywilizacyjnych zasad, a Ty daj jakiemuś lewakowi w mordę. Krople drążą kamień.
 
Grzegorz GPS Świderski

Zagadka do wyguglowania <- poprzednia notka

 

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale